W meczu 3. kolejki pierwszej ligi GieKsa Katowice zremisowała 1:1 na własnym stadionie z Cracovią. Gola dla gości strzelił Vladimir Boljević, natomiast tuż przed końcem meczu do wyrówanania doprowadził Krzysztof Wołkowicz.
W cieniu spotkań T-Mobile Ekstraklasy na jej zapleczu rozgrywany był mecz GieKsy Katowice z Cracovią. Katowiczanie podchodzili do meczu z krakowianami po dwóch rozegranych spotkaniach, kolejno z ŁKS-em oraz Wartą Poznań. W sumie zawodnicy z Górnego Śląska wywalczyli w tych meczach jeden punkt. Natomiast podopieczni Wojciecha Stawowego inaugurowali rywalizację w pierwszej lidze właśnie w meczu z „Trójkolorowymi”. Dodatkowym smaczkiem tego spotkania był fakt, że do Katowic powrócił – tyle że w innej roli – Wojciech Stawowy, który ma za zadanie awansować z „Pasami” do ekstraklasy. Czy mu się to uda? Pierwszy krok w tym kierunku mógł zrobić w sobotni wieczór.

Przed meczem z GieKSą opiekun krakowskiej drużyny przestrzegał, że ich rywal to zespół niezwykle charakterny i to się potwierdziło. Problem w tym, że prócz charakteru w pierwszej części gry podopieczni Rafała Góraka nie mogli postawić się swoim rywalom innymi czynnikami, które mogłyby mieć wpływ na rezultat spotkania.
Przewaga Cracovii w pierwszej połowie meczu była aż nadto widoczna. Popularne „Pasy” mogły wyjść na prowadzenie już w 11. minucie, kiedy to ładnym, zaskakującym strzałem popisał się Vladimir Boljević. Jednak na posterunku był Witold Sabela. Jak się później okazało, było to tylko ostrzeżenie, bo 14 minut później 24-letni Czarnogórzec zdecydował się jeszcze raz spróbować uderzyć z około 30 metrów. Było to o tyle znaczące, że tym razem futbolówkę z własnej siatki musiał już wyciągać golkiper gospodarzy i rezultat spotkania od tej pory brzmiał 0:1.
Tuż przed końcem pierwszej połowy po indywidualnej akcji gola wyrównującego mógł zdobyć Marcin Pietroń, lecz wychowanek UKP Zielona Góra nieznacznie się pomylił. Piłka po strzale pomocnika GKS-u przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Krzysztofa Pilarza. W związku z tym pierwsze trzy kwadranse zakończyły się jednobramkowym prowadzeniem Cracovii Kraków.

Pięć minut po wznowieniu gry w drugiej połowie widowiskowym rajdem po prawej stronie boiska zaimponował widoczny tego wieczoru w Katowicach Marcin Pietroń. Były piłkarz między innymi Arki Gdynia i Piasta Gliwice podał płasko przed linię szesnastego metra, tam do piłki dobiegł Kruczek, ale strzał zawodnika „Trójkolorowych” okazał się niecelny.











