O nich będzie głośno: Sander Berge – norweska nadzieja na lepsze jutro


Przedstawiamy sylwetkę rewelacyjnego 20-letniego pomocnika Genk

6 stycznia 2019 O nich będzie głośno: Sander Berge – norweska nadzieja na lepsze jutro
vgc.no

Od wielu lat mamy posuchę jeżeli chodzi o dobrych, znanych norweskich piłkarzy. Czasy, w których grali John Arne Riise, John Carew, Ole Gunnar Solskjaer czy Tore Andre Flo już minęły, a następne pokolenia nie potrafiły wbić na ten sam poziom. Oczywiście w międzyczasie pojawił się najzdolniejszy młody piłkarz na świecie – Martin Odegaard, ale jeszcze nie objawił całego potencjału. Może w niedalekiej przyszłości razem z nim w norweskiej kadrze rządzić będzie Sander Berge.


Udostępnij na Udostępnij na

Poza lekko przygasłym młodym talentem z Realu Madryt (grającym na wypożyczeniu w Vitesse), Norwedzy mają falę młodych i ciekawych piłkarzy. To może oznaczać, że w niedalekiej przyszłości Skandynawowie podniosą swój poziom, być może nawet osiągną podobny jak w końcówce XX w. Jednym z tych, który daje największe nadzieje na powtórkę z tych czasów, jest 20-letni Sander Berge.

Norweg jest zawodnikiem KRC Genk i pewnie są jeszcze fani piłki nożnej nie znający tego piłkarza. Ma on za sobą już 12 meczów w dorosłej reprezentacji, a w lidze belgijskiej gra swój drugi sezon. Coraz częściej w mediach pojawiają się pogłoski na temat zainteresowanych nim drużyn. Czas szerzej przedstawić przyszłość kadry „Lovene” (z norweskiego – lwów).

Śladem dziadka

Sander Bolin Berge urodził się w walentynki w 1998 roku w koszykarskiej rodzinie. Jego ojciec i matka byli zawodowymi graczami koszykówki, a reprezentowali kluby w Skandynawii. Ich śladem poszedł starszy brat Sandera. Jedynie, co wspólnego z koszykówką ma młodszy z rodu Berge to wzrost, bo mierzy 193 cm. Postawił na sport, który uprawiał dawniej jego dziadek Ragnar – piłkę nożną.

Swoją przygodę z futbolem rozpoczął w Asker Fotball, który występował w norweskiej 2. divisjon (trzeci poziom rozgrywek). Trenerzy pracujący w tej drużynie szybko przekonali się, jak bardzo zdolnego zawodnika mają w swoich szeregach. Berge zadebiutował w pierwszej drużynie trzy miesiące po 16. urodzinach. Był on też na oku selekcjonerów młodzieżowych reprezentacji Norwegii. Kwestią czasu było, jak któryś klub z norweskiej ekstraklasy sięgnie po młodego defensywnego pomocnika. Sander Berge przeniósł się do Oslo oddalonego o ok. 20 km od Asker. Nową jego drużyną została Valerenga.

Na wieść o nowym klubie Sandera musiał bardzo ucieszyć się jego dziadek. Ragnar Berge występował tam w latach 1945 – 1957 na pozycji lewego obrońcy, a dla „Engi” rozegrał blisko 90 meczów. Raz cieszył się z ligowego wicemistrzostwa. Udało mu się też wystąpić raz w reprezentacji Norwegii. Młody Berge Zadebiutował w pierwszej drużynie w sezonie 2015 (jako siedemnastolatek), ale wytrwał w klubie do stycznia 2017. W tym czasie zagrał w 43 meczach (jeden gol i jedna asysta), ale nic nie udało mu się wygrać w ojczyźnie. To nie przeszkadzało KRC Genk, które zapłaciło za niego ok. 2,5 mln euro. Wnukowi nie udało się przebić osiągnięć dziadka w Oslo, ale to pewnie seniorowi nie przeszkadza. W końcu jego potomek trafił do znacznie lepszego zagranicznego zespołu.

