„Nie mamy drużyny” krzyczeli eksperci i kibice w Rosji przed 14 czerwca. Po złych wynikach w meczach towarzyskich nastroje nie były zbyt dobre i trudno było o optymizm. To jednak nie przeszkodziło w tym, aby drużyna Czerczesowa zagrała jak dotąd jeden z najlepszych swoich turniejów w historii. I wcale nie jest powiedziane, że ten turniej dziś się skończy.
Imponujący start
Zwycięstwo motywuje, zwłaszcza na samym początku. Po przygotowaniach do mundialu kibice Rosji mieli prawo obawiać się o wynik meczu z Arabią Saudyjską, zwłaszcza że ci świetnie się zaprezentowali, o mały włos nie remisując z Niemcami w ostatnim swoim spotkaniu przed mistrzostwami świata. To jednak, jak pokazał czas, świadczyło o słabej dyspozycji aktualnych jeszcze mistrzów świata, a nie o dobrej grze zespołu Arabii. Rosjanie pokonali ich na „dzień dobry” aż 5:0. I to rozpoczęło szaleństwo.
W grupie rozprawili się jeszcze z Egipcjanami 3:1 i ulegli świetnemu Urugwajowi 0:3. Pozwoliło to na awans z drugiego miejsca. Tam los połączył ich z Hiszpanią. Wszystko wskazywało na to, że to koniec przygody gospodarzy z mistrzostwami. Tu jednak zdarzyła się jedna z największych niespodzianek tegorocznego mundialu.
Sensacja
Wygrana po serii rzutów karnych dała Rosji pierwszy historyczny awans do najlepszej ósemki turnieju. Pokonanie Hiszpanów postawiło „Sborną” na pozycji największej niespodzianki mistrzostw. Stworzyło również kilku bohaterów, nad którymi rozpływa się cały kraj.
Największym jest chyba Stanisław Czerczesow. Dobrze znany Polakom z prowadzenia Legii Warszawa objął stanowisko selekcjonera Rosji w 2016 roku. Zadanie było proste i zarazem trudne – przygotować drużynę gospodarzy do turnieju w 2018 roku. Wielkie oczekiwania i ogromna presja nie przestraszyły byłego bramkarza. Spełnił swoje zadanie w 100%, a wynik może jeszcze poprawić. Kibice uwielbiają go za jego prostolinijność i zdecydowanie w tym, co robi. Piłkarze także czują do niego respekt. Z Rosją jest w stanie sięgnąć po medale.
https://twitter.com/KatherineAFC/status/1011161311407955968
https://twitter.com/KatherineAFC/status/1013463402293989376
Drugim z bohaterów jest Igor Akinfiejew. W reprezentacji od 2004 roku, największy sukces z zespołem osiągnął, dochodząc do półfinału Euro 2008. W tym roku broniąc ostatniego karnego w meczu z Hiszpanią, stał się ikoną, bramkarzem porównywanym do legendarnego Lwa Jaszyna. Na jego cześć pojawiło się wiele graffiti w całym kraju, kibice całą noc świętowali, skandując imię i nazwisko swojego bohatera.
Trzeci z bohaterów to Artiom Dzyuba. Napastnik Arsienału Tuła na tegorocznym turnieju ma umiejętność pojawiania się tam, gdzie akurat go potrzeba. Wchodząc z ławki, zdobył gola przeciwko Arabii, strzelił także w spotkaniu z Egiptem. Był również jednym z egzekutorów w serii „jedenastek” meczu 1/8 finału.
https://twitter.com/KatherineAFC/status/1011245325741412352
Na uwagę zasługuje również Aleksandr Golovin. Tym młodym pomocnikiem interesują się największe europejskie marki, a po udanych mistrzostwach jego cena na pewno wzrośnie. Jest jednym z tych, którzy napędzają ofensywną grę „Sbornej”, daje naprawdę dużo swojej reprezentacji.











