Przenosimy się na samo południe Bałkanów. Tutaj, pomiędzy Serbią, Bułgarią i Grecją, leży niewielka republika, która oprócz bycia znaną ze stołecznych pomników Aleksandra Wielkiego (które są absolutnie wszędzie) doczekała się kilku znanych piłkarzy. Pomimo obecnego kryzysu reprezentacji przyszłość kadry zapowiada się całkiem obiecująco.

138. miejsce w rankingu FIFA, tuż obok Luksemburga i… Sudanu Południowego, sugeruje, że ostatnie wyniki reprezentacji nie powalają na kolana. Jeszcze siedem-osiem lat temu Macedończycy plasowali się o prawie sto lokat wyżej, potrafili też pokonać u siebie aktualnych mistrzów Europy, Hiszpanów. Na murawie szalał wtedy Goran Pandev, niekwestionowana gwiazda Serie A, zdobywca Ligi Mistrzów z Interem Mediolan (doświadczony napastnik gra w kadrze do dziś, jest jednak cieniem samego siebie sprzed lat). Oprócz niego o sile „Cerveni Risovi” stanowili tacy piłkarze jak Igor Mitreski (stoper m.in. Spartaka Moskwa i Energie Cottbus) czy Goran Popov (mający w CV takie kluby, jak: West Bromwich Albion, Dynamo Kijów, Heerenveen i… Odra Wodzisław). Obecnie kadra narodowa jest na rozdrożu – przechodzi przemianę pokoleniową, co odbija się negatywnie na wynikach. Kilku głodnych gry młodzieńców zapowiada się jednak bardzo solidnie i z optymizmem pozwala patrzeć na przyszłość Macedonii w europejskiej piłce. O kim mowa?
1) Darko Velkovski (Vardar Skopje, 20 lat)

Jeśli dwudziestoletni środkowy obrońca przechodzi z drugiego najbardziej utytułowanego klubu w kraju do jego największego i najbardziej znanego rywala, mając na koncie blisko 110 meczów w lidze, należy wiedzieć, że mamy do czynienia z talentem niemałego kalibru. Trzykrotny, jak na razie, reprezentant Macedonii już w tej chwili jest jednym z najlepszych piłkarzy na swojej pozycji w tamtejszej ekstraklasie. Jego kariera rozwija się jak dotąd miarowo, chłopak bardzo ostrożnie stawia kolejne kroki. Vardar to w macedońskiej skali prawdziwy magnat – pod względem budżetu kilkakrotnie przewyższa całą resztę klubów. Celem drużyny jest przebicie się w Europie, choć to akurat będzie trudne. Jeśli w najbliższym sezonie ta sztuka się nie uda – Velkovski pomysli zapewne o wyjeździe do mocniejszej ligi. Jeśli nic złego mu się nie przytrafi, powinien sobie poradzić.
2) David Babunski (Crvena Zvezda Belgrad, 21 lat)
Magia nazwiska. Syn legendy macedońskiej piłki z początków istnienia reprezentacji. Boban Babunski był pierwszym piłkarzem z tego kraju, który poważnie zaistniał w dużej piłce – grał w lidze hiszpańskiej, japońskiej i greckiej. Był solidnym stoperem, jego syn zaś odpowiada za konstruowanie akcji zespołu. Wychowanek FC Barcelona (jego o dwa lata młodszy brat jest piłkarzem… Realu Madryt), który przeszedł przez wszystkie szczeble La Masii, a zatrzymał się dopiero w rezerwach, w których grał dość regularnie. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że do pierwszej drużyny przebić się nie sposób, w styczniu zmienił więc klub. Wybrał jednak bardzo wysoką półkę – pewnie zmierzająca po mistrzostwo Serbii „Czerwona Gwiazda” (25 punktów przewagi nad drugim FK Cukaricki po 22 meczach ligowych!) z pewnością da mu kilka szans na pokazanie swoich niemałych umiejętności. Mocne strony? Nietrudno się domyślić, w końcu ma w sobie to słynne „DNA”. Świetna technika, dobry przegląd pola, panowanie nad piłką. Wady? Musi popracować nad motoryką i grą defensywną. Będą z niego ludzie.












