Runda jesienna I ligi dobiegła końca. O wrażenia związane z zapleczem ekstraklasy zapytaliśmy trenera, a zarazem eksperta Orange Sport – Czesława Michniewicza. Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem przeprowadzonym przez naszego redaktora.
110 – czy mówi coś Panu ta liczba?
Nie mam pojęcia.
Przez tyle dni nasi pierwszoligowcy nie zagrają oficjalnego meczu. Jak z punktu widzenia szkoleniowego tak długa przerwa wpływa na rozwój piłkarzy?
Jest to martwy okres, jeśli chodzi o rozwój zawodników. Większość zespołów ma już wolne. Piłkarze mają urlop, a na urlopie się nie trenuje. Nie poprawia się braków, których jest mnóstwo w każdej polskiej drużynie. Dodatkowo w wypadku klubów pierwszoligowych problemem jest baza, która jest w takim stanie, że nie ma nawet możliwości pracy z zawodnikami o tej porze. Piłkarze rozjeżdżają się do domów i to jest złe zarówno dla samych graczy, jak i dla trenerów.
Czy zatem będzie Panu brakować rozgrywek I ligi?

Na pewno tak. W trakcie jeżdżenia po Polsce i komentowania meczów poznałem te rozgrywki. Nie oszukujmy się jednak, inne ligi grają, a w dobie telewizji satelitarnej można je śledzić. Jakiejś większej pustki więc nie będzie.
Która drużyna ze strefy spadkowej ma największy potencjał ludzki, aby włączyć się w walkę o utrzymanie?
Myślę, że Stomil Olsztyn. Jest to taki zespół, który zagrał kilka przyzwoitych spotkań w tej rundzie, np. z Cracovią. Brakuje mu jednak doświadczenia, które ciągle zbiera, i stąd ten deficyt punktowy. Jest tam jednak duży potencjał, który można obudzić i wykorzystać. Kilka wzmocnień i ta drużyna może zawalczyć o utrzymanie.
Co z pozostałymi zespołami ze strefy spadkowej?
Polonii Bytom zrobiono ogromną krzywdę. Już rok temu nie nadawała się na grę w tej klasie rozgrywkowej. Na siłę ją przywrócono do I ligi. Klub jeszcze bardziej zadłużono, a sportowo jest jeszcze gorszy niż w poprzednim roku, kiedy to również sobie nie poradził. Nie pomaga to ani tej drużynie, ani kibicom oglądającym słaby zespół, który wszyscy biją. Miejsce tego klubu od zeszłego roku powinno być w niższej klasie. Szkoda, że tak się nie stało ze względu na samą Polonię. Można było budować nowy zespół na nowych zasadach, a tak to jest wszystko na wariackich papierach. Wiadomo, że przy ostatnim miejscu w lidze nie będzie żadnych wzmocnień ani porządnych przygotowań, tylko powolna degrengolada.
Czy degradacja ŁKS-u może okazać się gwoździem do trumny dla tego klubu?











