Flota Świnoujście pokonała w wyjazdowym meczu walczącą o awans do TME Bruk-Bet Niecieczę. Bramki strzelali: Czerwiński i Drozdowicz dla Niecieczy oraz dwukrotnie Ostalczyk i Misan dla Floty.
Na zakończenie 31. kolejki I ligi Termalica Bruk-Bet Nieciecza podejmowała Flotę Świnoujście. Drużyna z Niecieczy, aby nie skomplikować sobie sytuacji w lidze i awansu do TME, powinna zgarnąć w tym meczu bezwzględnie trzy oczka. Na ławce Floty pojawiła się nowa twarz. Zawodnicy ze Świnoujścia nie wygrali żadnego meczu tej rundy i nastąpiła zmiana szkoleniowca. Debiut zaliczył były asystent pierwszego trenera, Ryszard Kłusek. Flota Świnoujście nie była jeszcze pewna utrzymania i trzy punkty były jej potrzebne w takim stopniu jak gospodarzom dzisiejszego spotkania.

W pierwszych minutach zapowiadał się wyrównany mecz. Zawodnicy zarówno jednej, jak i drugiej drużyny wiedzieli, o co walczą w dzisiejszym spotkaniu, nikt nie miał zamiaru odpuszczać. Lekką przewagę z minuty na minutę wypracowywali sobie gospodarze. „Pomarańczowi” stworzyli sobie kilka ciekawych sytuacji na strzelenie bramki, ale wszystkie kończyły się niepowodzeniem.
Pierwszy cios zadali „Wyspiarze”. Tomasz Ostalczyk wymienił klepkę z Udareviciem. Ten pierwszy znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Nie pozostało mu nic innego, jak tylko przymierzyć i zdobyć pierwszego gola dla swojej drużyny. Piłka wpadła do siatki w 19. minucie.
Termalica po stracie gola ruszyła na połowę przeciwnika. Dośrodkowanie Pawlusińskiego było troszeczkę za wysokie. Chwilę potem dośrodkowujący miał dobrą sytuację, jednak jego strzał sprzed pola karnego nie znalazł drogi do bramki. Gospodarze w pierwszej części spotkania mieli jeszcze kilka akcji, po których mogli zdobyć wyrównującego gola, jednak w ich grze można było zauważyć sporo niedokładności i dużą liczbę niewymuszonych błędów. Przyjezdni szczelnie zamykali drogę do własnej bramki, licząc na kontry.
W drugiej części zaostrzyła nam się gra. Ciągle „Pomarańczowi” nie mogli przebić się przez autobus przyjezdnych. Gra Floty opierała się tylko na wybiciach sprzed własnej bramki. 60 minut kibice czekali na pierwszy celny strzał w wykonaniu swojej drużyny. Uderzał Arkadiusz Baran, jednak jego strzał nie sprawił większych problemów bramkarzowi „Wyspiarzy”.
Dopiero w 62. minucie Jakub Czerwiński stłukł szybę w niebieskim autobusie i wpakował piłkę do bramki. Futbolówkę w pole karne zacentrował Dariusz Jarecki, najwyżej skoczył Czerwiński i w ten oto sposób strzelił wyrównującego gola. Chwilę później zdobywca bramki doskonale spisał się w defensywie, przecinając podanie zawodników z północy Polski.












