Nie jesteśmy jeszcze w połowie zimowego okienka transferowego, a już można wskazać na króla polowania w Niemczech. Podobnie jak w lecie, tak i teraz zdecydowanie wygrywa Borussia Dortmund. Hans-Joachim Watzke doprowadził do zakupu najbardziej pożądanego młodego zawodnika w Europie – Erlinga Brauta Haalanda. To już kolejny krok szefa BVB w kierunku umieszczenia jego klubu na europejskim szczycie. Za tym brakuje tylko sukcesów. Lucien Favre otrzymał fantastyczny zimowy prezent i teraz musi odwdzięczyć się trofeami.Latem Borussia Dortmund zadziałała na rynku transferowym w stylu Bayernu Monachium. Z innych klubów Bundesligi podkupili ważne ogniwa, a nawet wyciągnęli ciekawego zawodnika z Bawarii. W Zagłębiu Ruhry zameldowali się m. in. Mats Hummels, Thorgan Hazard czy Julian Brandt. A jeszcze 15 lat temu BVB przeżywała kryzys, a nawet wisiało nad tym klubem widmo bankructwa. Na szczęście zły los udało się odczarować, a jedną z postaci łączącą te przykre czasy i obecny rozkwit jest Hans-Joachim Watzke.
Haaland w Dortmundzie
W Bundeslidze w obecnym okienku nie będzie głośniejszego transferu. O Erlinga Brauta Haalanda biło się wiele uznanych marek w Europie. A jeszcze niecałe pół roku temu o Norwegu nie wszyscy słyszeli. W 2019 roku pierwsze „przebitki” z jego nazwiskiem pojawiły się podczas mistrzostw świata U-20, kiedy to w jednym meczu ten napastnik zapakował dziewięć bramek. Wyczyn, którego pewnie przez najbliższe 50 lat nikt nie przebije na tym turnieju. We wrześniu razem z RB Salzburg zadebiutował w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Już w pierwszym spotkaniu z Genk 19-latek popisał się hattrickiem. W dalszym meczach europejskich pucharów również znajdywał drogę do siatki przeciwnika. W sześciu meczach strzelił osiem bramek, a tylko w ostatnim spotkaniu fazy grupowej przeciwko Liverpoolowi nie udało mu się pokonać Alissona.
O nich będzie głośno: Erling Braut Haaland – zostać lepszym od ojca
W lidze austriackiej był równie skuteczny, bo tylko w czterech meczach, w jakich wystąpił, nie zdobył gola lub nie zaliczył asysty. Z tamtejszą Bundesligą pożegnał się z 18 golami w 16 meczach. Po tym co wyczyniał w Salzburgu, sieci zarzuciły na niego wszystkie czołowe kluby kontynentu. Media przez długi czas informowały o największych szansach na transfer do Manchesteru United lub Juventusu. W Niemczech Norweg wpadł do Lipska i Dortmundu. Haaland chciał wybrać klub, który zagwarantowałby mu pewny pierwszy skład. Tego można było oczekiwać po BVB i dzięki temu Hans-Joachim Watzke 29 grudnia 2019 roku mógł uścisnąć rękę nowego napastnika Borussii.









