Dzisiejszego wieczora swoje mecze rozgrywały zespoły w Lidze Europy. W duńskim Odense wicemistrzowie Danii podejmowali angielskie Fulham Londyn. Zwycięsko z tej potyczki wyszli podopieczni Martina Jola.
Było to bardzo ważny mecz dla krakowskiej Wisły. To właśnie z Odense podopieczni Roberta Maaskanta przegrali w pierwszej kolejce Ligi Europejskiej. Dla polskiego klubu byłoby najlepiej, aby w tym meczu padł remis. Według bukmacherów, faworytem dzisiejszego pojedynku byli piłkarze przyjezdni.

Szansę na bramkową zdobycz gospodarze mieli już w pierwszej minucie, ale źle przymierzył Rasmus Jensen. Jednak to Fulham miało bardziej klarowne okazje do tego, by strzelić gola. Szczególnie aktywny był Andrew Johnson, który w pierwszych dziesięciu minutach dwukrotnie próbował umieścić piłkę w siatce. Od pierwszych minut goście kontrolowali przebieg tego meczu. Odense stać było tylko na strzały z daleka, w których lubował się Eric Djemba-Djemba, były gracz Manchesteru United.
W 12. minucie niepowtarzalna okazja dla Odense. Ze środka pola karnego strzelał Djemba-Djemba, ale fenomenalną interwencją piłkę wyciągnął Mark Schwarzer. Była to naprawdę klasowa obrona. W kolejnych minutach mecz wyrównał się, ale trzeba przyznać, że bardziej dogodne okazje mieli gracze Odense. W 24. minucie ładnie z rzutu wolnego strzelał Fall, ale we właściwym miejscu stał po raz kolejny Schwarzer. Kilka minut później strzelał Johnson, ale przeniósł piłkę kilkanaście centymetrów nad bramką. W 33. minucie groźnie głową uderzał Dempsey, którego przed zdobyciem bramki powstrzymał Djemba-Djemba, wybijając piłkę z linii bramkowej.
W 36. minucie bramkę strzelił Jonson, który pięknym strzałem z narożnika pola karnego umieścił piłkę w siatce. Bramkarz bez szans, ponieważ zawinili obrońcy wicemistrza Danii. Po straconej bramce szybko straty odrobić chcieli miejscowi, lecz Djiby Fall fatalnie skiksował. Na pierwszy rzut oka było widać, że Duńczycy kompletnie nie radzili sobie z angielskim stylem gry, często grając zbyt mało agresywnie, co było przyczyną wielu porażek w indywidualnych pojedynkach. Ostatnie pięć minut Fulham rozegrało rozważnie, bez ryzykownych zagrań, dzięki czemu do ostatniego gwizdka arbitra w pierwszej połowie utrzymał się dla nich korzystny rezultat.
W drugiej połowie gospodarze odważniej ruszyli do ataku, przez co narazili się na kontry, po których robiło się naprawdę groźnie. Jednak to właśnie gracze Odense już po pięciu minutach gry w drugiej części spotkania mogli doprowadzić do remisu. Dobrym i mocnym strzałem Marka Schwarzera pokonać chciał Bashkim Kadrii, lecz Australijczyk odbił strzał, a dobitkę zablokowali obrońcy. Napór gospodarzy trwał jednak dalej. Po strzale Johnsona piłkę przeciąć miał Stephen Kelly, ale nie zdołał sięgnąć futbolówki.











