Espanyol Barcelona, mimo że wygrywał 2:0 do przerwy, zremisował przed własną publicznością z Athletikiem Bilbao 3:3. Na Cornella-El Prat byliśmy świadkami powrotu Fernando Llorente, który tuż po wejściu na murawę z ławki rezerwowych wpisał się na listę strzelców.
Kibice zgromadzeni na stadionie w Barcelonie początkowo mogli mieć obawy co do jakości widowiska, które ich czeka. Zarówno Espanyol, jak i Athletic nie kwapiły się do konstruowania składnych akcji ofensywnych. Lekką przewagę w posiadaniu piłki mieli goście z San Mames, ale ich gra, zwłaszcza w okolicach pola karnego gospodarzy, była bardzo niedokładna. Pierwsza dogodna sytuacja bramkowa przytrafiła się dopiero w 18. minucie, ale za to od razu zakończyła się golem. Podopieczni Mauricio Pochettino rozklepali Basków, aż w końcu Joan Verdu zdecydował się na świetne prostopadłe podanie w pole karne do Javiego Lopeza, który bez problemu pokonał Gorkę Iraizoza.

Przez kolejne dziesięć minut Athletic bezskutecznie próbował gonić wynik i właśnie w 28. minucie oddał pierwszy warty odnotowania strzał na bramkę Espanyolu. Po wrzutce z boku boiska głową uderzał Aduriz – piłka odbita jeszcze od jednego z katalońskich zawodników spadła na poprzeczkę. Sześć minut później znowu zaatakowali gospodarze. Po przechwycie w środku boiska na strzał z 30 metrów zdecydował się Rui Fonte, ale z uderzeniem poradził sobie Iraizoz. Na cztery minuty przed końcem powinno być 2:0 dla miejscowych. Samuele Longo wyszedł sam na sam z bramkarzem, zdołał go minąć, ale za daleko wypuścił sobie futbolówkę, która w efekcie opuściła plac gry. Tuż przed przerwą Longo niejako się zrehabilitował, opanowując piłkę na linii pola karnego, mijając kilku rywali i oddając strzał, po którym do pustej bramki piłkę dobijał Verdu. Był to ostatni akord w pierwszej połowie, po której Espanyol prowadził 2:0.
Od początku drugiej odsłony do ataku ruszyli Baskowie. Przyniosło to oczekiwane efekty w 56. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z bocznego sektora boiska głową piłkę do siatki skierował Aritz Aduriz. Cztery minuty później były napastnik Valencii ponownie mógł wpisać się na listę strzelców. Tym razem uderzał na bramkę Espanyolu po wrzutce z rzutu rożnego, ale sprzed linii futbolówkę zdołał wybić Joan Verdu. Nie był to jednak koniec akcji, która miała swoją kontynuację w postaci kilku kolejnych wstrzeleń piłki w okolicę bramki gospodarzy – po żadnym z nich nie padł jednak gol.
W 69. minucie w końcu zdołali odpowiedzieć piłkarze Espanyolu. Udana akcja na prawym skrzydle zakończyła się dośrodkowaniem na szósty metr, skąd groźnie – choć minimalnie niecelnie – uderzał Victor Sanchez. Kilka chwil później na boisku, po raz pierwszy w tym sezonie ligowym, zameldował się napastnik Atleticu Bilbao, Fernando Llorente. Bask bardzo szybko udowodnił wszystkim kibicom, że nadal znajduje się w świetnej formie. Już w swoim pierwszym kontakcie z piłką zdobył bowiem gola na 2:2, wykorzystując bardzo dobre podanie z głębi pola Ikera Muniaina. Dwie minuty później Llorente mógł mieć na koncie już dwa trafienia. Muniain dośrodkował z boku boiska, Llorente przyjął na klatkę, ale pozwolił oddać strzał koledze z zespołu, któremu nie udało się jednak pokonać Iraizoza.











