FJW: Niespełniona złota generacja Wybrzeża Kości Słoniowej


Reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej nie wykorzystała pełni potencjału złotej generacji

23 czerwca 2019 FJW: Niespełniona złota generacja Wybrzeża Kości Słoniowej

W historii piłki nożnej mamy wiele przypadków reprezentacji bądź klubów niewykorzystujących swojego potencjału. Ostatnimi czasy o takim przypadku mówi się w kontekście PSG. Potentat finansowy położony w jednym z najbardziej znanych miast na świecie, Paryżu, nie potrafi pokazać swojej siły poza Francją. W europejskich pucharach po raz trzeci z rzędu odpadł w 1/8 finału Ligi Mistrzów mimo takich zawodników jak Neymar, Buffon czy Mbappe w składzie.


Udostępnij na Udostępnij na

Podobnie jak paryżanie przepełniony bardzo dobrymi zawodnikami WKS nie potrafił się wspiąć powyżej pewnego poziomu. Zawodnicy z Czarnego Lądu ani razu przez osiem lat nie wyszli z grupy na mistrzostwach świata. Na domiar złego dopiero w 2015 roku, kiedy niektórzy zeszli ze sceny, sięgnęli po Puchar Narodów Afryki. Jak wypadali na poszczególnych turniejach?

Początek złotej generacji

Początkiem złotej ery określa się 2006 rok ze względu na dotarcie do finału Pucharu Narodów Afryki i awans do mistrzostw świata w Niemczech. Gracze WKS w tamtym czasie zaczęli się przebijać w renomowanych europejskich klubach i budować swoją markę. Chociażby Didier Drogba w tamtym czasie był maszynką do strzelania bramek, a Bonaventure Kalou był po świetnym sezonie w PSG.

Jednak jak się okazało, takie nazwiska to było za mało, aby wyjść z grupy śmierci na mistrzostwach świata. Wybrzeże Kości Słoniowej trafiło do grupy z Argentyną, Holandią i reprezentacją Serbii i Czarnogóry. Ciekawy jest przypadek tej ostatniej reprezentacji. Czarnogóra ogłosiła niepodległość na kilkanaście dni przed rozpoczęciem mundialu, jednak mimo to do Niemiec Serbowie pojechali pod szyldem reprezentacji Serbii i Czarnogóry.

Wybrzeże Kości Słoniowej w pierwszych dwóch meczach musiało się zmierzyć z potęgami w postaci Argentyny i Holandii. W tamtym czasie w Argentynie szaleli młody Leo Messi, Hernan Crespo, Javier Saviola czy Esteban Cambiasso. „Oranje” nie wyglądali gorzej. Niemieckie boiska podbijali Arjen Robben, Robin van Persie czy Ruud van Nistelrooy. Obydwa mecze zakończyły się porażkami WKS 1:2. Potem został mu już tylko mecz o honor z Serbią i Czarnogórą. Ekipa z Bałkanów prowadziła w pewnym momencie 2:0, jednak „Słonie” ostatecznie zdobyły trzy bramki i wygrały 3:2. Nadzieją miał być turniej rozgrywany dwa lata później – Puchar Narodów Afryki 2008.

Czwarte miejsce w Ghanie

Zawodnicy Wybrzeża Kości Słoniowej na PNA jechali w roli głównego kandydata do zgarnięcia złotego medalu. Bracia Toure, Emanuel Eboue, Didier Drogba, Salomon Kalou czy Arthur Boka. Takie nazwiska to gwarant jakości i jedni z najlepszych piłkarzy na swoich pozycjach w Afryce.

Początek mistrzostw w wykonaniu „Słoni” był świetny. Do grupy B trafiły z Nigerią, Beninem i Mali. Pierwszy mecz zakończył się wygraną 1:0 po golu Salomona Kalou. Kolejne dwa mecze były jeszcze lepsze. 4:1 z Beninem i 3:0 z Mali, dziewięć punktów po fazie grupowej. Lepiej się nie dało wejść w ten turniej.

Ćwierćfinał był jeszcze lepszy niż mecze fazy grupowej. Wybrzeże Kości Słoniowej rozgromiło 5:0 bezradną Gwineę. Kolejne dwie bramki dołożył Salomon Kalou, a po jednej strzelili Didier Drogba, Abdul Keita i filigranowy Bakari Kone.

