Manchester United przechodzi kolejny trudny sezon. Nadzieje jak co roku były duże, ale na razie nijak mają się do rzeczywistości. Wielkie gwiazdy nie zapewniają jakości, a i same wyniki nie przekonują. Nutką nadziei w tym trudnym czasie jest Anthony Elanga. 19-latek to talizman, który daje trochę radości i wiary zawiedzionym kibicom.
Z jednej strony wyróżniać się na tle zawodników pokroju Paula Pogby, Jadona Sancho czy Marcusa Rashforda to nie lada wyczyn. Z drugiej – ich forma nie stawia żadnemu piłkarzowi zbyt wysokiej poprzeczki. Jednakże pomimo tego wszystkiego Anthony Elanga zasługuje na pochwały i za zaangażowanie w ostatnich spotkaniach należy mu się piękna laurka.
Elanga ma piłkę nożną we krwi
Zanim jednak o jego ostatnich wyczynach, warto chwilę pochylić się nad biografią. Anthony Elanga urodził się w szwedzkim Hyllie i pochodzi z kameruńskiej rodziny. Jego ojciec, Joseph, był zawodowym piłkarzem, ale nigdy nie miał tak dużego potencjału jak syn. To jednak nie zmienia faktu, że ma za sobą bardzo ciekawą karierę. 17 występów w reprezentacji Kamerunu (był w kadrze podczas mistrzostw świata w 1998 roku), epizody w Grecji i Danii, ale co najistotniejsze – zdobycie tytułu mistrza Szwecji z Malmö FF w ostatnim sezonie profesjonalnej kariery. Właśnie wtedy zrobiono zdjęcie, które w ostatnim czasie obiegło cały piłkarski świat.
Można powiedzieć, że Anthony był skazany na piłkę nożną. Przez karierę ojca Elangą zajmowała się jego mama – Daniella. To ona trzymała pieczę nad jego rozwojem zarówno piłkarskim, jak i naukowym. W 2013 roku, dwa lata po zakończeniu kariery Josepha, cała rodzina postanowiła wyprowadzić się do Anglii, a dokładniej do Manchesteru. Młodziutki Anthony miał już za sobą epizody w młodzieżowych drużynach Elfsborga oraz Malmö FF i nie mógł się doczekać kolejnego etapu w swojej karierze.
Początkowo było sporo problemów z aklimatyzacją i znalezieniem miejsca dla utalentowanego młodzieńca, ale wszystko zaczęło wychodzić na prostą. W akademii Hattersley Elanga już podczas pierwszego treningu pokazał się z fantastycznej strony. Wystarczyło ledwie 12 spotkań, aby Szwed zdobył 17 bramek i zaliczył niebotyczną liczbę 27 asyst. To przykuło uwagę dwóch największych klubów w Manchesterze i koniec końców Anthony Elanga został nowym zawodnikiem „Czerwonych Diabłów”. Wzorcowy rozwój otworzył mu bramy pierwszej drużyny, ale do tego jeszcze wrócimy.











