Cudu nie było. Słabo grająca w kwalifikacjach do mundialu Argentyna nie poprawiła swojej gry niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Podopieczni Sampaoliego nie potrafili pokonać Islandczyków i po słabej grze stracili dwa punkty. Znacznie bardziej od słabego wyniku kibiców Argentyny martwić powinien styl gry, który wygląda mizernie od początków rządów byłego trenera między innymi Sevilli.
Awans w słabym stylu
Gdyby nie geniusz Messiego, Argentyny na mundialu mogłoby nawet zabraknąć. Drużyna naszpikowana gwiazdami europejskiego futbolu nie potrafiła regularnie wygrywać ze znacznie niżej notowanymi rywalami i notorycznie traciła punkty.
Sampaoli wielokrotnie dokonywał dość wątpliwych wyborów kadrowych, co jednak zostało nieco zapomniane, gdy Argentyna finalnie zapewniła sobie udział na najważniejszej piłkarskiej imprezie. Upartość selekcjonera ponownie jednak dała o sobie znać przed mundialem, gdy do kadry nie załapał się chociażby Mauro Icardi.
Ponownie postanowiono zaufać Sampaoliemu, którego rozliczenie miało nastąpić po mistrzostwach świata. Parcie na reprezentację – jak to zazwyczaj w przypadku Argentyny – było niezwykłe. Dni do mundialu odliczał niemal cały kraj. Gdy sędzia rozpoczął spotkanie z Islandią, zapanowało jednak ogromne rozczarowanie i poczucie powielania błędów.
Islandia stawia twarde warunki
Kto oglądał Argentynę podczas kwalifikacji, ten nie był zdziwiony postawą ekipy Sampaoliego w starciu z Islandią. Argentyńczycy od kilku miesięcy nie wykonali choćby najmniejszego progresu i ponownie grali niczym dzieci we mgle.
Uderzać mogła nie tylko wolna i jednowymiarowa gra zespołu, lecz także naiwne podejście względem Islandczyków. Argentyńczycy ułatwili zadanie swoim rywalom, nawet nie próbowali bowiem unieszkodliwić ich atutów.
Kłopoty podopiecznych Sampaoliego były widoczne już od wielu miesięcy, jednak niezwykle zdyscyplinowana, świadoma swoich atutów oraz korzystająca z opieszałości Argentyńczyków Islandia uwypukliła wszystkie słabości swoich rywali.
Messi albo nikt
Choć Argentyna posiada w swoim zespole wielu klasowych i przede wszystkim świetnie wyszkolonych technicznie piłkarzy, to w praktyce żaden z nich nie próbuje wziąć na siebie odpowiedzialności za piłkę. Tym samym jedynym graczem, który rozprowadza akcje drużyny Sampaoliego, jest Leo Messi.
Choć piłkarz Barcelony jest jednym z najlepszych piłkarzy w historii futbolu, to nawet on ma prawo do gorszego dnia. W szczególności gdy na swoich barkach musi nieść dziesięciu pozostałych kolegów z drużyny. Sytuacji nie ułatwiał również fakt, że Islandczycy bronili głęboko i nie pozostawiali Messiemu wolnej przestrzeni.

Na powyższej ilustracji nietrudno dostrzec, że piłkarze Argentyny boją się piłki i chowają się za plecami defensorów. Ostatecznie akcję strzałem zakończył Messi, jednak były to wyłącznie indywidualne popisy, nie zaś drużynowe rozegranie. Podobnych sytuacji w meczu było wiele – Messi oddawał kilka groźnych strzałów z dystansu, lecz wszystkie po solowych akcjach.














