Niemieckie warzenie: Der Klassiker dał więcej odpowiedzi, niż się wydaje


Echa wygranej Borussii Dortmund nad Bayernem Monachium

12 listopada 2018 Niemieckie warzenie: Der Klassiker dał więcej odpowiedzi, niż się wydaje

W sobotę byliśmy świadkami jednego z najlepszych meczów pomiędzy Borussią Dortmund a Bayernem Monachium w ostatnich latach. Der Klassiker miał dwa oblicza, a ostatecznie to czarno-żółte odniosło triumf. To spotkanie dało nam więcej odpowiedzi, niż się wydaje, i powoli możemy zakładać, jak będzie wyglądać obecny sezon Bundesligi.


Udostępnij na Udostępnij na

Przed meczem było wiadomo, że nawet porażka nie zepchnie Borussii Dortmund z fotela lidera Bundesligi. Ale to nie była najistotniejsza sprawa starcia z Bayernem. Der Klassiker miał pokazać nam, czy faktycznie BVB jest takie mocne oraz czy to może być przełomowy sezon na przełamanie Bayernu. Teraz po weekendzie dobrze wiemy albo przynajmniej wydaje nam się, że wiemy, co może nas czekać w dalszej części sezonu. Ale jeśli skupimy się już tylko na sobotnim hicie, na pewno miał on specyficzną atmosferę.

Tylko Borussia może przerwać dominację Bayernu

Ostatnią drużyną, która zdobyła mistrzostwo Niemiec przed serią „Bawarczyków”, była Borussia Dortmund. Obecnie jest to jedyna ekipa w całej lidze, która może wyprzedzić Bayern na finiszu rozgrywek Bundesligi. Tyle lat trzeba było czekać, a mamy za nimi okres pracy Juergena Kloppa czy Thomasa Tuchela. Kompletnie nieudany poprzedni rok z Peterem Boszem na ławce rezerwowych. Drużyna z Zagłębia Ruhry od ostatnich sukcesów potrzebowała czasu i zmiany polityki transferowej. Teraz BVB wyłapuje najzdolniejsze perełki i ta szaleńcza młodość w obecnym sezonie wygląda najlepiej w lidze (Borussia ma najmłodszy zespół).

Patrząc obiektywnie na całą ligę, widzimy, jak wyglądają wahania formy bardziej znanych ekip w Bundeslidze. Schalke czy Bayer na ten moment mogą tylko pomarzyć o rywalizacji o mistrzostwo. To samo dzieje się z RB Lipsk, bardziej czekającym na Juliana Nagelsmanna. Hoffenheim chce godnie pożegnać swojego trenera, ale nikt tam nie chce porywać się na mistrzostwo. Borussia Moenchengladbach też sobie stawia za cel awans do Ligi Mistrzów, a nie walkę o paterę. Obiektywnie i realnie tylko Borussia Dortmund może to zrobić.

Sobotni mecz pokazał siłę BVB. Jeszcze w pierwszej połowie wydawało się, że „dojdzie do normalności”. Bayern rozgrywał najlepszy mecz w rundzie jesiennej i prowadził do przerwy 1:0, a mógł nawet spróbować pokusić się o większe prowadzenie. Sytuacja odwróciła się dopiero w drugiej połowie, kiedy Lucien Favre przyznał się do błędu z wystawieniem Juliana Weigla w pierwszym składzie i zdjął go z boiska. Dortmundczycy pokazali wielki charakter i zasłużenie wygrali 3:2.

Pojedynek na Signal Iduna Park pokazał, że to będzie sezon Borussii. Na pewno w Niemczech, gdzie wciąż jest niepokonana. I w Lidze Mistrzów też stać ją na wykręcenie przyzwoitego wyniku. Ma w grupie Atletico, Monaco i Brugge. Z Hiszpanami wygrała u siebie aż 4:0, przy czym była to największa porażka w historii Diego Simeone w roli trenera „Los Rojiblancos”. Rewanż w Madrycie  dortmundczykom nie wyszedł, ale to tylko lekka wpadka BVB. Gra w 1/8 finału to obowiązek. A może to właśnie „Borussen” przejmie pałeczkę od Bayernu i będzie najlepszym przedstawicielem Bundesligi w Europie?

