We wrześniu zaczyna się rok szkolny, a w Niemczech pod koniec tego miesiąca zaczyna się słynny na cały świat Oktoberfest. Dla iGola też będzie to ważny miesiąc, bo ruszamy z nowym cyklem felietonów o niemieckiej piłce. Skoro Niemcy tak bardzo lubią piwo, co jest oczywiście normą nie tylko na stadionach bundesligowych, to my będziemy warzyć co tydzień najciekawsze tematy zza naszej zachodniej granicy. Na pierwszy ogień Bayern Monachium i zastój transferowy. Jaki plan mają mistrzowie Niemiec? Czy to będzie sezon przejściowy?
Wiemy dobrze jakie są oczekiwania fanów Bayernu Monachium. Od kiedy w 2013 roku Jupp Heynckess zdobył potrójną koronę, to mistrzostwo Niemiec czy puchar Niemiec zaczął smakować zupełnie inaczej. Warto odnotować, że wtedy „Bawarczycy” sięgnęli po swoje drugie europejskie trofeum, od kiedy najważniejsze europejskie rozgrywki przemieniono na Ligę Mistrzów. Mimo to, w stolicy Bawarii pojawił się głód Champions League.
Potem zaczęła się seria niepowodzeń na międzynarodowym podwórku. Oczywiście rodzime rozgrywki zostały niemal całkowicie zdominowane przez Bayern. Zdarzały się tylko wyjątki w postaci porażek w DFB Pokal. Mistrzowska patera kurzy się od 2013 roku w gablocie na Allianz Arena i nie zapowiada się, żeby ją ktoś na dłużej stamtąd zabrał. Ostatni raz „Bawarczycy” byli zmuszeni do przebudowy składu w okresie świetności Borussii Dortmund. Teraz na rodzimym podwórku nie ma takiego rywala, który mógłby mocniej wstrząsnąć drużyną z Monachium. Ale pojawia się chęć sprostania oczekiwaniom własnym i kibiców. Jeżeli Bayern chce się wciąż legitymować mianem czołowego klubu w Europie to musi wrócić na szczyt, a do tego potrzebne są ruchy transferowy. Na razie mistrz Niemiec postępuje inaczej.
Komu, komu, bo idę do domu
Również tym co się dzieje w Monachium zaczęły się niepokoić media w Niemczech. Bayern w zakończonym okienku transferowym pozyskał za darmo Leona Goretzkę, z wypożyczenia z Hoffenheim wrócił Serge Gnabry (kończy leczenie po kontuzji) oraz zakupiono Alphonso Daviesa. Tylko Kanadyjczyk pojawi się w ekipie mistrza Niemiec dopiero w styczniu. Oczywiście należy dodać, że mamy nowego trenera „Bawarczyków” – Niko Kovacia. Były szkoleniowiec Eintrachtu we Frankfurcie miał dość szeroki skład, a jego drużyna grała tylko w rozgrywkach rodzimych. W nowym klubie przede wszystkim przetrzepał szatnie, bo o powyższych ruchach transferowych raczej Chorwat za bardzo nie decydował.











