Motor Lublin: Ndiaye aspiruje do gwiazdy ligi


Czy podtrzyma swoją dotychczasową formę?

19 marca 2026 Motor Lublin: Ndiaye aspiruje do gwiazdy ligi
Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Mbaye Jacques Ndiaye dał się poznać kibicom ekstraklasy z dość ciekawej perspektywy. Szybkość, przebojowy drybling, (do niedawna) słabe wykończenie i podejmowanie decyzji na zdumiewająco niskim poziomie — tym wyróżniał się skrzydłowy Motoru. Lecz odkąd wyleczył uraz stawu skokowego (nabawił się go w meczu z Radomiakiem) jest to całkiem inny piłkarz. Cztery gole i jedna asysta w samym 2026 roku mówią same za siebie.


Udostępnij na Udostępnij na

Broniący się przed spadkiem Motor Lublin zimą potrzebował wzmocnień. Jednak klub zdecydował się ściągnąć tylko jednego piłkarza. 27-letni Thomas Santos — bo o nim mowa — w teorii mógłby być konkurencją dla popularnego „Jacka”. Jednak forma, którą prezentuje Senegalczyk, gwarantuje mu miejsce w składzie zawsze kiedy tylko jest dostępny. Skąd się wzięła wysoka forma tego piłkarza?

Pozycja

Odkąd Ndiaye dołączył do Motoru, często był rzucany po obu skrzydłach. W teorii — jako, że jest zawodnikiem lewonożnym — powinien grać na prawej stronie, by ścinać z piłką do środka. Lecz trener Stolarski często wystawiał go także po lewej stronie. Było to zależne od tego, kto grał po przeciwnej stronie boiska, ale także od dyspozycji Senegalczyka. Mimo, że dobre występy potrafił notować po obu stronach, zawsze „czegoś” brakowało. I chyba teraz — gdy ustabilizował się na prawej stronie — to „coś” już ma.

Wiek i renoma

W przypadku tego zawodnika opinia publiczna nigdy nie zwróciła uwagi na jego wiek. Ndiaye jest przedstawicielem rocznika 2003 — podobnie jak np. Oskar Wójcik z Cracovii. Ma dopiero 22 lata i jak każdy zawodnik w tym wieku — ma jeszcze czas na rozwój. Takie umiejętności jak np. podejmowanie decyzji, da się w tym wieku jeszcze poprawić. Jeśli Senegalczyk podtrzymałby chociaż 70% tego co prezentował w kilku ostatnich spotkaniach, klub z Lublina będzie miał nadzieję na duży potencjał sprzedażowy.

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Idealnym dowodem na słabą renomę Ndiaye w polskiej piłce, jest przypadek Capity Capemby. Angolczyk pierwszy jak i drugi (w jego przypadku niepełny) sezon w ekstraklasie skończył z sześcioma golami i jedną asystą. Do tego jest rok starszy od Ndiaye. I mimo, że finalnie odszedł za raptem dwa miliony euro, wiele mówiło się o wyższych kwotach albo np. transferze do Legii Warszawa, którego domagali się kibice z Łazienkowskiej. W tym samym czasie Senegalczyk z Motoru także rozgrywał swoje dwa pierwsze sezony w ekstraklasie. Pierwszy zakończył z czterema golami i asystą, a podczas tego obecnego — mimo trzymiesięcznej kontuzji — ma już sześć goli i dwie asysty. Liczby podobne, Ndiaye młodszy, a finalnie większy „hype” zdecydowanie był na Capembę.

Konkurencja do miejsca w składzie

Motor Lublin przed sezonem chciał wzmocnić skrzydła, lecz zrobił to bezskutecznie. Transfer Fabio Ronaldo jeszcze się broni — jest to naprawdę ciekawy i warty uwagi zawodnik. Jednak Florian Haxha to totalne nieporozumienie. Przyszedł z 2. ligi austriackiej i jesienią nie dostał zbyt wielu szans na boisku. Za to wiosną — mimo treningów z pierwszą drużyną — pomaga rezerwom Motoru w walce o środek tabeli 4. Ligi. Brzmi to co najmniej śmiesznie. Oprócz tego Ndiaye rywalizuje o miejsce na boisku z Bradleyem van Hoevenem. Ten piłkarz owszem, miał przebłyski. Jednak tylko na przebłyskach się skończyło. Raczej nie zasługuje na pozostanie w kadrze zespołu na następny sezon.

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

Podczas zimowego okna transferowego, do klubu przyszedł wspomniany już Thomas Santos. Mimo roli rezerwowego, którą dotychczas pełni, Duńczyk może okazać się cichym bohaterem w walce o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Motor Lublin jesienią powtarzał ciągle jeden i ten sam błąd — przygaszał w drugich połowach. I to nie przez błędy trenera Stolarskiego, tylko przez brak solidnej ławki rezerwowych. W takim przypadku Thomas Santos — który w dodatku wyróżnia się szybkością — może być na wagę złota. 

Obecny sezon w wykonaniu Senegalczyka

Czy przed tym sezonem były jakieś większe oczekiwania wobec Ndiaye? Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam. Jedni pewnie liczyli, że na stałe zamelduje się wyjściowej jedenastce Motoru Lublin broniąc swoją pozycję na boisku, a drudzy liczyli bardziej na przyzwoite wejścia z ławki rezerwowych. Mimo indywidualnych oczekiwaniach każdego kibica i kontuzji, która przytrafiła mu się w 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy z Radomiakiem Radom wykluczającej go z gry na trzy miesiące, obecny sezon jest udany dla Senegalczyka. Już w pierwszym meczu w trwającym sezonie zapewnił Motorowi trzy punkty w ważnym (szczególnie dla kibiców, ale także dla ligowej tabeli) meczu z Arką Gdynia. Podobny wyczyn powtórzył miesiąc później w wyjazdowym meczu z Górnikiem Zabrze dając impuls z ławki rezerwowych. A 2026 rok w jego wykonaniu to istne szaleństwo. Cztery gole i jedna asysta w sześciu spotkaniach, to liczby godne najlepszego zawodnika PKO BP Ekstraklasy. Po nim, już na początku przygody z Motorem było widać, że jeśli coś mu przeskoczy w głowie, będzie naprawdę solidnym zawodnikiem. Jednak nikt nie spodziewał się aż takiej jakości. Tylko jak długo ona potrwa?

Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

***

Mbaye Jacques Ndiaye na pierwszy rzut oka nie wydawał się kibicom ekstraklasy potencjalnym największym zaskoczeniem rundy wiosennej. A jednak! Poziom gry, który prezentuje Senegalczyk od kilku kolejek, śmiało daje mu wilczy bilet do brania udziału w tej kategorii. Jednak przed nim potencjalnie jeszcze dziewięć spotkań, w tym potyczki z Legią, Lechem, Rakowem czy obecnym liderem — Zagłębiem Lubin, z którym Motor zmierzy się już w ten piątek. Czy Ndiaye dołoży kolejnego gola, bądź asystę? Jedno jest pewne — warto włączyć swój odbiornik i uważnie śledzić zagrania tego zawodnika!

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze