W czterech meczach, które rozpoczęły się o 17:00 kibice obejrzeli 13-cie bramek. Wielką niespodziankę na swoim stadionie sprawili piłkarze z La Corunii. Pokonali wyżej notowany zespół Espanyolu.
Deportivo La Coruna 3:0 Espanyol
Deportivo przed tą kolejką była skazywana na porażkę, jednak piłka nożna jest grą nieprzewidywalną i lubi zaskakiwać. Mecz na El Riazor rozpoczął się od ataków gospodarzy. Raz po raz szturmowali bramkę Alvareza. Bliscy zdobycia gola byli Luis Garcia i Juan Rodriguez, ale ich strzały mijały siatkę rywali. Dopiero w 28. minucie po rzucie rożnym ogromne zamieszanie w polu karnym Espanyolu wykorzystał Adrian. Z pięciu metrów umieścił piłkę w siatce. Kibice na stadionie na kolejne bramki musieli czekać aż do drugiej połowy. Espanyol większego zagrożenia pod bramką gospodarzy nie potrafił stworzyć. Z kolei piłkarze Deportivo nie spoczęli na laurach i co rusz atakowali pole karne rywali. W 76. minucie po dośrodkowaniu spod linii środkowej, w piętnastce Colotto idealnie opanował piłkę i podał ją wzdłuż linii bramkowej do Lopo, który przystawił tylko stopę i strzelił gola. Wynik ustalił w 86. minucie Colotto. Z rzutu wolnego w pole karne dośrodkował Pablo Alvarez a obrońca Deportivo z woleja umieścił piłkę w bramce. W tej sytuacji lepiej mógł się zachować bramkarz Espanyolu, który liczył pewnie na to, że futbolówka minie słupek i wyjdzie poza boisko, jednak ta po koźle zatrzepotała w bramce.
Sporting Gijon 1:1 Villarreal
Kolejny niedzielny mecz w którym gospodarze byli teoretycznie słabszym przeciwnikiem. Mimo wszystko wynik dla gospodarzy jest dużym sukcesem, z kolei piłkarze Villarreal zwiększyli swoja stratę do lidera z Madrytu. Spotkanie rozpoczęło się od ataków piłkarzy Sportingu, jednak ich strzały były niecelne. „Żółta Łódź Podwodna” pierwszą groźną sytuację stworzyła sobie za sprawą Nilmara w 13. minucie, jednak i tym razem piłka nie chciała wpaść do bramki. Od tego momentu Villarreal przejął inicjatywę i raz po raz atakował „Świątynie” Juana Pablo, ale piłkarze w żółtych koszulkach mieli problemy z celnością. W pierwszej połowie kibice bramek nie zobaczyli. Początek drugiej odsłony meczu był raczej senny. Wszystko zmieniło się w 68. minucie. We własnym polu karnym ręką zagrał napastnik gości Gonzalo, a sędzia Villaneva odgwizdał rzut karny. Do piłki podszedł Castro i bez problemu pokonał Lopezaa, który nie wyczuł intencji strzelca i nie miał żadnych szans na obronę strzału. Piłkarze gości od razu rzucili się do huraganowych ataków, jednak nie mieli szczęścia. W doliczonym czasie gry pomógł im trochę sędzia, który podyktował kolejną jedenastkę, którą na bramkę zamienił Rossi. W ten sposób Villarreal uratował remis, choć był bliski przegranej. Z powodu straty punktów „Żółta Łódź Podwodna” spadła na trzecie miejsce w tabeli.
Racing Santander 4:1 Osasuna
Kibice zgromadzeni na El Sardinero nie mogli narzekać na brak emocji w tym meczu. Ich pupile dosłownie zmiażdżyli rywali z Pampeluny, strzelając im aż cztery bramki. W 28. minucie doskonałym strzałem z rzutu wolnego bitego z boku pola karnego bramkarza gości pokonał Kennedy. Mocno uderzoną piłkę próbował jeszcze wybić Ricardo, ale ta przeszła mu po rękawicach i wpadła do siatki. Kilka minut później wynik podwyższył Rosenberg pięknym uderzeniem zza pola karnego. Piłka po koźle trafiła do bramki obok rozpaczliwie interweniującego bramkarza. Piłkarze Osasuny zdołali odpowiedzieć zaledwie jednym trafieniem. W 58. minucie Nekounam wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Torrejona. Zawodnik z Pampeluny silnym strzałem w lewy róg bramkarza umieścił futbolówkę w siatce. Odpowiedź gospodarzy była piorunująca. Drugą bramkę w meczu strzelił Kennedy, wykorzystując błędy przeciwników przy wykonywaniu rzutu rożnego i z najbliższej odległości pokonał bramkarza gości. Osasunę w 85. minucie dobił Torrejon, który wykończył strzałem głową kolejny rzut rożny, tym razem bity z drugiej strony boiska.










