Niespodzianki – to jeden z czynników, za który wszyscy kochają futbol. Mieliśmy ich w ostatnim czasie bardzo dużo, również na pierwszoligowych boiskach w Polsce. Po pięciu kolejkach z kompletem punktów na czele znajduje się Flota Świnoujście. Nie Cracovia, nie Arka ani Zawisza, tylko drużyna z miasta, które położone jest na 44 wyspach.
– Dwa, trzy mecze nie świadczą o sile zespołu – tak w ostatniej rozmowie ze mną skomentował pierwsze ligowe spotkania piłkarz Lechii Gdańsk, Łukasz Surma. Święte słowa! Pięć meczów, pięć zwycięstw, osiem strzelonych bramek, zero straconych to bilans Floty w pojedynkach inauguracyjnych. W tym przypadku nie możemy chyba mówić o chwilowej dobrej formie zespołu, tylko o sile i bardzo dobrym przygotowaniu przez trenera „Wyspiarzy”, Dominika Nowaka.

Kadra Floty jest wyrównana i – o czym mogliśmy się przekonać – silna. Jest tak jak zapowiedział trener podczas pospisywania kontraktu z „Biało-niebieskimi”: – Flota ma grać w nadchodzącym sezonie piłkę ofensywną, skuteczną i przyjemną dla oka kibica. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nie skończyło się na zapowiedziach. Trener Dominik Nowak kupił w jednym ze świnoujskich sklepów „Pomysł na…” i wedle przepisu zmieszał doświadczenie z nieogranymi zawodnikami. Co wyszło? Sami możemy zasmakować.
W bramce Grzegorz Kasprzik. Golkiper, który dołączył do „Królowej Pomorza Zachodniego” za darmo w ramach wolnego transferu, swoim doświadczeniem w ekstraklasie dodaje do drużyny pewności i co najważniejsze, nie wpuszcza bramek, ponieważ od 450 minut jest niepokonany. W obronie rządzi Ivan Udarević, który nie tylko dobrze broni, ale potrafi zdobyć bramkę, co udowodnił w meczu z Polonią Bytom. Bodziony, Chyła, Niedziela zajmują się grą w środkowej części boiska. Jeden odpowiedzialny za grę z tyłu, drugi podłącza się do akcji ofensywnych zespołu, trzeci dysponuje dobrym uderzeniem sprzed pola karnego. Jeden uzupełnia drugiego, co daje ważny aspekt w grze świnoujścian. W ataku „Wyspiarze” mają dwie, jak na pierwszoligowe warunki, perełki. Ensar Arifović, były zawodnik FC Metz, Neuchatel Xamax FC, ŁKS-u czy Jagiellonii, udowadnia, że wiek ma większe plusy niż minusy. U boku Ensara nie tylko biega, ale także zdobywa gole Sebastian Olszar. Ograny na angielskich i polskich boiskach napastnik wnosi bardzo wiele do zespołu, który angażuje się w konstruowanie bramkowych sytuacji Floty. Pięć zwycięstw z rzędu można byłoby porównać do filmu „Mission Impossible”, gdyby nie ta dwójka zawodników.
Wszyscy wiemy, że po pięciu kolejkach żaden zespół nie wywalczy awansu do T-Mobile Ekstraklasy, ale to, co robi Flota z meczu na mecz, wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Taki start gwarantuje, jak zawsze, bardzo ciekawą ligę, która niejednokrotnie przyniesie dużo sensacji i do ostatniej kolejki będą nam towarzyszyły wielkie emocje.











