Podolski był bohaterem sagi transferowej związanej z przejściem do Górnika, a ta ciągnęła się w ostatnich latach w nieskończoność. Praktycznie w każdym okienku transferowym temat powracał. Stawał się także przedmiotem żartów i różnego rodzaju memów. Niemiec ostatecznie do Zabrza trafił i jest w nim wyróżniającą się postacią.
Wiele było również spekulacji i wątpliwości dotyczących tego, jak „Poldi” będzie się prezentował w Polsce. Nikt przy zdrowych zmysłach oczywiście nie kwestionował jego umiejętności. Gdyby ktoś się na to zdecydował, wystarczył rzut oka na CV byłego reprezentanta Niemiec. Można w nim znaleźć takie kluby jak Bayern, Arsenal oraz Inter. Największym znakiem zapytania, dotyczącym gry w naszym kraju, była kwestia zaangażowania.
Problematyczne początki
Początek pobytu Podolskiego na Górnym Śląsku mógł dostarczyć kolejne argumenty wątpiącym w jego poważne podejście do gry w polskim klubie. Forma fizyczna wychowanka FC Köln nie była najwyższa. Zarzucano mu także, że grę w Górniku łączy z funkcją jurora w niemieckiej edycji programu „Mam Talent”.
Niemiec opuścił inauguracyjny mecz sezonu z Pogonią Szczecin, następnie rozegrał 45 minut w spotkaniu z Lechem Poznań. W większym wymiarze czasowym wystąpił przeciwko Stali Mielec. Gdy wydawało się, że będzie grał coraz więcej, złapał koronawirusa i czekał go przymusowy odpoczynek. Pierwszy konkret ze strony Podolskiego miał miejsce dopiero w 10. kolejce. Wtedy zaliczył asystę przy golu Piotra Krawczyka, a jego zespół pokonał Wisłę Płock 4:2.
36-latek począwszy od rywalizacji z Legią Warszawa, trafiał do siatki rywali w trzech spotkaniach z rzędu. Zaliczył trafienia w meczach z Górnikiem Łęczna i Śląskiem Wrocław. Końcówka rundy jesiennej w jego wykonaniu dawała nadzieję na to, że wiosną będzie kluczową postacią drużyny Jana Urbana. Na barki napastnika spadła jeszcze większa odpowiedzialność wskutek odejścia z klubu Jesusa Jimeneza.
W rundzie wiosennej Podolski daje radę
Dobrze przepracowany okres przygotowawczy sprawił, że „Poldi” jest w optymalnej dyspozycji fizycznej. W naszej lidze to często podstawa, bez której trudno o efektywną rywalizację. Trenerzy ekstraklasowych drużyn zdają sobie sprawę z charakterystyki naszych rozgrywek i dużą wagę przykładają do treningów siłowych oraz wytrzymałościowych. Takie aspekty funkcjonowania drużyny można szybko poprawić, w przeciwieństwie do wyszkolenia technicznego.











