Co pół roku do naszej ligi trafia pokaźna liczba nowych zawodników z klubów zagranicznych. Kolejna grupa dołącza do ekstraklasy w ramach ruchów wewnątrz tego poziomu rozgrywkowego albo z niższych lig. W niedawno zakończonym sezonie kilka zespołów zasłużyło na pochwałę za przeprowadzone transfery.
Nie będziemy z nich tworzyć rankingu, wybierzemy za to wyjściową jedenastkę. Bardzo możliwe, że skład, który w ten sposób powstanie, walczyłby o mistrzostwo kraju. Zapraszamy do zapoznania się z naszymi wyborami!
Defensywa z promocji
Dostępu do naszej bramki strzegł będzie Vladan Kovacević. Bośniak rozegrał w lidze 27 spotkań, a w 11 z nich zachował czyste konto. Z bardzo dobrej strony pokazał się już na początku sezonu, kiedy Raków walczył w europejskich pucharach. Trafił do Częstochowy za 500 tys. euro* – wydaje się, że ta kwota już się klubowi zwróciła.
Formację defensywną tworzą: Joel Pereira, Dawid Szymonowicz, Zoran Arsenic oraz Pedro Rebocho. Portugalscy boczni obrońcy Lecha należą do ścisłej czołówki ligi na swoich pozycjach. Łącznie asystowali przy jedenastu trafieniach kolegów z zespołu, a Rebocho dorzucił do tego także jedną bramkę. Rywalizację z nimi przegrali bardzo klasowi piłkarze, bo za takich trzeba uznać zarówno Barry’ego Douglasa, jak i Tomasza Kędziorę. „Kolejorz” zapłacił za transfery swoich podstawowych bocznych obrońców w sumie 250 tys. euro. Świetny interes poznaniaków.
Transferowym majstersztykiem popisała się również Warta. Do klubu przed 12. kolejką na zasadzie wolnego transferu trafił Dawid Szymonowicz. Już w kolejnej serii gier wszedł na boisko za kontuzjowanego Bartosza Kielibę i wywalczył miejsce w wyjściowym składzie. „Zieloni” w obronie spisywali się solidnie, a Szymonowicz zdobył dwie bardzo ważne bramki. Jego trafienia zapewniły zwycięstwa w spotkaniu z Legią oraz Stalą Mielec.
Postanowiliśmy docenić także postawę Zorana Arsenicia, który zamienił Jagiellonię Białystok na Raków Częstochowa. 27-latek jest synonimem solidności, ponieważ nie schodzi poniżej pewnego przyzwoitego poziomu. Pewny punkt w układance Marka Papszuna, który udowadnia, że transfery wewnątrz ligi również mają sens.
Udane zagraniczne powroty
Przed czwórką obrońców ustawiony będzie Josue. Lepiej nie zastanawiać się nad tym, gdzie byłaby Legia, gdyby nie transfer Portugalczyka. Pomocnik trafił do Warszawy bez kwoty odstępnego i z miejsca zaczął wyróżniać się w zespole. Widać było u niego świetne wyszkolenie techniczne i zmysł do gry kombinacyjnej. Sezon zakończył z imponującą liczbą piętnastu asyst w lidze, a to najlepszy wynik w całej stawce. Niestety jego przyszłość jest .












