Po losowaniu 1/16 Ligi Europejskiej w Poznaniu panuje umiarkowany optymizm. Sporting Braga jest rywalem z wysokiej półki, lecz zdaniem ekspertów jest to zespół, z którym poznaniacy mogą sobie poradzić. Podobnego zdania jest Grzegorz Mielcarski, który przez wiele lat występował w lidze portugalskiej.

– Lech moim zdaniem nie wylosował najgorzej. Nie oznacza to, że poznaniacy będą faworytem tego spotkania, ale nie będzie nim również Braga. Uważam, że potencjał obu drużyn jest porównywalny. Braga to zespół grający w stylu niemieckim, nastawiony na ciężką walkę od pierwszej do ostatniej minuty. To jest zresztą charakterystyczne dla całej portugalskiej piłki, która znacznie różni się od hiszpańskiej. Atutem Lecha mogą być kibice. W Portugalii nikt nie dopinguje w taki sposób jak oni i dla Bragi może to być coś niespotykanego – mówi po losowaniu 1/16 finału Ligi Europy, były napastnik FC Porto, Grzegorz Mielcarski.
Były napastnik FC Porto dodaje, że minimalną przewagę mogą mieć Portugalczycy, gdyż w tym kraju rozgrywki toczą się bez przerwy, natomiast podopieczni Jose Marii Bakero ze względu na zimę będą musieli odpocząć od regularnych meczów.
– Z kolei na korzyść Bragi przemawia to, że oni cały czas będą w trakcie sezonu. W Portugalii nie ma przerwy i do czasu meczu z Lechem Braga rozegra pięć spotkań o stawkę. Trenerem drużyny portugalskiej jest Domingos, którego znam jeszcze z czasów gry w Porto. Potem kontakty się urwały i trudno mi określić, jaką filozofię prowadzenia zespołu posiada. Niemniej myślę, że czerpie z tego, co doświadczył jako piłkarz. Porto w tamtych czasach było zespołem, które w każdej formacji miało liderów, w niektórych nawet dwóch lub trzech. Jednym z nich był właśnie Domingos i myślę, że podobny wzorzec próbuje wcielać jako szkoleniowiec – dodał Mielcarski.











