Będący ostatnio w świetnej dyspozycji Southampton przegrał 0:1 z Manchesterem City. Mecz był bardzo wyrównany i obie drużyny zasługiwały na remis. Drużyna Pepa Guardioli wykorzystała swoją szansę, a zespołowi Ralpha Hasenhüttla towarzyszyła strzelecka niemoc. Pomimo przegranej kolejny raz z dobrej strony zaprezentował się Jan Bednarek, który nie zawinił przy golu, a do tego udało mu się zanotować kilka cennych odbiorów.
Jeszcze sezon temu mecz Southampton z Manchesterem City określilibyśmy mianem spotkania solidnej drużyny ze środka tabelki z zespołem z ligowej czołówki. W obecnych rozgrywkach ten mecz możemy określić tak samo, ale z jedną różnicą. Drużyny zamieniły się pozycjami. To „Święci” są teraz na górze tabeli, a „Obywatele” zajmują dopiero 9. miejsce.
Jan Bednarek przed trudnym zadaniem
Trudno nie zachwycać się drużyną Ralpha Hasenhüttla i Janem Bednarkiem. Po 13 kolejkach „Święci” zajmują 3. miejsce w tabeli i tracą zaledwie cztery punkty do lidera Premier League – Liverpoolu.
Istotną postacią dla Southampton jest Jan Bednarek. Polak tydzień temu został wybrany do jedenastki tygodnia przez portal WhoScored. 24-latek jest pewnym punktem w drużynie z St Mary’s Stadium i gra we wszystkich meczach w tym sezonie Premier League.
Polak podpisał niedawno nowy kontrakt, a Ralph Hasenhüttl nie krył z tego powodu radości. – To wciąż młody zawodnik z wielkim potencjałem. Cieszymy się więc, że jest z nami na dłużej. Jan jest świetnym przykładem, że ciężką pracą można osiągnąć sukces – mówił o Polaku trener „Świętych”.
I choć 24-latek w tym sezonie zachwyca i praktycznie w każdym meczu jest jednym z najlepszych piłkarzy na placu, tak mecz z Manchesterem City był prawdziwym sprawdzianem jego umiejętności. Nawet mimo faktu, że „Obywatele” po 12 kolejkach tego sezonu mają aż 17 strzelonych goli mniej niż w poprzednich rozgrywkach po takiej samej liczbie rozegranych spotkań.
„Obywatele” zdobywają mniej bramek, jednak dalej są groźni w ofensywie. Jan Bednarek za zadanie miał zatrzymać dziś od pierwszych minut Raheema Sterlinga, Ferrana Torresa czy Kevina de Bruyne’a.
Oko za oko, ząb za ząb
Obie drużyny wyszły na ten mecz niezwykle skoncentrowane. Jednak to Manchester City ciągle atakował. Niech świadczy o tym fakt, że po 15 minutach gry Manchester City miał pięć oddanych strzałów, a Southampton ani jednego.











