„Pojawiasz się i znikasz, i znikasz… ” – tak mogliby śpiewać kibice chodzący na mecze Norymbergi o Bundeslidze. Ekipa z Bawarii dopiero co wywalczyła sobie awans na najwyższy szczebel, a lada chwila może się pożegnać z elitą.
Jeśli 1.FC Nürnberg po tym sezonie pożegna się z 1.Bundesligą, nikt nie będzie mógł nazwać tego żadnym zaskoczeniem. Drużyna jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek uznawana była za outsidera i głównego kandydata do spadku.
Niewielki budżet, zespół kadrowo najzwyczajniej w świecie zbyt słaby na te rozgrywki i stadion, który niespecjalnie pasuje do tego szczebla. W dodatku kibice nie są najliczniejszą grupą w porównaniu z innymi zespołami. Dlaczego zatem taki klub, z taką historią jest w takim miejscu, a nie innym?
Skuteczni inaczej
To, co wydawało się siłą na zapleczu Bundesligi, w obecnym sezonie wymaga zdecydowanej poprawy. Dwaj najskuteczniejsi strzelcy, Hanno Behrens oraz Mikael Ishak, nie zachwycają. Pierwszy z wymienionych do tej pory w 14 ligowych starciach zdobył ledwie trzy gole. Drugi natomiast strzelił gola mniej, co w porównaniu z poprzednim sezonem jest wynikiem mizernym.
Jak by nie patrzeć, obaj jednak wypracowali połowę bramek, które cały zespół zdobył. Zdecydowanie jednak brakuje jakości i tu mowa o całej drużynie. Przykładowo Yuya Kubo nie zaliczył nawet asysty, mimo że rozegrał 12 spotkań. Na całe szczęście dla klubu, zawodnik latem wróci do Belgii z wypożyczenia.
Niewiele dobrego wnosi także Matheus Pereira, któremu gole czy asysty nie chcą się mnożyć. Wypożyczony ze Sportingu Lizbona zawodnik w ostatnim czasie gra częściej, ale minuty nie przekładają się na gole. W całym tym gronie na siłę można wyróżnić może trochę na wyrost, ale jednak, słowackiego snajpera – Adama Zrelaka. Ten potrzebował dziewięć występów, by strzelić dwa gole. Pisząc o Norymberdze, nie wolno pominąć Virgila Misidjana. Ten, choć gra i widać, że jest motorem napędowym zespołu, nie potrafi strzelać goli. Jedno trafienie na 16 gier to zdecydowanie za mało.
Bez gardy
Jak widać, gra ofensywna nie jest największą bronią drużyny z południowych Niemiec, lecz co gorsza i do postawy zespołu w destrukcji można mieć wiele zastrzeżeń. Ta traci najwięcej goli w całej lidze i co warte uwagi, bardzo często te padają z kontrataków, ale to jedynie kropla w morzu problemów, z jakimi ma do czynienia trener zespołu Michael Koellner.
Nie wspominajmy już prawdziwych klęsk z Borussią Dortmund czy RB Lipsk, w których padały wyniki hokejowe, kolejno 7:0 i 6:0, zdarzały się też porażki z rywalami będącymi – delikatnie mówiąc – bez formy. Takim wszak od początku sezonu jest Schalke 04 Gelsenkirchen, lecz mimo to „Die Koenigsblauen” byli w stanie wbić Norymberdze aż pięć goli, tracąc przy tym tylko dwa.
Na wiosnę nic się nie zmieniło i nie zanosi się nic na to, by ten stan rzeczy miał ulec poprawie. Drużyna robi wszystko, by z ligi zlecieć tak szybko, jak się tylko da. Wszystko wygląda na to, że zespół po prostu zbiera doświadczenie i za jakiś czas postanowi znowu ruszyć do elity.










