Wiosną zeszłego sezonu Warta była jednym z najlepszych zespołów w I lidze. Gdyby nie słaba runda jesienna, podopieczni Bogusława Baniaka prawdopodobnie wywalczyliby awans do T-Mobile Ekstraklasy. W tym sezonie drużyna radzi sobie jednak znacznie gorzej. Jakie są tego powody?

Pierwszym i chyba najważniejszym powodem słabej dyspozycji „Zielonych” jest odejście trenera Baniaka. Charyzmatyczny szkoleniowiec, który już wcześniej wyrobił sobie niezłą markę w Poznaniu (awans z Lechem do najwyższej klasy rozgrywkowej), miał być ratunkiem dla Warty. I rzeczywiście nim był. Z zespołu z ligowych nizin zdołał stworzyć drużynę, która grała nie tylko skutecznie, ale i ładnie dla oka. Niestety, po sezonie Baniak odszedł do drużyny Miedzi Legnica, w której obecnie tworzy zespół do I ligi. W ślad za szkoleniowcem odeszło kilku zawodników, którzy decydowali o sile „Zielonych”. Brak Bledzewskiego czy Zakrzewskiego od początku obecnego sezonu rzuca się w oczy.

Warto również odnotować, że spadło zainteresowanie Wartą. Po przejęciu klubu przez Izabellę Łukomską-Pyżalską wydawało się, iż awans jest jedynie kwestią czasu. Piękna pani prezes rozpoczęła akcję promocyjną. Piłkarze wyszli na miasto, rozdawali pamiątki i zachęcali do przychodzenia na mecze. Ponadto przez pewien czas wejście na spotkania I ligi było darmowe, przez co frekwencja znacznie przewyższała I-ligową normę. Kiedy jednak akcja z darmowymi wejściówkami dobiegła końca, liczba kibiców przybywających na Stadion Miejski, by oglądać Wartę, drastycznie spadła. Nie da się ukryć, że przy większej rzeszy fanów piłkarz potrafi wykrzesać z siebie jeszcze więcej. Grając jednak przy dopingu dwóch tysięcy kibiców na stadionie mogącym pomieścić ich dwadzieścia razy więcej, zawodnik nie czuje już takiej motywacji.












