Holenderskie szkółki juniorów są jednymi z najlepszych na świecie. Świadczą o tym wychowankowie Ajaksu, PSV czy Feyenoordu, a więc krajowych potęg. Dziś bacznie przyjrzymy się Georginio Wijnaldumowi, zawodnikowi rotterdamskiego Feyenoordu, który obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawanych młodzików w Europie, a może i na świecie.
Jako że Georginio urodził i wychował się w Rotterdamie nikogo nie zdziwi fakt, iż jego pierwszymi klubami musiały być Sparta i Feyenoord. Data 11 listopada kojarzona w Polsce jest tylko i wyłącznie z odzyskaniem niepodległości przez nasz kraj, a w państwie królowej Beatrix wiąże się ona z narodzinami kolejnej piłkarskiej gwiazdy. Dokładnie dziewiętnaście lat i jeden dzień temu na świat przyszedł młody Georginio Gregion Emile Wijnaldum, a jego rodzice szybko zorientowali się, że ich mały, bo zaledwie siedmioletni, synek ma wielki potencjał. Jako dziecko nie interesował się piłką nożną, nie oglądał meczów, a piłkę kopał tylko wtedy, gdy koledzy zawołali go na podwórko. Jego głównym celem było zostanie w przyszłości gimnastykiem lub akrobatą. Jednak w 1997 roku za sprawą swojego młodszego brata stał się członkiem Sparty, która robiła wszystko, by jego talent się nie zaprzepaścił. Młodzieżową kadrę tego klubu reprezentował siedem lat, ale w 2004 roku, gdy usłyszał, że jego osobą interesuje się Feyenoord, bez zastanowienia podpisał kontrakt, wtedy jeszcze amatorski.
Szybki początek

Dwa pierwsze sezony w juniorskiej drużynie Sparty otworzyły mu drzwi do piłkarskiej kariery. Wijnaldum nie dość, że poprowadził swój klub do dwukrotnego mistrzostwa kraju w swojej kategorii wiekowej, to jeszcze został uznany za zawodnika rozgrywek. Wkrótce znalazł się na celowniku trzech holenderskich gigantów: Ajaksu, PSV i Feyenoordu. Jednak to, co zrobił młodzik, to istne szaleństwo. Po bardzo krótkich rozmowach z działaczami tych klubów odrzucił wszystkie zaoferowane mu oferty, a gdy jego trener zapytał się, dlaczego zrezygnował ze swojej życiowej szansy, on odpowiedział prosto…
– Nie oglądam piłki nożnej w telewizji, nie znam żadnego z pierwszych graczy drużyny Sparty i najlepszych klubów. Znam jedynie naprawdę ważnych zawodników „Oranje”, więc nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele. Dobrze grałem dwa sezony i to chyba wystarczy – powiedział dziewięcioletni Gregion.
Jednak po siedmiu sezonach rozegranych w barwach słabej Sparty postanowił przyjąć ofertę Feyenoordu, twierdząc, że chce się rozwijać dalej i będzie to dobry krok w jego karierze.
Kilka ważnych dat
8 kwietnia 2007 roku jest bardzo ważnym dniem w jego życiu, bowiem tamtego wieczoru zadebiutował w seniorskiej drużynie z Rotterdamu. W wieku 16 lat i 148 dni został najmłodszym graczem, jaki kiedykolwiek wystąpił w pierwszym składzie Feyenoordu, a na dodatek został uznany zawodnikiem meczu. Na jego pierwsze trafienie w Eredivisie czekaliśmy do 2 grudnia 2007 roku, kiedy to w meczu przeciwko Heraclesowi Almelo wpisał się na listę strzelców.











