W sobotni wieczór rozegrane zostały mecze otwierające 15. kolejkę Primera Division. O godzinie 18 Athletic Bilbao zmierzył się z Osasuną, o 20 Sevilla podejmowała Getafe, zaś od 22 rozgrywany był mecz Realu Madryt z Saragossą. Konfrontację Barcelony z Xerez rozegrano wcześniej ze względu na udział Katalończyków w KMŚ.
Piorunujący początek
Na San Memes w Bilbao kibice byli świadkami znakomitego rozpoczęcia spotkania w wykonaniu piłkarzy Athletiku. Już w pierwszej minucie Fernando Llorente podał do Javiera Yeste, który strzelił lewą nogą z niewielkiej odległości w lewy róg bramki Osasuny. W 12. minucie było już 2:0, kiedy sam Llorente wykończył akcję zespołu uderzeniem z dystansu w ten sam róg. Do końca pierwszej części spotkania Baskowie dalej przeważali, zaś piłkarze z Pampeluny tylko incydentalnie atakowali bramkę gospodarzy.
W drugiej części spotkania Osasuna miała przewagę, jednak ani Dady, ani Oier nie byli w stanie pokonać Iraizoza. Mecz się zaostrzył, kartkami zostali ukarani Pablo Oriz, Dady, a także Toquero, Castillo, Sanjujro i Josetxo. Athletic mądrze się bronił, przeprowadzając groźne kontrataki, ale wynik do ostatniego gwizdka nie uległ już zmianie.
Niespodzianka na Ramón Sánchez-Pizjuan
Mimo dobrej postawy Getafe w ostatnich meczach, Sevilla była faworytem pojedynku. Pierwsze minuty zdawały się to potwierdzać, swoją szanse miał Jesus Navas, ponadto kilkakrotnie zagrożeniem były stałe fragmenty. Jednak w 12. minucie Gavian Martinez posłał świetną piłkę w poprzek boiska do Roberta Soldado, który uderzył w środek bramki, dając prowadzenie gościom. Piłkarze z Sewilli próbowali wyrównać stan meczu, ale mimo trzech prób Frederica Kanoute oraz kolejnej Jesusa Navasa, Jordi Codina pozostał niepokonany. Chwilę później, w 33. minucie, ponownie w polu karnym świetnie znalazł się Soldado, który strzałem w długi róg podwyższył prowadzenie. Pierwsza część spotkania zakończyła się więc niespodziewanym wynikiem 0:2.
Kiedy na początku drugiej połowy Alvaro Negredo zdobył kontaktowego gola, wydawało się, że Sevilla musi w tym spotkaniu zdobyć punkty. Na bramkę Getafe nacierali kolejno Romarić, Kanoute, Perotti i Negredo, ale ich próby spełzły na niczym. Od 75. minuty gra się zaostrzyła, żółte kartki zobaczyło trzech graczy Getafe oraz Sergio Sanchez. Mimo okazji Didiera Zokory oraz Abdoulaya Konko gospodarze nie zdołali odrobić strat i mecz zakończył się wynikiem 1:2.
Kanonada na Santiago Bernabeu
W ostatnim meczu wieczoru Real Madryt przyjmował na własnym boisku Saragossę. Faworyt był tylko jeden, na pierwsze trafienie nie trzeba było długo czekać. Już w trzeciej minucie spotkania gola zdobył Gonzalo Higuain. Real miał absolutną przewagę na boisku, goście mieli problem z wyjściem z własnej połowy. Gdy już to robili, każdy atak rozbijał się o świetnie grających defensorów z Madrytu. W 26. i 28. minucie Rafa van der Vaart pokazał, że godnie zastępuje Kakę. Jednak wynik 3:0 nie zadowolił gospodarzy. Jeszcze przed przerwą rezulatat podwyższył Higuain. Po zmianie stron przebieg gry nie uległ zmianie. Real nie forsował tempa, ale padały gole. Strzelił wreszcie Ronaldo, wykonujący wielką pracę w tym meczu. Strzelił, obchodzący 22. urodziny, Karim Benzema. Okazje marnowali Granero, Raul i Marcelo. Właśnie młody Brazylijczyk zasługuje na największe słowa uznania. Zaliczył dziś dwie asysty, grał szybko, z polotem, bez kompleksów. Jeśli nic się nie zmieni, to Dunga będzie zmuszony zabrać go do RPA.










