Multiliga z La Liga: bitwa o europejskie puchary


W sobotniej multilidze na trzech stadionach toczyła się walka o Ligę Europy

12 maja 2018 Multiliga z La Liga: bitwa o europejskie puchary

Wielkimi krokami zbliża się koniec sezonu. Jakiś czas temu poznaliśmy mistrza Hiszpanii, którym została FC Barcelona. Znamy również wszystkie drużyny, które zagrają w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, ale wciąż nie poznaliśmy wszystkich uczestników LE. O ostatnie miejsca walczyli: Getafe, Sevilla i Villarreal. Która z tych drużyn po 37. kolejce zapewniła sobie awans do tych europejskich rozgrywek? 


Udostępnij na Udostępnij na

Zanim jednak ruszyła sobotnia hiszpańska multiliga, to wcześniej grano na Estadio Anoeta, gdzie miejscowy Real Sociedad San Sebastian podejmował Leganes. Mecz 10 z 17 drużyną był bez większego znaczenia. Oba zespoły bowiem przed tą kolejką nie miały szans czy to na awans do LE, czy też nie musiały bronić się przed spadkiem. ekipa z Kraju Basków pokonała Leganes 3:2.

Przejdźmy jednak do multliligi, gdzie daniem głównym były derby Sevilli. Jedyne Gran Derbi na świecie jak zwykle przyniosło mnóstwo emocji. Walka i nieustępliwość o każdy centymetr boiska to norma w takich spotkaniach derbowych. Obie ekipy za wszelką cenę chciały pokonać rywala.

Mimo iż Real Betis zapewnił już sobie grę w europejskich pucharach, to chciał po raz pierwszy od sezonu 1994/1995 dwukrotnie pokonać w lidze odwiecznego rywala oraz po raz pierwszy od 2013 roku zakończyć sezon nad Sevillą. Goście natomiast walczyli o LE. Siódme miejsce daje bowiem szansę gry w kwalifikacjach do tych europejskich rozgrywek (jest tak ponieważ FC Barcelona wygrała CdR).

Gran Derbi na remis

Już przed rozpoczęciem spotkania wiadomo było, że nikt w tym meczu derbowym nie odpuści, nikt nie odstawi nogi. Szczególnie rewelacyjnie grający pod wodzą Caparrosa piłkarze Sevilli. Zespoły prowadzone przez tego szkoleniowca grają ostro i nie przebierają w środkach, aby zatrzymać przeciwnika.

Gran Derbi rozpoczęło się od uderzenia gospodarzy. „Verdiblancos” już w 5 minucie znaleźli drogę do bramki odwiecznego rywala. Gola otwierającego wynik zdobył Marc Bartra. To właśnie od momentu transferu Hiszpana Real Betis rozpoczął marsz w kierunku europejskich pucharów.

Po zdobyciu bramki gospodarze się cofnęli. Sevilla miała swoje okazje, ale ich nie wykorzystała. Warto też zaznaczyć, że od 17 minuty Real Betis powinien był grać w dziesiątkę. Guardado wyprostowaną nogą wszedł w klatkę piersiową swojego rywala. Niesamowite jest to, że sędzia nie wyrzucił go z boiska. Z drugiej strony jednak, to są hiszpańscy sędziowie więc nie ma się co dziwić. Meksykanin nie wyszedł na drugą połowę.

W drugiej połowie wyróżniał się Nolito. Hiszpan próbował indywidualnymi akcjami dać wyrównanie, jednak ta sztuka mu się nie udała. Dopiero w 57 minucie do bramki trafił Ben Yedder. Francuz to człowiek od zadań specjalnych i tym razem również nie zawiódł. Po doprowadzeniu do wyrównania Sevilla atakowała dalej.

Trzy punkty były dla nich ważniejsze niż dla gospodarzy, ponieważ nie mieli jeszcze zapewnionego udziału w LE (lub kwalifikacjach). W 79 minucie za sprawą Kjeara wyszli na prowadzenie. Nie cieszyli się nim jednak zbyt długo, bo „Verdiblancos” szybko odpowiedzieli. Po dwóch minutach gola ustalającego wynik Gran Derbi strzelił Loren.

Gran Derbi nie zawiodło. Mimo że remis nie dał Realowi Betis drugiej wygranej w derbowym meczu w jednym sezonie (na co czekają od 1995 roku), to plus jest taki, że po raz pierwszy od pięciu lat zakończą sezon nad odwiecznym rywalem.

Pierwszy gol

Bramka strzelona w Gran Derbi wcale nie była pierwszym golem w tej multilidze. Jako pierwszy do siatki trafił Samu Castillejo (2 minuta) i od razu był to gol, który będzie kandydować to trafienia tej kolejki. Do przerwy piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” zdominowali swojego rywala.

Pewne spadku Deportivo La Corunia nie istniało. Nic im nie wychodziło, nie potrafili się godnie pożegnać z Primera Division (z grą na własnym obiekcie). W drugiej połowie jednak zobaczyliśmy inną drużynę. Podopieczni Seedorfa grali na sporym luzie, czego konsekwencją były dwa strzelone gole.

Zamieszana w walkę o europejskie puchary ekipa Villarreal była w lekkim szoku. Szybko jednak się otrząsnęła i w ostatniej akcji tego spotkania zdobyła gola na 2:4. Na listę strzelców wpisał się Denis Cheryshev.

Inne derby

Oprócz Gran Derbi rozgrywano w tym samym inne derbowe starcie. Mniej prestiżowe niż te z Andaluzji, ale równie ważne w kontekście gry w przyszłorocznej edycji LE. Getafe podejmowało Atletico Madryt. „Los Colchoneros” chcieli sobie zapewnić pewne drugiej miejsce w tym sezonie. Gospodarze natomiast mieli jeszcze cień szansy, aby wywalczyć awans do europejskich pucharów.

Musieli pokonać Atletico, co im się jednak nie udało. Podopieczni Simeone już w 8 minucie wyszli na prowadzenie, a później do końca spotkania robili to, co potrafią najlepiej, czyli umiejętne bronienie korzystnego dla sienie wyniku. Ileż razy oni udowadniali, że w tej sztuce nie mają sobie równych.

Gospodarze mogli jednak przynajmniej zremisować, co pozwoliłoby im na kolejkę przed końcem dalej myśleć o LE. Rzutu karnego nie wykorzystał Fajr. Getafe to w tym sezonie zespół, który otrzymał od hiszpańskich arbitrów najwięcej rzutów karnych. Problem jest jednak taki, że większości z nich nie zamienili na gole (11 rzutów karnych i 7 nie trafionych).

Wnioski

Podsumowując, dzisiejsze wyniki sprawiły, że poznaliśmy już wszystkich uczestników, którzy w przyszłym sezonie wezmą udział w europejskich rozgrywkach. W Lidze Europy na pewno zagra Real Betis, Villarreal, a w kwalifikacjach do tych rozgrywek występować będzie Sevilla.

Wiemy również, że dzięki wygranej Atletico nad Getafe (1:0) Real Madryt, który gra na zakończenie tego dnia z La Liga, nie ma już absolutnie żadnych szans na wicemistrzostwo Hiszpanii.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze