W Białymstoku już od początku sezonu unosi się w powietrzu zapach niedosytu. Ukochana drużyna mieszkańców stolicy województwa podlaskiego nie zachwyca. Ciągle czegoś brak, by powrócić na czołowe lokaty naszej ekstraklasy, a w ostatnich latach wysokie pozycje nie były przecież jednorazowym epizodem czy też dziełem przypadku. W 2017 i 2018 roku Jagiellonia mogła świętować wicemistrzostwo Polski. Kibice marzyli więc, by i w tym sezonie zespół liczył się w grze o końcowy tryumf w PKO Ekstraklasie. Niestety, nie będzie to takie proste.
Runda zasadnicza dotarła już do półmetka. Drużyna Ireneusza Mamrota zdobyła w 15 kolejkach dwadzieścia trzy punkty. Wynik nie powala na kolana. Siódme miejsce w tabeli zajmowane przez Jagiellonię również. Coś jak widać poszło nie tak. Gdzie doszukiwać się zatem powodu słabszej dyspozycji drużyny? Wydaje się, że problem tkwi w szczegółach. Wystarczy, że jeden element układanki jest zaburzony, by wszystko nie grało jak należy.
Gdzie Ci zmiennicy?
Wystarczy, by jeden zawodnik wypadł z pierwszego składu drużyny i już pojawiają się problemy. Za idealny przykład może służyć brak pauzującego za żółte kartki Tarasa Romanczuka w meczu z Piastem Gliwice. Bez niego zespół nie był sobą. Przegrał zdecydowanie 1:3, rozgrywając jedno z najsłabszych spotkań w obecnym sezonie. Ktoś mógłby powiedzieć, że drużyna przegrywała także i w jego obecności. To prawda, ale nigdy nie raziła takim brakiem pomysłu w środku pola. Gdy doszedł do tego brak kontuzjowanego Martina Pospisila, wówczas kompletnie posypała się gra „Żółto-czerwonych”. Bartosz Kwiecień i Ołeh Horin to słabe alternatywy. Na szczęście już w najbliższym meczu Jagiellonii z Arką Gdynia, Romanczuk wróci do gry.
Nikt nie wyobraża sobie ekipy z Białegostoku bez Patryka Klimali. Młody napastnik stał się w obecnym sezonie podstawowym zawodnikiem Jagiellonii i jednym z kandydatów do miana najlepszego młodego zawodnika PKO Ekstraklasy. W dotychczasowych czternastu występach zdobył sześć bramek. Gdy dorzucimy do tego jeszcze trzy asysty, robi się ciekawy wynik. Klimala imponuje szybkością, warunkami fizycznymi, odwagą i spokojem. W ostatnich spotkaniach zdarzały się momenty, gdy sam napędzał ataki swojej drużyny. Znacznie rozwinął się w niemal każdym aspekcie. Trener Mamrot twierdzi, że to jeszcze nie wszystko na co stać tego zawodnika.
Patryk ma bardzo profesjonalne podejście, a dzięki swojej ciężkiej pracy zyskał naprawdę dużo. (…) choć nadal ma swoje braki, to trzeba powiedzieć, że na przestrzeni ostatniego sezonu poczynił wielki progres.











