30 października 2009 roku, Arena Kielce. Grająca w dziesiątkę Korona mierzy się z Wisłą Kraków. Na przestrzeni kilkunastu minut kielczanie wykonują dwa rzuty wolne. Dwukrotnie do dośrodkowań wyskakuje młody obrońca Korony, raz piłka minimalnie mija bramkę Wisły, raz ląduje na poprzeczce. Wcześniej nazwisko piłkarza było znane niewielu kibicom. Od tamtej chwili wszystkim miłośnikom futbolu w polskim wydaniu wypada je zapamiętać. Piotr Malarczyk.
Urodził się 1 sierpnia 1991 roku, w chwili ekstraklasowego debiutu miał zatem niewiele ponad 18 lat. Nie przeszkadzało mu to jednak jak równy z równym walczyć z piłkarzami mistrza Polski. Obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi Malarczyk (189 cm wzrostu, niemal 80 kg wagi), bardzo pewnie rozbijał ataki krakowian, mądrze się ustawiał, był najlepszym zawodnikiem na boisku we wspomnianym meczu. Pod koniec spotkania został jednak upomniany czerwoną kartką – jak pokazały telewizyjne powtórki – zupełnie niesłusznie. Występ ten był jednak prawdziwym wejściem smoka.
By jednak dostąpić zaszczytu debiutu w Ekstraklasie, w dodatku grając przeciwko najlepszej polskiej drużynie, Malarczyk musiał piąć się po kolejnych szczeblach kariery.
Od zawsze z Koroną
Od 2001 roku piłkarz trenował w zespołach juniorskich Korony. Futbol nie był jednak jedynym sportem, któremu poświęcał się Piotr – kontynuując wspaniałe rodzinne tradycje (jego ojciec Sławomir był czterokrotnym mistrzem Polski juniorów w rzucie dyskiem), trenował również lekkoatletykę, a konkretnie bieg na 100 metrów oraz skok w dal. Mimo niezłych wyników, młodzian postanowił postawić na piłkę nożną.
Latem 2008 roku odnotował pierwszy poważny sukces w sportowej karierze, jakim niewątpliwie było zdobycie tytułu mistrza Polski juniorów. Korona dysponowała wtedy składem, w którym występowali m.in. Piotr Gawęcki i Paweł Kal, którzy dosyć szybko po tym sukcesie zadebiutowali w pierwszej drużynie „Złocisto-krwistych”. Malarczyk ogrywał się w rezerwach.
Zadebiutował w nich 31 października 2008 roku, w meczu III ligi świętokrzysko-małopolskiej z LKS-em Nieciecza (zwycięstwo 1:0, zweryfikowane na walkower 0:3 dla LKS-u). Do końca rundy jesiennej zawodnik nie miał zbyt wielu szans gry, jednak wiosną został podstawowym piłkarzem drugiej drużyny Korony. Sezon zakończył liczbą 14 występów, w których dwukrotnie udało mu się pokonać bramkarzy rywali, szczególnie dobrze Malarczyk będzie zapewne wspominał swojego debiutanckiego gola, którego zdobył w ostatniej minucie meczu, dając swojej drużynie zwycięstwo.
Debiut w pierwszej drużynie












