Mistrzostwa świata U-20: Ekwador lepiej gra, niż punktuje


Reprezentacja Ekwadoru musi w końcu przekuć dobrą grę na zwycięstwo, jeśli chce pozostać w mistrzostwach świata do lat 20 w Polsce

29 maja 2019 Mistrzostwa świata U-20: Ekwador lepiej gra, niż punktuje

Piłkarze Ekwadoru mają wszystko w swoich rękach, by awansować do fazy pucharowej. Muszą dziś pokonać Meksyk, a z tym mają problem. Mimo dobrej gry "La Tricolor" nie wygrali jeszcze meczu na tegorocznym turnieju


Udostępnij na Udostępnij na

Reprezentacja Ekwadoru do lat dwudziestu to jedna z tych drużyn na turnieju w Polsce, które imponują swoją grą. Problem tylko w tym, że w dwóch meczach zdobyła zaledwie punkt, odpowiednio remisując z Japonią (1:1) i przegrywając z Włochami (0:1). Teraz reprezentację prowadzoną przez Jorge Celicio czeka mecz o wszystko z Meksykiem.

Ambicje i wiara

Reprezentacja Ekwadoru U-20 przyjechała do Polski z niemałymi oczekiwaniami. Trudno mówić o ambicjach na wyrost w kontekście drużyny, która wygrała kontynentalne eliminacje, mając najlepszego strzelca turnieju eliminacyjnego (Leonardo Campana) i kilku innych dobrze zapowiadających się piłkarzy. Ekwadorczycy nie przyjechali nad Wisłę, by wrócić do domu po zaledwie trzech meczach.

W drużynę wierzą też kibice. Całkiem spora grupa przyjechała do Polski, by wspierać swoje młode talenty. Podczas meczów z Japonią i Włochami fani wypełnili cały sektor, tworząc fantastyczną atmosferę na trybunach, a także w samej Bydgoszczy, gdzie odbywały się oba spotkania. Oni również mają nadzieję, że nie będą musieli opuszczać naszego kraju już po fazie grupowej.

Gra lepsza niż wyniki

Ekwador trafił do grupy B, określanej mianem „grupy śmierci”. Wszystkie cztery drużyny: Włochy, Japonia, Ekwador i Meksyk były wskazywane jako te, które mogą zajść daleko w fazie pucharowej, o ile oczywiście do niej awansują, bo przecież ktoś musi odpaść. Na miano największego przegranego tej grupy zasługuje ostatni w tabeli Meksyk, który mając w składzie jedną z największych gwiazd turnieju, Diego Laineza, nie zdobył nawet punktu.

Reprezentacja Ekwadoru co prawda nie może pochwalić się znacząco lepszym dorobkiem na swoim koncie, ale w przeciwieństwie do drużyny Meksyku gra zdecydowanie lepiej i efektowniej. W meczach z Japonią i Włochami Ekwadorczycy na pewno nie prezentowali się gorzej od rywali. Nawet grając w osłabieniu (w 41. minucie czerwoną kartkę otrzymał Jackson Porozo) przeciwko Włochom, wyglądali zdecydowanie lepiej od rywali. Przez całe spotkanie zdominowali „Azzurich” i prezentowali znacznie lepszą grę. O tym na konferencji po meczowej mówił trener reprezentacji Jorge Celicio: – Jestem bardzo dumny z mojej drużyny. Wynik jest nieco niesprawiedliwy, podobnie jak w meczu z Japonią. Obrona Włochów była dziś nie do sforsowania. Musimy wyciągnąć wnioski przed najbliższym meczem i w końcu wygrać mecz na mistrzostwach. Byliśmy dziś lepsi mimo gry w osłabieniu, ale taki jest futbol. Na koniec liczy się tylko liczba goli.

Brak odpowiedzialności i skuteczności

Co więc jest przyczyną braku zwycięstw? Przede wszystkim problem leży w niewykorzystywaniu okazji do zdobycia gola.

Głównym winowajcą jest  Leonardo Campana. Najlepszy strzelec eliminacji w Ameryce Południowej jak na razie zawodzi na turnieju w Polsce. Zarówno w meczu przeciwko Japonii, jak i Italii marnował mnóstwo dogodnych sytuacji do pokonania bramkarza, a w meczu z Włochami nie wykorzystał nawet rzutu karnego. Zresztą jedyny gol na mistrzostwach Ekwador zdobył po kuriozalnym samobóju Tangrawy.

Piłkarze z Ekwadoru skutecznie sami sobie utrudniają zadanie. Nie strzelają karnych, jak wspomniany wcześniej Campana. I Razabala, który też nie trafił z jedenastu metrów w meczu z Japonią.

Ekwadorczycy również bardzo łatwo dali sprowokować się Włochom do agresywnej gry. W efekcie Jacksonowi Porozo puściły nerwy i zupełnie bez sensu brutalnie sfaulował rywala w środkowej części boiska, za co otrzymał czerwoną kartkę.

Problemem podopiecznych Jorge Celicio jest brak chęci wzięcia przez piłkarzy odpowiedzialności za oddanie strzału w końcowych minutach gry. Było to nadto widoczne w niedzielę w meczu z reprezentacją z Półwyspu Apenińskiego. Zamiast spróbować oddać strzał, za wszelką cenę starali się wymieniać podania pod bramką rywali. Na zmianę z ciągłymi dośrodkowaniami, które nie stanowiły najmniejszych problemów stoperom „Azzurich”.

Piłkarzom z Ameryki Południowej brakuje też celności. Bo gdy już któryś z graczy „La Tricolor” zdecyduje się uderzyć, piłki lecą obok bramki. Na 25 prób w dwóch meczach tylko 8 leciało w światło bramki. To też jeden z głównych elementów, które musi poprawić Jorge Celico.

Z Meksykiem o być albo nie być

Dzisiejszy mecz z reprezentacją Meksyku będzie dla obu zespołów najważniejszym meczem tych mistrzostw, choć Meksykanie mogą awansować już tylko z trzeciego miejsca.

Faworytami są oczywiście Ekwadorczycy. Mimo poprzednich niepowodzeń mają argumenty, by realnie myśleć o wyjściu z grupy. Dobra gra Gonazalo Platy i Aleksandro Alvarado w ostatnich meczach może okazać się wystarczająca do pokonania Meksyku. Zwłaszcza przy solidnej grze w defensywie, jak było to do tej pory. Kluczowe może być też przełamanie Campany. Z pewnością będzie mu nieco łatwiej pokonać blok defensywny ostatniej drużyny w grupie, która straciła już na tych mistrzostwach pięć goli.

Ekwador ma więc szansę na wyjście z grupy z trzeciego miejsca, a przy dobrym układzie w meczu Japonii z Włochami nawet i z drugiego. Jeżeli uda mu się awansować, a do swojej bardzo dobrej gry dorzuci skuteczność, może okazać się kandydatem nawet i do miejsca na podium tegorocznych mistrzostw do lat dwudziestu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze