Nieudany mundial, szok wśród kibiców, a potem skupienie na raporcie pomundialowym. Następnie powrót do gry w Lidze Narodów UEFA i remis z czołową drużyną. Brzmi niemal jak sytuacja w reprezentacji Polski, ale to nie o niej dzisiaj w „Niemieckim warzeniu”. Podobnie jest w kadrze Niemiec, która będzie chciała rozpocząć od jesieni nowy dział w swojej historii. Ale czy obecnym problemom jest w stanie przeciwdziałać Joachim Loew?Jedynie dwie rzeczy różnią się w Niemczech i w Polsce. Nasi zachodni sąsiedzi zostawili selekcjonera na swoim stanowisku, a Joachim Loew na długiej konferencji prasowej przedstawiał raport dotyczący niepowodzenia byłych mistrzów świata na turnieju w Rosji. W porównaniu do „naszego” w zasadzie nie było aż tylu zastrzeżeń. Wszyscy oczekiwali przemiany reprezentacji w najbliższym starciu z Francuzami.
Powrót do przeszłości
Po analizie błędów przyszedł czas na próbę ich naprawienia. Już w meczu z Francją na Allianz Arena kibice mogli doznać lekkiego szoku. Selekcjoner postanowił ustawić w środku pola Joshuę Kimmicha, a na prawej obronie Matthiasa Gintera. Jakby było mało, na lewej stronie defensywy pojawił się Antonio Ruediger. W przypadku dwóch pierwszych Joachim Loew postanowił sięgnąć pamięcią głęboko wstecz.
Dawniej zawodnik Bayernu grał w środku pola, ale po zakończeniu kariery przez Philippa Lahma przestawiono go na prawą obronę. To okazało się być strzałem w dziesiątkę, a „Bawarczycy” zyskali nowego genialnego zawodnika na tej pozycji. Gracz Borussii Moenchengladbach jeszcze za czasów dortmundzkich grywał na prawej stronie, a przez pewien czas wypchnął nawet Łukasza Piszczka z pierwszego składu BVB. Teraz po latach w reprezentacji Niemiec ci piłkarze wrócili w dawne sektory gry.
Jeżeli spojrzy się na statystyki meczu Niemcy – Francja, to może się wydawać, że było to ciekawe widowisko. Niemcy oddali 14 strzałów, przy czym siedmiokrotnie w światło bramki rywala. Natomiast Francuzi oddali osiem uderzeń, przy czym trzy były celne. Poza interwencjami Manuela Neuera lub Alphonse’a Areoli trudno kogoś innego pochwalić za grę. Mecz zapowiadany na wielki hit rozczarował, a kibice w Monachium nie zobaczyli ani jednego gola. Najciekawszym momentem tego spotkania było pojawienie się w obrazie kamery „tajemniczego” gościa. Czyżby to była zapowiedź nowej gry o Spider-Manie?
https://twitter.com/PawelNarusz/status/1037799011066032130
W meczu towarzyskim z Peru było podobnie. Dużo okazji strzeleckich dla Niemców, ale przeciwnicy potrafili równie groźno odpowiedzieć. Tym razem za to kibice zobaczyli bramki, a nasi zachodni sąsiedzi wygrali 2:1. Mimo wszystko to spotkanie pokazuje, jak daleka droga czeka niemiecką reprezentację. To wciąż zespół grający na podobnym poziomie jak na ostatnim mundialu.










