Za nami świąteczne granie w I lidze. Warto więc spojrzeć na wyniki i sytuację w tabeli. Kto najbardziej zyskał, a dla kogo te święta nie były zbyt przyjemne?
Paradoksalnie mimo pechowego remisu z Wartą najwięcej zyskała Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Zespół prowadzony przez Dusana Radolsky’ego, choć prowadził już 2:0, to jednak musiał zadowolić się zaledwie jednym punktem. Wszystko przez straconą w ostatniej minucie bramkę. Wydawało się, że wynik ten jest dla piłkarzy z Niecieczy niczym porażka. Tylko najwierniejsi fani Termaliki byli sobie bowiem w stanie wyobrazić, że Pogoń straci punkty w Elblągu.

Spotkanie lidera z najsłabszą drużyną zaplecza T-Mobile Ekstraklasy miało jednak zaskakujący przebieg. Olimpia po dwóch golach Tomasza Chałasa zdołała odprawić z kwitkiem zespół ze Szczecina. Podopieczni trenera Marcina Sasala stracili nie tylko trzy punkty, ale i pierwszą lokatę w ligowej tabeli. Miejsce lidera zajęła wspomniana wcześniej Termalica. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że „Portowcy” awans mają już praktycznie w kieszeni. Jednak patrząc na grę i wyniki, które osiąga Pogoń wiosną, dochodzi się do wniosku, że kwestia powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce może się nieco przeciągnąć w czasie. Jest to bowiem już trzeci z rzędu przegrany mecz szczecinian.
Do grona drużyn walczących o awans dołączył jeszcze Piast Gliwice, który w minionej kolejce w pokonanym polu zostawił Sandecję Nowy Sącz. Warto dodać, że obecnie zespół prowadzony przez trenera Brosza traci zaledwie dwa punkty do drużyn zajmujących miejsca premiowane awansem. Ponadto wiosną drużyna z Gliwic przegrała zaledwie raz, co i tak jest jednym z lepszych wyników wśród zespołów z czuba tabeli.
Jeśli chodzi o dolne rejony wspomnianej tabeli, to ostatnie pozycje od kilkunastu tygodni okupują Olimpia Elbląg oraz Polonia Bytom. Do tych zespołów dołączyły KS Polkowice oraz Dolcan Ząbki. Mimo wygranej z Pogonią nadal najgorzej wygląda sytuacja elblążan, którzy do bezpiecznej strefy tracą dziesięć punktów. Zważając na to, że do końca rozgrywek pozostało jeszcze dziesięć kolejek, łatwo wywnioskować, iż położenie zespołu prowadzonego przez Olega Raduszko jest niezwykle trudne. Futbol zna jednak gorsze sytuacje, z których drużyny potrafiły wyjść cało.












