Pieniądze w futbolu to istotna kwestia. W przypadku AS Monaco wydaje się, że nie ma znaczenia, ile pożądany piłkarz kosztuje. Po transferze Radamela Falcao za 60 mln euro wydawało się, że to już szczyt ruchów transferowych Dmitrija Rybołowlewa. Nic bardziej mylnego. Rosjanin swoje sieci zarzuca teraz na… Cristiano Ronaldo.
Rosyjski oligarcha, który nie oszczędza na AS Monaco, z chęcią przeznaczyłby gigantyczne pieniądze na taką gwiazdę jak Cristiano Ronaldo. Za Portugalczyka musiałby zapłacić ok. 100 mln euro, co byłoby najdroższym transferem w historii.

Właściciel klubu z Monako do swojej drużyny już zakupił takich piłkarzy, jak: Carvalho, Moutinho, Rodriguez, Falcao, a kuszeni są kolejni. Monaco chce wykorzystać przedłużające się negocjacje z władzami Realu Madryt w sprawie przedłużenia kontraktu Portugalczyka.
Wielkim hitem byłoby wykupienie Ronaldo. Na taki ruch stać niewielu, ale dla takiego człowieka jak Rybołowlew pieniądze nie są problemem i jeżeli bardzo uprze się, żeby pozyskać Cristiano, to prawdopodobnie go skusi. No, ale kto bogatemu zabroni?











