W Europie w rozgrywkach klubowych dla piłkarzy nie ma nic ważniejszego od gry w Lidze Mistrzów. Podobnie myślą trenerzy. Marzą o wprowadzeniu swojej drużyny do tych elitarnych rozgrywek. To się spełni już w tym tygodniu w przypadku trzech szkoleniowców z Bundesligi. Świat już o nich słyszał, a oni dopiero pierwszy raz wchodzą ze swoimi ekipami na piłkarskie salony.
W tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów wśród przedstawicieli Bundesligi zobaczymy Bayern Monachium, FC Schalke 04, TSG 1899 Hoffenheim i Borussię Dortmund. Tylko ostatnia z tych drużyn ma trenera – Lucien Favre – obytego z tymi elitarnymi rozgrywkami. W przypadku trzech pozostałych mamy do czynienia z debiutantami. Oczywiście nie tylko w Niemczech słyszało się o Niko Kovaciu, Julianie Nagelsmannie i Domenico Tedesco. Niemiecka szkoła trenerska cały czas wypuszcza ciekawych i młodych szkoleniowców, a w Bundeslidze czy 2. Bundeslidze nie boją się na nich stawiać.
Udowodnić swoją wartość
Jeden z tego tercetu przekonał się, że nie jest łatwo grać na trzech frontach. Rok temu Julian Nagelsmann z Hoffenheim mocno dali się we znaki Liverpoolowi w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Niestety niemieckiej ekipie nie udało się pokonać Anglików, ale jako nagrodę pocieszenia otrzymali bilet do Ligi Europy. Tam trafili do niezbyt wymagającej grupy z Ludogoretsem, Bragą i Basaksehirsporem. Podczas rywalizacji grupowej „Wieśniaki” punktowały w trzech meczach, z czego tylko jeden udało się wygrać. Gra w europejskich pucharach odbijała się negatywnie, bo w lidze także zawodzili. Dopiero na rundę wiosenną udało się wrócić na właściwe tory, ale wtedy występowali już tylko w Bundeslidze.
Niko Kovać urodził się w Berlinie. Grał w klubach Bundesligi, a przygodę trenerską zaczynał w RB Salzburg. Cały czas był w otoczce niemieckiego futbolu. Dla Chorwata środa będzie dniem debiutu w Champions League. Doświadczenie na poziomie międzynarodowym ma, bo był selekcjonerem reprezentacji Chorwacji. Jednak co innego prowadzić drużynę narodową, a co innego klubową. Osiągnął dobry wynik z Eintrachtem, którego potrafił w parę sezonów przekształcić z zespołu walczącego o utrzymanie w niewygodnego rywala zahaczającego o europejskie puchary. Z pewnością o wejście w nowy świat będzie łatwiej w roli trenera Bayernu.









