Na pomeczowej konferencji Jose Mourinho tłumaczył się z podjętych decyzji, jak również starał się bronić swoich graczy. Nikogo nie zdziwił także komentarz na koniec, w którym Portugalczyk przyznał, że Puchar Króla nie jest dla niego w tym sezonie priorytetem, a ważniejsze od Gran Derbi było sobotnie ligowe spotkanie z Mallorcą.
Pierwszą rzeczą, o jaką zapytano Portugalczyka na konferencji prasowej, była sytuacja z 67. minuty, kiedy to mający już żółtą kartkę Pepe z premedytacją nadepnął na dłoń Messiego. Czy trener to popiera czy nie pochwala oraz co sądzi o golu innego swojego rodaka, Ronaldo? – Nie widziałem tego, co zrobił Pepe. Muszę to dopiero zobaczyć. Cristiano był najlepszym zawodnikiem w mojej drużynie, a Pepe pracował bardzo dobrze dla całej drużyny. Ale jeśli coś tam się stało, to tego nie widziałem. Na pytanie, czy klub wyciągnie jakieś konsekwencje wobec swojego defensora, odpowiedział: – Jakie konsekwencje? Jeśli zrobił to specjalnie, to jest to godne pożałowania.
Dziennikarzom zależało także na dowiedzeniu się, skąd tak niespodziewany pomysł na wyjściową jedenastkę, w której znaleźli się m.in. Altintop, który rozegrał przed tym spotkaniem łącznie niewiele ponad 100 minut, czy Carvalho, dla którego był to pierwszy mecz od września: – Zawsze rozumiem głosy z trybun, ale ich nie słucham. Ani kiedyś, ani w przyszłości. Jestem odpowiedzialny za swój zespół, przede wszystkim kiedy przegrywa. Zwycięstwo ma wielu ojców, a przegrana tylko jednego. Po finale Pucharu Króla świętowaliśmy wszyscy, teraz zostałem tylko ja. Taki jest futbol. Odnośnie do Carvalho i Altintopa, obaj bardzo dobrze zagrali. Nie przegraliśmy przecież spotkania, bo oni byli na boisku. Muszę ich bronić, ponieważ zagrali bez strachu i obaw. Najprostszą rzeczą dla Carvalho byłoby powiedzieć, że nie jest jeszcze w stanie grać, ale tego nie zrobił.
Wrócił jeszcze do tematu rozplanowania taktycznego: – To, czego nie szukałem, było stracenie gola po stałym fragmencie gry na początku drugiej połowy. Mieliśmy dwie lub trzy kontry, z których żadna nam się nie udała, ale przez całą drugą połowę staraliśmy się grać coraz lepiej, bo 1:0 było złym wynikiem. Oczekiwaliśmy, że Barcelona bardziej nas zdominuje. Od początku szukaliśmy pierwszego gola, posiadania kontroli i zajmowania coraz więcej miejsca, stawialiśmy rywalowi kolejne trudności, ale nie można znowu tracić takich goli po stałych fragmentach. Barcelona to doskonały zespół i nie powinniśmy byli popełnić takich błędów w defensywie. Oczekiwaliśmy na więcej sytuacji na kontrataki przy 1:0, ale początek drugiej połowy pokrzyżował nam plany. Gol Puyola podłamał nas psychicznie, Barcelona się podniosła, i tak od tamtej pory prysnęły marzenia o korzystnym wyniku.
Czy Real ma jeszcze jakiekolwiek szanse na awans do półfinału? – Kwestia awansu jest wciąż otwarta, ale będzie trudno, żeby nie powiedzieć bardzo trudno. Ale należy pamiętać, że to rozgrywki, które najmniej nas interesują. Mówiliśmy już od początku sezonu, że skupiamy się przede wszystkim na lidze i nie mówię tego teraz, kiedy przegraliśmy. Sobotnie spotkanie na Majorce było ważniejsze od tego. Teraz czas myśleć nad meczem przeciwko Athletikowi, który będzie niełatwy – zakończył portugalski szkoleniowiec.










