Prezes FC Barcelona, Sandro Rosell, oświadczył, że klub przedstawił Guardioli ofertę nowego kontraktu i jedyne, czego na nim brakuje, to podpis trenera. Stwierdził także, że klub nie bierze pod uwagę transferu Samuela Eto’o, o czym głośno było ostatnio w mediach.
40-letni trener przejął „Barcę” w 2008 roku i w ciągu trzech lat został najbardziej utytułowanym szkoleniowcem w całej jej historii. W nieco ponad 200 meczach wygrał aż 12 trofeów i na stałe zapisał się w historii katalońskiego zespołu. Odrzucił jednak możliwość podpisania długoterminowej umowy, gdyż jak twierdzi, musi czuć się wolny i nie lubi być przywiązany do jednego miejsca przez dłuższy czas. Poza tym wolałby odejść z klubu, kiedy ten jeszcze jest na szczycie, a nie gdy już z niego schodzi.
Prezes „Dumy Katalonii”, Sandro Rosell, wyjawił, że oferta nowego kontraktu jest już gotowa i czeka na Guardiolę na jego biurku. Długość kontraktu hiszpański szkoleniowiec może wybrać sobie sam.
– Robimy, co w naszej mocy, aby zatrzymać Guardiolę w klubie. Dla niego drzwi mojego biura są zawsze otwarte, on dobrze o tym wie – wyjawił Rosell w rozmowie z AlJazerra.com.
– Może sobie wybrać, jaki okres obowiązywania umowy go interesuje. Jeśli chce, to może być to kontrakt na rok, dwa, trzy lub cztery lata. Albo może wybrać rodzaj umowy na rok z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy. Kontrakt czeka na niego na biurku. Chcemy, aby był zadowolony i czuł się dobrze w naszym klubie. Wtedy powie „tak” i pozostanie z nami na dłużej.
Szef Barcelony został także zapytany o potencjalne transfery, a także sprawę Zlatana Ibrahimovicia i Samuela Eto’o.
– Nie wiem, czy Gareth Bale znajduje się w kręgu naszych zainteresowań. A nawet jeśli wiedziałbym, to i tak bym nie mógł tego powiedzieć, bo wtedy jego wartość znacznie by podskoczyła. Zamiast 40 milionów Tottenham chciałby dostać za niego 50. W każdym bądź razie, jeśli będziemy chcieli go sprowadzić, to nie zapłacimy za niego takiej sumy. 40 milionów euro to zdecydowanie za dużo.
– Jeśli chodzi o Ibrahimovicia, to nie ma w tym żadnej tajemnicy. Szwed po prostu nie pasował do naszego klubu i sprzedaliśmy go do Milanu. Nie chcieliśmy go zatrzymać, bo sztab szkoleniowy stwierdził, że on nie pasuje do naszej układanki. Tak więc znaleźliśmy mu nowy klub i jak widać, odnalazł się tam. To skończyło się dobrze dla obydwu stron. I chciałbym powiedzieć, że nie ma tematu powrotu Eto’o na Camp Nou. Nigdy takiego tematu nie było i nie będzie – zakończył.










