Sezon klubowej piłki powoli dobiega końca. Zaraz zacznie się sezon ogórkowy, a my skupimy swoją uwagę na tych mniejszych i większych transferach. Znów zacznie się saga pod tytułem „Kto się nabierze na Krzyśka Piątka” albo „Dokąd wypożyczony zostanie Tymek Puchacz”. Polaków, którzy postawieni zostaną przed zadaniem znalezienia nowego pracodawcy, będzie jednak więcej. Są pośród nich aktualni mistrzowie kraju lub zawodnicy, których kariera znalazła się na zakręcie. Przedstawimy sylwetki kilku z nich.
Tymoteusz Puchacz
Zawodnik Unionu Berlin nie może znaleźć sobie miejsca po wyjeździe z Polski. A już zaraz miną dwa lata od jego wyjazdu z Poznania. Nie zanosi się na to, by po powrocie z Panathinaikosu Ateny znalazł miejsce w składzie drużyny Ursa Fischera. Wyjazd do Grecji miał być dla niego okazją do łapania minut i rytmu meczowego, na co nie miał szans przy Starej Leśniczówce.
Puchacz całkiem nieźle wszedł do drużyny prowadzonej przez Ivana Jovanovicia. Już w swoim debiucie pokazał się z dobrej strony i ustrzelił gola, który koniec końców został jednak anulowany. Natomiast później to już równia pochyła. Kilka niepewnych interwencji w defensywie, przegrana rywalizacja z innym prawym obrońcą – Juankarem – i Tymek znów wylądował na ławce. 24-latek w ciągu swojego pobytu w stolicy Grecji wystąpił w zaledwie w dziesięciu ligowych spotkaniach, w czego tylko w dwóch od pierwszej minuty. Reszta to już niestety tylko same ogony.

Panathinaikos podjął decyzję, że nie wykupi Puchacza z 4. drużyny tego sezonu Bundesligi. I tu raczej brak zaskoczenia. Jak donosi „Kicker”, Union Berlin będzie chciał się już na stałe pozbyć polskiego zawodnika. Coraz głośniej mówi się o powrocie do Polski. Może „Puszka” załatałby dziurę, która powstanie w Lechu Poznań po odejściu Pedro Rebocho?
Krzysztof Piątek
Zostajemy w niemieckich klimatach i stolicy naszych zachodnich sąsiadów. Zmieniamy jednak dzielnicę i ligę. Z Koepenick przenosimy się w okolicę Stadionu Olimpijskiego, a z 1. Bundesligi – do 2. Hertha Berlin po latach ślizgania się nad przepaścią i milionach przepalonej gotówki spadła z elity. Berlińska „Stara Dama” boryka się nie tylko z problemami sportowymi. Ze względu na fatalną sytuację finansową nie jest pewna przyznania licencji na grę na drugim stopniu rozgrywkowym.
Pomocną dłoń może jej wyciągnąć Krzysztof Piątek. Polski napastnik nie zostanie wykupiony z włoskiej Salernitany i wróci do klubu, który w 2019 roku wyłożył na niego horrendalną z perspektywy czasu cenę 24 milionów euro. Teraz Hertha będzie próbowała odzyskać choć część tej sumy. Wśród potencjalnych zainteresowanych wymienia się portugalski Sporting CP i świeżo upieczonego beniaminka Serie A, Genoę. W ostatnich tygodniach media obiegła informację, że usługami polskiego „El Pistolero” zainteresowana jest Girona, a sam zawodnik miał już dojść do porozumienia co do kontraktu. I na pozór nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że informacja ta została udostępniona przez… nieistniejącego dziennikarza.














