Runda jesienna w wykonaniu młodzieżowców w PKO Ekstraklasa


Przedstawiamy, jak młodzieżowcy spisali się w pierwszej części sezonu rozgrywek PKO Ekstraklasa

26 listopada 2019 Runda jesienna w wykonaniu młodzieżowców w PKO Ekstraklasa
Rafał Rusek / PressFocus

Od tego sezonu Polski Związek Piłki Nożnej wprowadził obowiązek gry młodzieżowca podczas trwania całego meczu. Za nami połowa sezonu, więc jest to czas podsumować, jak radzili sobie młodzi zawodnicy na boiskach ekstraklasy. Niektórzy zrobili bardzo dobre wrażenie i byli ważnymi postaciami swoich drużyn, choć też byli tacy co ewidentnie nie poradzili sobie na razie z ekstraklasową rzeczywistością. Zapraszamy na podsumowanie młodzieżowców po rundzie jesiennej PKO Ekstraklasy.


Udostępnij na Udostępnij na

Przypomnijmy, że w tym sezonie młodzieżowcem określamy wszystkich zawodników urodzonych w roku 1998 lub młodszych. W niższych ligach w naszym kraju status młodzieżowca przysługuje jedynie piłkarzom z rocznika 1999 oraz oczywiście również tym młodszym. W przypadku najwyższej ligi decydenci poszli na rękę klubom i uznali, że gracze, którzy w tym roku skończą 21 lat, też mogą być uznani za młodzieżowców.

Każdy zespół naszej ligi musi mieć w swoim składzie co najmniej jednego piłkarza, który spełnia wymóg młodzieżowca. Jeśli więc na boisku w danej drużynie gra tylko jeden taki zawodnik i przykładowo odniesie kontuzję, wówczas musi wejść za niego inny. Wyjątek stanowi sytuacja, w której młodzieżowcem jest bramkarz. Wówczas golkiper, który go zmienia, nie musi spełniać tych warunków. W związku z tym może dojść do tego, że taka ekipa nie będzie spełniała wymogu.

Wejście smoka Michalskiego i Karbownika

Jeszcze niedawno występował w trzecioligowych rezerwach Legii Warszawa i nikt nie myślał, że w tym sezonie stanie się jednym z najlepszych piłkarzy pierwszego zespołu. Michał Karbownik bez wątpienia jest jednym z odkryć rundy jesiennej rozgrywek PKO Ekstraklasy i jednym z największych talentów Legii w ostatnich latach. Od debiutu z ŁKS-em utalentowany gracz rozegrał 8 spotkań na najwyższym poziomie i zaliczył cztery asysty. Przebojem wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce warszawiaków i to w dodatku nie na swojej naturalnej pozycji. 18-latek z defensywnego pomocnika stał się czołowym lewym obrońcą w naszej lidze, a jego ofensywne zapędy w pole karne rywala robią wrażenie na kibicach i ekspertach polskich rozgrywek.

Michał Karbownik – młoda perełka Legii Warszawa

18-latek najlepszy okres swoich występów miał w październiku, kiedy to w trzech występach na poziomie ekstraklasy zanotował dwie asysty oraz dwa razy znalazł się w jedenastce kolejki. Dobre występy Karbownika sprawiły, iż znalazł się na liście życzeń wielu klubów zagranicznych, jednak Legia na razie nie myśli sprzedawać swojego utalentowanego zawodnika. Władze klubu liczą, iż wiosną 18-latek będzie również prezentował świetną formę i wówczas uda im się zarobić jeszcze większe pieniądze.

Świetną postawę w rundzie jesiennej zaprezentował kolejny lewy obrońca. Damian Michalski przytupem wszedł na salony PKO Ekstraklasy, gdzie stał się pierwszoplanową postacią Wisły Płock. 20-latek w poprzednim sezonie był wyróżniającym się piłkarzem w II lidze w barwach GKS-u Bełchatów i stał się łakomym kąskiem dla najlepszych klubów w Polsce. Latem młody gracz zasilił szeregi Wisły Płock, a jego poprzedni lub zarobił na nim 100 tysięcy złotych w ramach ekwiwalentu za wyszkolenie.

Pierwsze miesiące młodego gracza nie wskazywały na to, że będzie odgrywać poważną rolę w drużynie ,,Nafciarzy”. W pierwszych dwóch kolejkach trener Leszek Ojrzyński nie znalazł dla niego miejsca w kadrze zespołu i na debiut Michalski musiał jeszcze poczekać. Wychowanek GKS-u Bełchatów zadebiutował w trzeciej kolejce w spotkaniu z Lechią Gdańsk jako środkowy obrońca. Niestety nie był to wymarzony debiut 20-latka, jego drużyna przegrała to spotkanie, a on sam zagrał słabiutko i został zmieniony w 59 minucie spotkania. Po tym spotkaniu z posadą trenera Wisły Płock pożegnał się Leszek Ojrzyński, a jego następcą został były reprezentant Polski Radosław Sobolewski.

Damian Michalski – następca Arkadiusza Recy w Wiśle Płock

Odkąd stery w drużynie objął Sobolewski, młody gracz z miejsca wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce zespołu, a trener przesunął 20-latka na lewą obronę. Była to znakomita decyzja, bowiem w kolejnych meczach Michalski spisywał się doskonale. Stał się filarem zespołu, a dzięki jego grze Wisła Płock miała wspaniałą serię sześciu zwycięstw z rzędu. Jego ofensywne wejścia oraz dobre uderzenie z dystansu zrobiły wrażenie na kibicach i ekspertach naszej ligi, a dzięki grze w drugiej lidze na środku obrony znakomicie sobie radził również w defensywnych założeniach taktycznych. Michalski już w pierwszym swoim sezonie na boiskach Ekstraklasy stał się jednym z najlepszych lewych obrońców ligi oraz objawieniem rundy jesiennej. Już teraz większości ekspertów i kibiców uważa, iż młody gracz Wisły Płock powinien otrzymać szansę w kadrze selekcjonera Jerzego Brzęczka.

Przebojowy Kamil Jóźwiak

Lech Poznań swoją postawą w tym sezonie znów rozczarowuje kibiców. Zespół miał w tym sezonie walczyć o Mistrza Polski, a tymczasem po rundzie jesiennej znów czeka ich walka o pierwszą o grupę mistrzowską. Natomiast ,,Kolejorz” jest zespołem, który wystawia największą ilość młodzieżowców do gry podczas meczów. W niektórych spotkaniach młodzież poznańskiej ekipy pełniła kluczową rolę i przechylała szalę zwycięstwa. Z jednych zawodników w zespole Dariusza Żurawia, który zasługuję na największe pochwały jest skrzydłowy Kamil Jóźwiak. 21-letni skrzydłowy zagrał we wszystkich spotkaniach pierwszej części sezonu przy czym zanotował trzy trafienia i dwie asysty. Jego dobra postawa nie umknęła uwadze selekcjonera Jerzego Brzęczka, który powołał Jóźwiaka na listopadowe mecze eliminacyjne do Euro 2020 z Izraelem i Słowenią. Wychowanek Lecha w ostatnim spotkaniu eliminacyjnym ze Słowenią wszedł w ostatnich minutach spotkania.

Kamil Jóźwiak – nowa karta w talii Jerzego Brzęczka

Mimo bardzo przeciętnej postawy Lecha Poznań Kamil Jóźwiak jest piłkarzem, do którego można mieć najmniej zastrzeżeń. Młodzieżowiec ,,Kolejorza” praktycznie w każdym spotkaniu brał na siebie grę, był motorem napędowym ataków. Imponujące było to, jak często wchodził w dryblingi  oraz sytuację jeden na jednego. Efektem tego jest 63 % skuteczność dryblingów Jóźwiaka po rundzie jesiennej. Takim wynikiem nie mogą pochwalić się chociażby Dani Ramirez z ŁKS-u czy Luquinhas z Legii Warszawa, którzy są znani z widowiskowej gry oraz sporych umiejętności technicznych.

Bramkostrzelny Klimala

Napastnik Jagiellonii Białystok jest w tym sezonie najskuteczniejszy ze wszystkich młodzieżowców. Po rundzie jesiennej ma na koncie sześć trafień i trzy asysty. Jeśli spojrzeć spojrzeć na rozgrywki ekstraklasy i pierwszej ligi, to próżno szukać regularnie grającego napastnika w tak młodym wieku, który może pochwalić się takimi statystykami. Jeszcze w poprzednim sezonie 21-latek często zawodził swoimi występami i nie grał na miarę talentu na jaki był zapowiadany. Niektórzy kibice białostockiego klubu go skreślili i przestali wierzyć, że kiedykolwiek jego talent eksploduje. Podczas letnich przygotowań Klimala dużo czasu spędził rozmawiając z trenerem Ireneuszem Mamrotem, a także korzystał z zajęć z osobistym trenerem mentalnym. Jak widać to wszystko przyniosło oczekiwany efekt, bowiem w obecnym sezonie młody gracz zaczął grać na miarę talentu.

Swoją znakomitą formę 21-latek zaprezentował we wrześniowych i październikowych meczach Ekstraklasy, gdzie stał się kluczową postacią białostockiej drużyny. Wspaniała postawa Klimali nie umknęła uwadze przedstawicielom zagranicznych klubów, którzy w kilku meczach obserwowali napastnika Jagiellonii. Wiele mówi się, że 21-latek może pójść śladami Karola Świderskiego, który po dobrym sezonie w Jagiellonii odszedł do greckiego PAOK-u Saloniki i radzi sobie tam znakomicie.

Ekstraklasa za wysokie progi dla Pestki i Listkowskiego

Po dobrym sezonie na wypożyczeniu w pierwszoligowym Chrobrym Głogów i niezłych występach na mistrzostwach Europy do lat 21, Kamil Pestka miał stać się pierwszym wyborem Michała Probierza wśród młodzieżowców. Jednak ekstraklasowa rzeczywistość okazała się bardzo brutalna dla młodego reprezentanta młodzieżówki. 21-latek w podstawowym składzie w barwach Cracovii wytrzymał tylko do drugiej kolejki, a dokładnie do 29 minuty w meczu z ŁKS-em. Trener Probierz zdjął go z boiska, a później zrezygnował z jego usług, gdzie do wyjściowego składu 21-latek nie wrócił do dziś. Oczywiście, jak sam szkoleniowiec ,,Pasów” przyznał popełnił błąd w spotkaniu z ŁKS-em wystawiając Pestkę na lewej pomocy, który jak widzieliśmy miał ewidentne problemy z grą na tej pozycji w tym meczu.

Kamil Pestka – największy przegrany początku sezonu w PKO Ekstraklasie?

Mało wątpliwe jest, aby wiosną lewy obrońca Cracovii zdołał wywalczyć miejsce w podstawowej jedenastce. 21-latek nie do końca odnajduję się w taktyce trenera Probierza, który wyżej ceni umiejętności Diego Ferraresci, a do tego po kontuzji powrócił Michal Siplak, który w poprzednim sezonie był kluczową postacią w zespole ,,Pasów”. Trzeba też dodać, że trener Michał Probierz w roli młodzieżowca woli stawiać na 19-letniego środkowego pomocnika Sylwestra Lusiusza. Najprawdopodobniej wydaję się, iż wiosną Kamil Pestka znów może odejść na wypożyczenie do słabszego klubu w ekstraklasie. Być może regularna gra w innym klubie na tym poziomie pozwoli mu nabrać doświadczenia na najwyższym poziomie.

Kolejnym piłkarzem dla którego ekstraklasa to, jak na razie za wysokie progi jest Marcin Listkowski ofensywny pomocnik Pogoni Szczecin. W poprzednim sezonie młodzieżowiec Pogoni grał na wypożyczeniu w pierwszej lidze w barwach Rakowa Częstochowa, gdzie walnie przyczynił się do awansu tego klubu. Po dobrym sezonie w Częstochowie sztab szkoleniowy Pogoni miał nadzieję, iż 21-latek przeniesie dobrą formę z poprzedniej kampanii na występy w ekstraklasie. Niestety Listkowski w większości spotkań totalnie rozczarowywał i choć udało mu się w rundzie jesiennej rozegrać 14 spotkań na poziomie ekstraklasy, to w żadnym z tych spotkań nie zagrał dobrze. W większości meczów zawodnik ,,Portowców” notował sporo strat, brak zaangażowania oraz przechodzenie obok meczów. Kibice ciągle się dziwią czemu trener Kosta Runjaić stawia na tego zawodnika, a nie daje szansy młodemu talentowi z zespołu rezerw Kacprowi Kozłowskiemu, który gorzej od Listkowskiego by nie wypadł.

Słaba runda Sobocińskiego

Nie tylko kibice ŁKS-u, ale zarówno eksperci są rozczarowani formą Jana Sobocińskiego w rundzie jesiennej PKO Ekstraklasy. Przed sezonem środkowy obrońca łódzkiego klubu miał być tym zawodnikiem, na którym trzeba będzie zwrócić szczególną uwagę. Miał za sobą bardzo dobrą zeszła kampanię w pierwszej lidze, gdzie przyczynił się do awansu swojego zespołu, a także dobre występy na mistrzostwach świata do lat 20. Działacze łódzkiej drużyny liczyli, iż dzięki dobrym występom w pierwszej części sezonu w ekstraklasie uda im się sporo zarobić na tym utalentowanym obrońcy. Już latem władze klubu odrzucili dwu milionową ofertę za Sobocińskiego od jednego z zagranicznych klubów. Teraz mało na to wskazuje, aby ta okazja nadeszła po słabej jesieni w wykonaniu młodego stopera.

Jan Sobociński w piekielnym raju

W ekstraklasie napastnicy wyraźnie obnażyli braki w grze obronnej u Jana Sobocińskiego. Z kolejki na kolejkę młody stoper popełniał błędy w ustawianiu i przy wyprowadzaniu piłki. Pierwszy sprawdzian w PKO Ekstraklasie nie wyszedł dobrze Jankowi Sobocińskiemu i jeśli wiosną nie poprawi swojej gry, to marzenia o wyjeździe zagranicę będzie musiał odłożyć na dalszy plan. Musi również się pilnować, aby utrzymać miejsce w składzie ŁKS-u, bowiem do drzwi pierwszego składu puka dobrze grający w ostatnim czasie młodzieżowiec Piotr Pyrdoł. Jeżeli Sobociński nie poprawi swojej gry wiosną, cierpliwość trenera Kazimierza Moskala może się skończyć.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski