Jak podaje portugalskie radio TSF Krzysztof Piątek już tego lata może zmienić pracodawcę i przenieść się na Półwysep Iberyjski. Wierząc plotkom, znalazł się on bowiem na celowniku dziewiętnastokrotnego mistrza Portugalii – Sportingu CP. Od czasu podpisania kontraktu z berlińską Herthą BSC snuje się on po wypożyczeniach w poszukiwaniu dawnej formy. Czy transfer do nowej, nieznanej dla siebie ligi dojdzie do skutku i okaże się „strzałem w dziesiątkę” dla polskiego „El Pistolero”?
Odblokował nam się ostatnio Krzysztof Piątek. Po ponad pół roku, bo od 5 listopada i starcia Salernitany z Cremonese, zdobył gola na ligowych boiskach Serie A. W polskim meczu włoskiej elity, w którym mieliśmy szansę oglądać dwóch Polaków na placu gry – wspomnianego 27-latka i Sebastiana Walukiewicza – Empoli co prawda pokonało „Koniki morskie”, ale Piątek zdobył kontaktową bramkę dla swojej drużyny.
Nic nie wskazuje na to, że Polak zostanie wykupiony przez drużynę z Kampanii. Przez 29 ligowych kolejek zdobył zaledwie 4 bramki. I niektórzy powiedzą, że walczy, że pracuje dla zespołu, ale brakuje mu tego, co dla napastnika najważniejsze. Goli. Nie tylko słaba skuteczność może okazać się przeszkodą, ażeby Salernitana zdecydowała się na wykup Polaka. Działacze włoskiego klubu prędzej zdecydują się na sprowadzenie na stałe Boulaye Dii z Villarealu. Senegalski zawodnik strzelił do tej pory już 15 bramek dla drużyny ze Stadio Arechi.
Plotki o kolejnym wielkim klubie
Jak podaje portugalska rozgłośnia radiowa TSF, Piątkiem już od zeszłego sezonu interesuje się Sporting CP. Według Portugalczyków 27-latek miał już ustalić indywidualne warunki kontraktu. Znany portugalski klub ma szukać napastnika, który ma być alternatywą dla obecnych już w Lizbonie Youssefa Chermitiego i Paulinho. Czy w obecnej, przeciętnej formie mógłby być konkurencją dla zawodników w składzie trenera Amorima?
– Moim zdaniem wcale nie musiałby zająć miejsca w pierwszym składzie, gdyż Paulinho to pupilek trenera. Jednak do gry na kilku frontach potrzeba przynajmniej dwóch napastników, bo Chermiti w ważnych momentach się spalał i często Amorim musiał łatać luki grając skrzydłowymi – Trincao i Pote- na pozycji nr 9 – mówi nam Filip .











