Poniedziałkowy mecz Polonii Warszawa z Cracovią skomentował trener „Czarnych Koszul”, Czesław Michniewicz. Według niego, mecz był bardzo trudny, a on sam obawiał się o wynik w końcówce.
– To był bardzo trudny mecz dla nas i Cracovii. Biorąc pod uwagę cele, jakie stoją przed zespołami, było to spotkanie, w którym zwycięstwo faworytowi nie przynosi chwały, ale porażka przynosi bardzo dużo wstydu. Na szczęście, obeszliśmy się bez tego wstydu, ale mecz był bardzo trudny. Strzeliliśmy szybko bramkę. Wydawało się, że mamy szansę na zdobycie kolejnych, ale nie wykorzystywaliśmy swoich szans. Z każdą minutą Cracovia coraz lepiej operowała piłką, przez co straciliśmy mnóstwo sił. Rywale utrzymywali się przy piłce znacznie dłużej od nas. Być może, grając tylko do „szesnastki”, nie stwarzali sobie dużo sytuacji, ale mój zespół stracił przez to bardzo dużo sił i było widać pod koniec, że zepchnęli nas do defensywy. Straciliśmy bramkę po rzucie karnym, który sędzia podyktował w sposób prawidłowy – widziałem powtórkę w telewizji. Zrobiło się bardzo nerwowo. Na szczęście dla nas, ta bramka padła na tyle późno, że Cracovii nie starczyło już czasu. Gdyby ten mecz trwał 10-15 minut dłużej, to nie jestem pewien, czy dowieźlibyśmy to zwycięstwo. Cieszę się bardzo, że wygraliśmy to spotkanie. Mamy ten mecz już za sobą. Cracovii życzę utrzymania. Jeśli będzie grała w ten sam sposób, jak dzisiaj z nami i będzie miała troszeczkę więcej szczęścia, to z pewnością te potrzebne punkty do utrzymania zdobędzie – powiedział po meczu trener Polonii.
Zapytany o czas przygotowania się do kolejnego meczu ligowego Czesław Michniewicz odpowiedział: – Piłkarze mają raptem tylko jeden dzień więcej odpoczynku, ale biorąc pod uwagę to, co stało się po meczu ze Śląskiem, kiedy graliśmy w niedzielę, a potem w czwartek i byliśmy zupełnie innym zespołem, na pewno mam obawy, czy zdołamy się zregenerować. Musimy bardzo mądrze zaplanować odpoczynek. Tu nie ma mowy o treningu, przede wszystkim regeneracja. Wiem, że jest to kluczowy mecz na końcowy układ tabeli, być może na koniec całego sezonu. Gramy z zespołem, który jest bezpośrednio przed nami i zdobyte punkty przybliżają nas do tej drużyny. Przegrana niestety oddala i praktycznie skreśla nas w walce o wyższe miejsce niż zajmie Ruch Chorzów. Dlatego myślimy, jak zregenerować siły, choć Marcin Baszczyński narzekał na bardzo mocno zbity talerz biodrowy. Mam nadzieję, że będzie wszystko OK. Cotra dostał na szczęście dwie żółte kartki, więc będzie brany pod uwagę. Myślę, że pozostali zawodnicy nie odnieśli większych urazów i będzie wszystko dobrze. Ale obawa jest – czasu jest bardzo mało.
– Nie było wiadomo, kto którą stronę wylosuje. Wiedzieliśmy, że jest bardzo mocny wiatr i stała woda na boisku w niektórych miejscach, zwłaszcza w bramkach. Chcieliśmy strzelać jak najwięcej z dalszej odległości, ale za nerwowo do tego podchodziliśmy. Mieliśmy dużo przechwytów w środkowej strefie boiska, ale chcieliśmy zrobić akcje jednopodaniowe, w których po jednym zagraniu mielibyśmy sytuację sam na sam z bramkarzem. To było złe w naszej grze. W przerwie zwracałem uwagę na to, że musimy dłużej utrzymywać się przy piłce i przygotować te pozycje, bo Trałka i Piątek mieli mnóstwo odbiorów w tym meczu, ale nie wyprowadziliśmy żadnej kontry. Tak jak wyprowadzaliśmy ze Śląskiem po dobrych odbiorach, tak tutaj z Cracovią nie udało nam się to ani razu. Nie była taka taktyka. Chcemy unikać długich podań, bo to jest loteria, czy piłka wyląduje na naszej głowie czy przeciwnika. Ale jeśli graliśmy do Caniego, to z myślą, że on raczej te pojedynki wygrywa. Jest to sytuacja dla nas komfortowa, bo wiemy, że on tę piłkę gdzieś zgra – powiedział na zakończenie trener Polonii, Czesław Michniewicz.