Półfinał jednak był brutalnym zderzeniem z rzeczywistością i końcem marzeń o złotym medalu. WKS przegrało z Egiptem aż 1:4 po dublecie Zakiego. Do 60. minuty utrzymywał się wynik 1:0 dla Egiptu. Następnie dwie bramki Zakiego i jedna Keity sprawiły, że w siedem minut z 0:1 się zrobiło 1:3. W doliczonym czasie gwóźdź do trumny wbił Aboutreika. Mecz o 3. miejsce z Ghaną to kolejny pokaz niefrasobliwości defensywnej Wybrzeża Kości Słoniowej. WKS prowadziło 2:1 po dublecie Sanogo, jednak w ostatnich dwudziestu minutach straciło trzy bramki i z 2:1 zrobiło się 2:4. Brutalna weryfikacja.

Ponownie grupa śmierci na MŚ

Mistrzostwa świata w RPA wcale nie były łaskawsze dla reprezentacji „Słoni” od tych sprzed czterech lat. Tym razem trafiły do grupy z Brazylią, Portugalią i Koreą Północną. Kolejny raz pierwsze dwa mecze z kategorii bardzo trudnych i trzeci w roli faworyta. Jak to się mówi w Polsce: „mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor”. Na domiar złego Didier Drogba doznał kontuzji, przez którą zagrożony był jego występ z Portugalią.

Mecz z drużyną ze Starego Kontynentu zakończył się bezbramkowym remisem, a Drogba pojawił się na murawie na ostatnie 20 minut. Następnie reprezentanci WKS przegrali 1:3 z Brazylią, a jedyną bramkę dla WKS strzelił Didier Drogba. Po wygranej Portugalii 7:0 z Koreą Północną ekipa z Czarnego Lądu miała już tylko matematyczne szanse na awans. W ostatnim meczu pewnie pokonała Azjatów 3:0, jednak cztery punkty wystarczyły tylko na 3. miejsce w grupie. Ponownie Wybrzeże Kości Słoniowej nie pokazało pełni swojego potencjału.

Porażka po karnych z Zambią

PNA dla Wybrzeża Kości Słoniowej zapowiadał się naprawdę dobrze. Fazę grupową przeszło jak burza. Dziewięć punktów i bilans bramkowy 5:0 przeciwko Burkina Faso, Angoli i Sudanowi pozwalały realnie myśleć o złotym medalu. Faza grupowa wygrana niskim nakładem sił.

Następnie w fazie pucharowej przyszły kolejne dwa pewne zwycięstwa. W ćwierćfinale ograło 3:0 Gwineę Równikową, aby w półfinale po bramce Gervinho w 45. minucie pokonać Mali 1:0. W wielkim finale zmierzyło się z największą niespodzianą turnieju, Zambią. 120 minut i bezbramkowy remis. Do wyłonienia zwycięzcy były potrzebne rzuty karne. W tych Zambia pokonała WKS 8:7 i dała „Słoniom” kolejny powód do niepokoju.

Największe rozczarowanie

Największym rozczarowaniem w złotej generacji WKS były jednak mistrzostwa świata 2014. Mistrzostwa świata, które miały być pokazem siły „Słoni”. Yaya Toure przyjechał do Brazylii po kosmicznym sezonie w Manchesterze City, a Wilfried Bony rozegrał bardzo dobry sezon w Swansea. Skład uzupełniali tacy gracze, jak: Gervinho, Kalou, Tiote, Aurier, Copa czy Didier Drogba.

Pierwszy mecz wlał wiele nadziei w serca kibiców ekipy z Czarnego Lądu. Wygrana 2:1 z Japonią miała być początkiem nowego rozdziału i przełamaniem WKS. Niestety kolejne dwa mecze były powrotem do przeszłości. Dwie porażki 1:2 z Kolumbią i Grecją oraz bramka Samarasa w doliczonym czasie przyczyniły się do trzeciego z rzędu odpadnięcia z fazy grupowej. Po tych porażkach z posady selekcjonera zrezygnował Sabri Lamouchi.

– Mój kontrakt zakończył się z tym mundialem i nie będzie przedłużony. Dobrze wiecie dlaczego. To logiczne, jeśli nie odnieśliśmy sukcesu ani w Pucharze Narodów Afryki, ani w mistrzostwach świata – powiedział na pożegnalnej konferencji Lamouchi.

Niestety, ale to kolejne przykre zakończenie złotej ery. Nie zawsze dream teamy wypalają i same nazwiska nie grają. Na przestrzeni lat udowodnił to WKS, który nie doczekał się żadnego trofeum za czasów złotego pokolenia.

Komentarze
Słoniu (gość) - 3 miesiące temu

To była przyjemność Was oglądać i piękny czas który już nie wróci.. dziękuje mimo wszystko

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski