Athletic Bilbao przegrał 2:3 z Realem Betis Balompie w trzeciej serii spotkań Primera Division. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, a gdyby piłkarze popisali się lepszą skutecznością, wynik byłby znacznie wyższy. Po trzeciej kolejnej wygranej beniaminek z Andaluzji został liderem ligowej tabeli.
Powiedzieć, że Athletic to spotkanie musiał wygrać, to za mało. Grający o najwyższe cele Baskowie pod dowództwem Marcelo Bielsy niesamowicie zawodzą, gdyż dotychczas zaledwie zremisowali z innym beniaminkiem, Rayo Vallecano, oraz przegrali z Espanyolem, który, nie oszukujmy się, wielkiego futbolu nie pokazał. Spotkanie z beniaminkiem z Sewilli na San Mames miało dać w końcu pierwszą w tym sezonie wygraną. Tradycyjnie już dla siebie, „El Loco” dokonał zmian w porównaniu z poprzednim spotkaniem, jedną także wymuszoną, gdyż wciąż kontuzjowany jest Ander Herrera. Z kolei Real Betis Balompie jest jak na razie sensacją rozgrywek. Wiadomo było, że mimo iż dopiero co wygrał Segunda Division, poziomem przewyższa niejednego rywala z najwyższej klasy rozgrywkowej, ale chyba mało kto przypuszczał, że przewyższa aż tak. Co prawda pierwsze dwa wygrane spotkania, z Granadą i Mallorką, nie powalały, a jednobramkowe zwycięstwa niczym się nie różniły (gole Rubena Castro w 86. minutach), ale pokazały, że Andaluzyjczycy mają spory potencjał. Spotkanie z Baskami miało jednak jednoznacznie wskazać, na co tak naprawdę stać niedawnego drugoligowca. Tym razem w wyjściowym składzie zabrakło bohatera dwóch poprzednich spotkań, Marco Rubena, a wobec bardziej defensywnej taktyki samotne miejsce w ataku zajął Roque Santa Cruz.

Zaopatrzeni w nasiona słonecznika i kanapki kibice przyjezdnych musieli przeżyć pozytywną niespodziankę, gdyż kiedy spokojnie przygotowywali odliczanie do 86. minuty, ich ulubieńcy w dwóch pierwszych sytuacjach i po dwóch celnych strzałach mieli na swoim koncie już dwa gole. Zaczął w 7. minucie rodak gospodarzy, Bask Benat Etxebarria, który pięknym uderzeniem z rzutu wolnego z 30 metrów pokonał Gorkę Iraizoza. Bramkarz po raz kolejny w tym sezonie zawalił gola – za szybko zaczął się przesuwać w kierunku bliższego słupka, co wykorzystał strzelec, posyłając piłkę w kierunku dalszego słupka, gdzie nie zdołał jej już sięgnąć złapany na wykroku i rozpaczliwie interweniujący Iraizoz. Pięć minut później było już 0:2, a kapitalną akcją popisał się lewy obrońca Andaluzyjczyków, Nacho Perez. Po indywidualnym rajdzie zdołał się on przedrzeć przy bocznej linii pod pole karne rywala, tam zagrał piłkę do Pereiry, wyszarpał sekundę później swojemu koledze piłkę i mocnym strzałem po ziemi pokonał Iraizoza. Bramka ta wzbudziła wiele protestów, gdyż Baskowie sugerowali, że chwilę wcześniej piłka opuściła boisko – pomimo wielu telewizyjnych powtórek, ciężko jednoznacznie wskazać, kto miał rację, ale, jak mówi piłkarskie porzekadło, gra się do gwizdka, z czego skorzystali goście i objęli dwubramkowe prowadzenie. W tym momencie sytuacja Athletiku stała się nie do pozazdroszczenia.