https://twitter.com/fotballfans_net/status/813085892566978560

Kolejny wielki talent w Genk

Skoro Sander Berge jest tak zdolny to dlaczego trafił do Genku? Już wyjaśniamy, bo za chwilę przekonacie się, dlaczego wybór gry w tym przedstawicielu Jupiler Pro League nie był błędem. A wręcz przeciwnie, był znakomitym ruchem. Wystarczy wymienić, jacy zawodnicy w ciągu ostatnich dziewięciu lat wyszli z tego klubu do czołowych lig europejskich:

  • Kevin De Bruyne – Chelsea FC -> Werder Brema -> VfL Wolfsburg -> Manchester City
  • Thibaut Courtois – Chelsea FC -> Atletico Madryt -> Chelsea FC -> Real Madryt
  • Kalidou Koulibaly – SSC Napoli
  • Wilfred Ndidi – Leicester City
  • Sergej Milinković-Savić – Lazio Rzym
  • Leon Bailey – Bayer Leverkusen

Dlaczego w Genk są tak świetne warunki dla młodych zawodników? Zapytaliśmy o to Mariusza Mońskiego, eksperta od lig kraju Beneluxu: – Dewizą Racingu Genk jest grać ofensywny, atrakcyjny dla widza futbol i pokazywać go w rozgrywkach europejskich. Tam nie ma presji na trofea. To klub bardzo związany z regionem, który poprzez szkolenie (cel to mieć najlepszą akademię w Belgii) chce by do pierwszego zespołu trafiali piłkarze, którzy tę filozofię będą w stanie realizować. Co roku w składzie mają wielu młodych piłkarzy odgrywających w zespole bardzo ważne role. Tam po prostu stawia się na młodych piłkarzy, bo klub dzięki ich sprzedaży funkcjonuje w czołówce ligi belgijskiej.

Berge trafił do Belgii w połowie sezonu 2016/2017. Praktycznie z marszu wszedł do pierwszego składu. Oczywiście potrzebował chwili czasu na dostawanie regularnej gry w wyjściowej jedenastce, ale praktycznie od połowy lutego grał już po 90. minut. Zagrał w 27 meczach na 30 możliwych. To zapowiadało początek świetnej przygody w Genk. W następnym sezonie już trudno było sobie wyobrazić brak Norwega w pierwszym składzie. Niestety w październiku zerwał ścięgno, przez co musiał pauzować praktycznie do końca sezonu. Na szczęście z końcem maja wrócił do gry i do swojego wcześniejszego poziomu.

W tej chwili najdroższym piłkarzem w Genk jest Sander Berge wyceniany na 17 mln euro (wg transfermarkt.de). Ale Belgowie mogą sobie zażyczyć większych pieniędzy. Ich zawodnik ma ważny kontrakt do końca czerwca 2021 roku. Jest nim zainteresowanych sporo ekip. W mediach już przebijały się takie marki jak Tottenham, Arsenal, Barcelona, Fiorentina i Roma. Najbardziej zdeterminowana jest pierwsza i ostatnia ekipa.

Nie myśli tylko o bronieniu

20-latek gra na pozycji defensywnego pomocnika. Jednak nie jest to tylko i wyłącznie piłkarz myślący o „czyszczeniu” akcji przeciwników. Lubi podłączać się do akcji ofensywnych. Ma dobrą technikę, przez co dobrze drybluje i potrafi uruchamiać partnerów z środka pola. Świetnie czyta grę rywali przewidując ich ruchy. Mimo wszystko pozycja zobowiązuje i nie pcha się on bardzo często w pole karne rywali. Dlatego swojego pierwszego gola dla Genk zdobył dopiero w listopadzie ubiegłego roku. Do tej pory zdobył dwa gole i zaliczył cztery asysty łącznie we wszystkich rozgrywkach, w jakich wystąpił.

Sander Berge to środkowy pomocnik w typie Frenkiego de Jonga. Jest sporo wyższy od Holendra i mogłoby się wydawać, że technika to nie jest jego silna strona, a jest wprost przeciwnie. Jest silny fizycznie, a mimo to w pojedynkach najpierw korzysta ze swojej inteligencji i umiejętności przewidywania, a w ostateczności z siły.Mariusz Moński

Bardzo dobrze radzi sobie z pressingiem rywali i chętnie bierze odpowiedzialność za piłkę i rozgrywanie akcji od defensywy. Jest słabszy od De Jonga w grze ofensywnej, ale i w tym aspekcie zrobił w ostatnim roku spory postęp. To materiał na znakomitego środkowego pomocnika, który według szkoleniowców Genku oraz ekspertów belgijskiej i norweskiej piłki poradziłby sobie w każdej czołowej lidze Europy. – dodaje Moński.

Szybko czynione postępy przez Norwega powodują, że Belgia staje się za mała dla niego. Już w tej chwili kluby sondują możliwość ściągnięcia 20-latka do siebie. Ale z nowym miejscem pracy trzeba będzie poczekać prawdopodobnie do lata.

Gdy Berge podpisywał ostatni kontrakt, wszystkie strony (Genk, zawodnik, agenci) zgodzili się, że latem powinien zrobić kolejny krok w karierze. A teraz spokojnie skupia się na walce o mistrzostwo Belgii i o jak najlepszy wynik Genku w Lidze Europy. Marzeniem Berge jest liga hiszpańska, ale nie zamyka się na inne kierunki. Tak mówi o swoim transferze: „Zawsze mówiłem, że Hiszpania i Włochy są dla mnie ekscytujące. Chyba nie ma Norwegów grających obecnie w tych ligach, więc to mogłoby być wyjątkowe. Jest jednak wiele aspektów do rozważenia: jak gra drużyna, jaka jest jej pozycja w tabeli, czy gra w Europie… Pracuje nad tym, aby poradzić sobie w każdej lidze.” – dopowiada Moński.

Sam reprezentacji nie zbawi

Pozostaje nam jeszcze wątek reprezentacji. W Norwegii piłka nożna nie jest najważniejszym sportem, ale ewentualne dobre wyniki mogłyby zwrócić większą uwagę. W swojej historii kadra „Lovene” błysła w dwóch okresach. Przed II wojną światową na igrzyskach olimpijskich w Berlinie zdobyli brązowy medal (pokonując Polskę w meczu o 3. miejsce) i pojawili się na ostatnim mundialu przed tym zbrojnym konfliktem. Skończyło się to dla nich na jednym meczu, po którym odpadli z turnieju (porażka z Włochami). Pod koniec XX w. zaliczyli ponownie dobry okres. Od 1994 roku do 2000 roku nie zagrali tylko na euro 1996. Najlepiej zaprezentowali się na mistrzostwach świata we Francji, gdzie wyszli z grupy i zakończyli rozgrywki na 1/8 finału (0:1 z Włochami).

Można powiedzieć, że historia reprezentacji Norwegii jest dość uboga. Czy może się to zmienić w niedalekiej przyszłości? Trudno powiedzieć, ale pojawia się wielu zdolnych Norwegów. Wszystko zależy od ich rozwoju. Sam Sander Berge, czy nawet z pomocą – wciąż mającego wielkie predyspozycje – Martina Odegaarda, nie da rady pociągnąć kadry do poziomu sprzed 20 lat. Małym promyczkiem nadziei są ostatnie wyniki Norwegów. Udało się im wygrać swoją grupę w dywizji C Ligi Narodów, co dało im awans do wyższej ligi i daje im szanse na ewentualne baraże o euro 2020. Bilans meczów z Berge w składzie jest pozytywny, bo na 12 spotkań przegrali tylko w trzech. Mimo wszystko jest jeszcze daleka droga przed „Lovene” i 20-latek raczej będzie czerpał więcej radości z piłki klubowej. Zwłaszcza, że następnym krokiem może być gra w czołowej europejskiej lidze w popularnej drużynie. Jest już na to gotowy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze