Trwający sezon ligi hiszpańskiej jest na półmetku. W tym czasie pojawiło się wiele zdarzeń, które pozytywnie zaskoczyły kibiców, ale nie zabrakło również rozczarowań. Między innymi to właśnie dzięki nim rozgrywki ligowe stają się ciekawsze. Poniżej przedstawiamy pięć największych rozczarowań tego sezonu w Primera Division.
Transferowe pudła Monchiego
To wielkie zaskoczenie, ruchy transferowe dokonywane przez dyrektora sportowego Sevilli, Monchiego, bardzo często uchodzą bowiem za strzały w dziesiątkę. W tym sezonie klub z Andaluzji odszedł nieco od dotychczasowej polityki transferowej, sprowadzając na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan zawodników, którym w poprzednim sezonie w klubach się nie wiodło, bo tak należy odnieść się do sprowadzenia Fernando Llorente oraz Ciro Immobilego.
Latem do zwycięzców Lig Europy trafiło dziesięciu nowych zawodników i trudno powiedzieć, by któryś z nich okazał się wzmocnieniem, jak w poprzednich latach miało to miejsce w przypadku Grzegorza Krychowiaka, Stephane’a M’bii czy Evera Banegi. Kilku z nich, jak np. Adilowi Ramiemu, przeszkodziły kontuzje.
Mąciciel Perez

O tym, co dzieje się na Santiago Bernabeu, napisano w tym sezonie wiele. Odkąd z klubu odszedł Carlo Ancelotti, a jego miejsce zajął zwolniony już Rafa Benitez, klubem targają liczne problemy. Ile jest prawdy w doniesieniach o coraz to nowszych konfliktach między byłym szkoleniowcem a Cristiano Ronaldo, Sergio Ramosem, Isco czy Jamesem Rodriguezem, tak naprawdę nie wiadomo. Widać było jednak, że w drużynie brakuje chemii. Jakby tego było mało, swoje prywatne problemy ma również Karim Benzema.
Wydaje się, że problemy „Królewskich” tak naprawdę rozpoczęły się wraz ze zwolnieniem włoskiego szkoleniowca, który miał bardzo dobre stosunki z zawodnikami. Benitez to trener preferujący bardziej zdystansowane relacje i wydaje się, że to zdestabilizowało Real. W związku z tym po raz kolejny największym problemem okazały się decyzje Florentino Pereza.
Za wysokie progi na wyspiarskie nogi
Najpierw David Moyes zawiódł jako szkoleniowiec Realu Sociedad, a teraz Gary Neville jest na najlepszej drodze, by podążyć szlakiem wyznaczonym przez Szkota. Byłego trenera Manchesteru United z baskijskiego klubu zwolniono po jedenastu kolejkach, w których jego podopieczni wygrali zaledwie dwukrotnie. Czarę goryczy przelała porażka 0:2 z beniaminkiem z Las Palmas, ale nie sam wynik był tu istotny. Ekipa z San Sebastian nie wyglądała jak drużyna. Szkot nie potrafił temu zapobiec swoimi decyzjami i pozostawił klub dokładnie w takiej samej sytuacji, w której go przejmował.