Przed młodymi jeszcze czas

Furorę w Dortmundzie robią młodzi zawodnicy, którzy są głodni sukcesu. Dla nich łatwiej będzie wygrać rozgrywki ligowe niż Ligę Mistrzów. W linii obrony, poza Piszczkiem, występują sami młodzi piłkarze. Na stoperze Manuel Akanji (23 lata) i Abdou Diallo (22 lata), ale akurat ten drugi jest kontuzjowany. Nic nie szkodzi, bo godnie zastępuje go Dan-Axel Zagadou (19 lat). Na lewej obronie gra, robiący wrażenie głównie w akcjach ofensywnych, Achraf Hakimi (20 lat). W drugiej linii na bokach świetnie spisują się 20-letni Christian Pulisic oraz Jacob Bruun Larsen. Ale najwięcej mówi się o 18-letnim Jadonie Sancho. Anglik gra tak wyśmienicie, że dostał już powołanie do seniorskiej reprezentacji Anglii.

Patrząc na grę młodego skrzydłowego Borussii, aż trudno zrozumieć, dlaczego dopiero od października stał się zawodnikiem pierwszego składu. Wcześniej Favre korzystał z niego tylko w roli dżokera. A mimo to Sancho zanotował w tym sezonie pięć bramek oraz osiem asyst. Obok Reusa jest najważniejszym ogniwem w atakach BVB. Ale widać, że potrzebuje jeszcze czasu. Przeciwko Bayernowi nie zagrał najlepiej, a dużo pojedynków wygrywał z nim David Alaba. Gdzie młodzi nie mogą, tam starego poślą, bo kapitalne zawody rozegrał Marco Reus. Choć gdyby kapitan gospodarzy miał więcej szczęścia, to mógłby spokojnie zdobyć cztery bramki.

Najlepiej na boisku obok Reusa wyglądali Axel Witsel i Piszczek. Czyli ludzie kręcący się wokół trzydziestki. Dobrze, że Favre miał ich w składzie. Stali się zapalnikiem do wybuchowej formy Borussii w drugiej części boiska. Ribery przestał wygrywać pojedynki na skrzydle, a w środku pola nikt nie mógł podjąć pojedynku fizycznego z Belgiem. Przed tym meczem jedynie zastanawiało, co się stanie, jak BVB wpadnie w jakiś większy kryzys albo zadyszkę. Czy tak młody zespół będzie w stanie przeciwstawić się własnym słabościom? Odpowiedź dała druga połowa. Podopieczni szwajcarskiego trenera są w wielkiej formie. Jak nie teraz przełamywać Bayern, to kiedy? Ta wygrana i powiększenie przewagi dają jasny sygnał, że może wreszcie nastąpić moment detronizacji „Bawarczyków”.

Pojedynek przyjaciół

Ostatni czas nie był najlepszy dla Roberta Lewandowskiego. Der Klassiker udowodnił, że Polak lubi mecze pod ciśnieniem. W zasadzie jeśli chodzi o gości, to tylko do niego nie ma za bardzo o co się przyczepiać. Pomijamy wątek „przewracania się”. Ale kapitan naszej reprezentacji oddał cztery celne strzały i wszystkie zamienił na gole. Niestety dla fanów Bayernu, dwa z nich zostały zdobyte z pozycji spalonej. Ale chyba ostatecznie udowodnił, że mecze pod ciśnieniem też są dla „Lewego”.

W Dortmundzie Polak najbardziej kumplował się z Reusem. I kolejny raz obserwowaliśmy pojedynek przyjaciół. Ogólnie 29-letni Niemiec to chodzący fenomen. Ilu piłkarzy w przeszłości łapało tyle kontuzji, wykluczających z gry na dłuższy czas, i potem wracało do swojego najwyższego poziomu? Chyba tylko Ronaldo Luis de Lima był w stanie to zrobić. Nie przypominamy sobie innego nazwiska. Tak jak wspominaliśmy wcześniej, mógł zdobyć więcej bramek. Wychodzi na to, że po prostu nie lubi strzelać z łatwych pozycji.

Ugasić wewnętrzny pożar

W zasadzie od momentu przyjścia do Bayernu Niko Kovacia w Monachium nie dzieje się za dobrze. W pierwszym „Niemieckim warzeniu” wspominaliśmy o słabym oknie transferowym mistrza Niemiec. Ale nawet wtedy nie sądziliśmy, że sytuacja „Bawarczyków” będzie tak tragiczna. Choć może to za mocne słowo, bo przecież są cały czas w grze o mistrzostwo Bundesligi oraz w Lidze Mistrzów udaje się im wychodzić bez większych kłopotów (poza meczem z Ajaksem). Wszystko, co złe, zaczęło się od wąskiej kadry, więc chorwacki trener wpadł na pomysł z rotowaniem składem.

Taka taktyka nie spodobała się wszystkim, a najwięcej dyskutuje się w kontekście Jamesa Rodrigueza. Kolumbijczyk ma już po dziurki w nosie Kovacia i najchętniej wróciłby do Realu. Po meczu wypowiadał się, że szanuje Bayern i jego pracowników itp., ale coś musi być na rzeczy, skoro przesiedział taki mecz na ławce rezerwowych. Co jakiś czas słyszymy też o pozaboiskowych wybrykach Arjena Robbena czy Francka Ribery’ego. Zasłużeni skrzydłowi Bayernu nie są już pierwszej młodości i cały czas jest im trudno zaakceptować powolne odsuwanie od pierwszoplanowych ról. W Dortmundzie Francuz miał dobre 45 minut, a Holendra wykluczyła kontuzja.

Media w Niemczech rozpisują się co jakiś czas na temat zwolnienia obecnego trenera. Pożar w Bayernie cały czas nie jest ugaszony, a mecz z Borussią nie przyniósł upragnionej wody do jego zgaszenia. Oczywiście dwa dni po meczu cały czas wałkuje się tematy związane z przegranym. Być może ten artykuł byłby pisany w innym tonie, gdyby w ostatniej akcji „Bawarczyków” Lewandowski nie był na minimalnym spalonym.

Preludium do zmian

Ekipa z Monachium jest jedną z najstarszych w Bundeslidze. Zmiany po obecnym sezonie wydają się nieuniknione. Ale stopień tej wymiany pokoleniowej może zależeć bardzo od wyniku w Bundeslidze. W defensywie mamy doświadczonego Matsa Hummelsa i Jerome’a Boatenga. Ten drugi był bliski transferu do PSG. Na bokach obrony jest ustawiany Rafinha w postaci zapchajdziury. W tej formacji na pewno będzie potrzeba więcej nowych, młodszych twarzy.

O duecie Robbery już wielokrotnie wszyscy wspominali. Nie musimy za bardzo powtarzać. Na ich pozycje czyhają już Serge Gnabry i Kingsley Coman (wraca już po kontuzji). Niedługo treningi z Bayernem rozpocznie młody Alphonso Davies. Jeżeli Ribery i Robben będą dalej zawodzić, to w końcu w Monachium podziękują im za lata gry. Zresztą jeszcze-mistrzowie Niemiec rozglądają się już po rynku za potencjalnymi wzmocnieniami.

Wiemy dobrze, jak nosem kręci w Monachium Lewandowski. Polakowi marzy się wygrana w Lidze Mistrzów, a z obecnym składem Bayernu będzie o to arcytrudno. Kapitan naszej reprezentacji zapewne oczekiwałby wymiany wypalonych już graczy na nowych piłkarzy głodnych sukcesów. Porażka na wszystkich frontach może oznaczać, że do czegoś takiego z pewnością dojdzie. Wystarczy przypomnieć ostatni okres dominacji Borussii Dortmund. Co się wtedy stało? W stolicy Bawarii postanowiono sięgnąć głębiej do sakiewki i dokonano rewolucji.

Tego na pewno oczekuje niejeden fan „Bawarczyków”. Powrotu nie tyle na tron Bundesligi (co jest naturalną sprawą), ale wygrania Ligi Mistrzów. Bayern musiał zejść bardzo poniżej przyzwoitego poziomu, żeby trzeba było żądać transferów. Obecny sezon zapowiada się na trudne wyzwanie dla kibiców czerwonej części Monachium. Ale należy się uzbroić w cierpliwość, a na dług nie trzeba będzie czekać na lepsze czasy. Co do zwolnienia Kovacia, to trzeba będzie poczekać mimo wszystko do końca sezonu. Pamiętajmy, że zapowiadająca się powoli przemiana Bayernu wcale nie może oznaczać łatwego przyszłego sezonu. Obecna Borussia jest mocna. I bardzo dobrze, to tylko urozmaici oglądanie ligi, czego oczekiwano w Niemczech.

Komentarze
molnar (gość) - 3 godziny temu

El klasiko Niemiec,duza dramaturgia meczu i wielkie emocje.Gra do przodu,druzyny nie kalkulowaly i Bayern mimo dwukrotnego prowadzenia,to przegrywa mecz.Dortmund odjezdza w tabeeli Bayernowi.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze