Za nami wszystkie cztery niedzielne mecze w La Liga. Padło w nich tylko pięć bramek. W hitowym spotkaniu Sevilli z Atletico nie ujrzeliśmy gradu goli, tylko nieskuteczną grę okraszoną faulami. Real Sociedad rozczarował, nie strzelając żadnej bramki. Bilbao zatrzymało rozpędzone Deportivo, a Espanyol wywiózł komplet punktów z Getafe.
Getafe – Espanyol Barcelona 0:2

W pierwszym niedzielnym spotkaniu Getafe podejmowało Espanyol. Gospodarze, chociaż grają w kratkę, to na swoim boisku rzadko zawodzą, dlatego byli przed meczem stawiani w roli faworytów. Przebieg spotkania był dosyć wyrównany. Niespodziankę sprawili jednak przyjezdni z Barcelony, którzy po bramkach Verdu w 37. i Stuaniego w 73. minucie spokojnie wygrali 2:0. Podmadrycka ekipa zakończyła mecz w dziewiątkę, gdyż drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną otrzymali Borja Fernandez i Federico Fernandez. Espanyol awansował na dziesiątą pozycję w tabeli i ma już tylko punkt straty do ostatniego rywala. Obie drużyny to tzw. ligowe średniaki, mogą być pewne utrzymania, ale nie mają też raczej szans na europejskie puchary.
Deportivo La Coruna – Athletic Bilbao 1:1

Faworytem tego spotkania byli gospodarze, którzy w ostatnim czasie idą od zwycięstwa do zwycięstwa. Naprzeciw nim stanął zespół, który w tym sezonie jest chyba największym rozczarowaniem Primera Division. Już od pierwszej minuty Baskowie pokazali pazury. Dobre sytuacje mieli szczególnie Llorente i Susaeta. Pierwszy cios zadali jednak piłkarze z La Corunii. W 38. minucie Bruno Gama ucieszył kibiców na El Riazor. Jednak jeszcze przed przerwą wyrównał Fernando Llorente. Druga połowa należała do gości, ale nie potrafili tego udokumentować. Dodatkowo na dziewięć minut przed końcem Iturraspe dostał drugą żółtą kartkę za faul taktyczny. Obie drużyny musiały zadowolić się podziałem punktów, co z pewnością martwi gospodarzy. Deportivo wyszło ze strefy spadkowej, jednak ma tylko dwa punkty przewagi nad RCD Mallorca i nie może być jeszcze pewne utrzymania. Athletic ma o sześć oczek więcej niż rywal, lecz również nie może jeszcze spać spokojnie. Przebieg meczu można zobaczyć tutaj.
Osasuna Pampeluna – Real Sociedad 0:0












