Fulham to dziwny klub. Z jednej strony rządzi nim miliarder, a z drugiej nie wydaje on dużych sum na transfery. Niby zespół ma doświadczonych graczy, ale nie potrafią oni prezentować wysokiej dyspozycji na tyle regularnie, aby zająć jedno z najlepszych miejsc w lidze. „The Cottagers”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Wieśniacy”, od dekady zajmują miejsce w środku tabeli i mimo kapitalnego początku tego sezonu wszystko wskazuje na to, że status quo zostanie zachowany. Co gorsza, chyba nikomu w klubie to nie przeszkadza. Zapraszamy na kolejną część cyklu angielskiej herbatki, którą wypijemy na Craven Cottage.
Jak „Wieśniacy” dali szansę Chelsea stać się potęgą

Żeby zrozumieć zawiłości postępowania właściciela najstarszego londyńskiego klubu, Mohameda Al-Fayeda, sposobu prowadzenia zespołu przez Martina Jola i całej otoczki wokół drużyny, która od lat egzystuje w cieniu wielkich londyńskich zespołów (Arsenalu, Chelsea i Tottenhamu), musimy przenieść się niemal do jego początków. Pierwsze pytanie, które przychodzi na myśl odnośnie do Fulham – dlaczego akurat „Wieśniacy”? Otóż w 1879 roku, kiedy zakładano klub piłkarski, tereny dzielnicy Fulham w zasadzie wyznaczały granicę miasta i traktowano ją jak wiejskie peryferia. Od dekady fani Fulham szczycą się, że mają swoje derby z Chelsea, której stadion leży dwa kilometry od Craven Cottage. Oprócz „Wieśniaków” nikt tych derbów nie traktuje poważnie. Co najzabawniejsze w tej historii, Chelsea mogłaby nigdy nie powstać… gdyby ówcześni działacze Fulham zgodzili się na dzierżawę Stamford Bridge. Nie zgodzili się i po latach zapewne zaczęli żałować.
Wzloty i upadki
Drużyna Fulham mimo długiej historii tylko dwa razy awansowała do ekstraklasy. Najpierw na początku lat 50. występowała w niej przez trzy sezony, a w latach 60. jeszcze przez dziewięć. Nie ma co wnikać w szczegóły, bo nic wielkiego piłkarze Fulham nie zwojowali. Po tych epizodach znów spadli do niższych lig, odbijając się raz w górę, raz w dół. W barwach Fulham krótko występowało kilka gwiazd naprawdę dużego kalibru, jak: George Best, Bobby Robson, Alan Mullery i Bobby Moore, ale było to w ostatnich sezonach ich piłkarskiej aktywności. Obserwując skład „The Cottagers” z ostatnich lat, można odnieść wrażenie deja vu. Także obecny skład do najmłodszych nie należy. Później zespół spisywał się coraz gorzej, aż do sezonu 1995/1996, kiedy sięgnął dna, zajmując najgorsze w historii, 17. miejsce w czwartej lidze. Klub prawie zbankrutował, ale na horyzoncie niespodziewanie pojawił się pewien Egipcjanin. Mohamed Al-Fayed kupił drużynę w 1997 roku za 6,7 miliona funtów i buńczucznie zapowiedział, że w ciągu pięciu sezonów Fulham wróci do ekstraklasy. – Nie jestem tutaj, aby zarabiać. Będę w klubie przez 25 najbliższych lat – zapewniał Al-Fayed. Jak się okazało, nie rzucał słów na wiatr i do Premier League awansował po… czterech sezonach. Jego zespół strzelał w niemal każdym kolejnym zakończonym awansem sezonie ponad 100 bramek i gromadził ponad 100 punktów. Charyzmatyczny właściciel trwa ze swoim klubem już 15. sezon.













