Cracovia wróciła do ligowej rywalizacji po przerwie reprezentacyjnej. W 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy podopieczni Bartosza Grzelaka zmierzyli się z KGHM Zagłębiem Lubin. Krakowianie przystępowali do tego spotkania w trudnym momencie sezonu. Po dziewięciu rozegranych meczach mieli na koncie zaledwie osiem punktów i zajmowali 13. miejsce w tabeli. Co więcej, w ostatnim ligowym starciu przegrali na wyjeździe z GKS-em Katowice 2:3, notując czwartą porażkę z rzędu.
Przerwa reprezentacyjna miała być okazją do poprawy nastrojów i przełamania złej passy. Sparing z pierwszoligową Bruk-Bet Termalicą Nieciecza wydawał się ku temu idealną okazją. Cracovia do przerwy prowadziła 2:0 po dwóch trafieniach Lasse Nordåsa i mogła spokojnie myśleć o końcowym zwycięstwie. Po zmianie stron wydarzyło się jednak coś, czego trudno było się spodziewać. Rywale zdobyli trzy bramki, odwracając losy spotkania i wygrywając 3:2. Pasy zaliczyły bolesne potknięcie, które przypominało kibicom reprezentacyjne starcie Polski z Mołdawią, gdy wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, a ostatecznie sytuacja wymknęła się spod kontroli.
Zagłębie przyjechało do Krakowa w zdecydowanie lepszej sytuacji. Lubinianie przed rozpoczęciem spotkania zajmowali siódme miejsce w tabeli, mając na koncie 15 punktów. W poprzedniej kolejce przegrali jednak z Wisłą Płock 0:2, a następnie pokonali w meczu kontrolnym Miedź Legnice 1:0.
Historia bezpośrednich spotkań zapowiadała wyrównaną rywalizację. W 41 dotychczasowych meczach Cracovia wygrała 14 razy, Zagłębie 12, a 15 spotkań zakończyło się remisem. Ostatnie ligowe starcie tych drużyn, rozegrane w maju 2026 roku w Lubinie, zakończyło się bezbramkowym remisem. Tym razem obie ekipy stanęły przed szansą na zdobycie niezwykle ważnych punktów.
Na stadionie, ale przed meczem
Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem kibice Zagłębia prowadzili okazały doping. Fani Miedziowych zdecydowanie wspierali swoją drużynę, jak tylko mogli.
Dla Cracovii było to natomiast pierwsze spotkanie w tym sezonie, w którym na koszulkach zespołu z Krakowa pojawił się sponsor główny. Puste miejsce po odejściu Comarchu zajęła w końcu firma ROB-HUT. Nową wersję trykotów można było kupić w sklepie klubowym jeszcze przed rozpoczęciem meczu.
Pierwszy kwadrans
Pierwsze 10 minut było zdecydowanie intensywne. Obie drużyny tak naprawdę co chwilę atakowały. Spotkanie rozpoczęło Zagłębie, natomiast Cracovia nie pozostawała dłużna. W 10. minucie fenomenalną okazję miał Vincent Burlet. Belg, zbiegając z lewego skrzydła, oddał strzał na bramkę Zlatana Alomerovicia i trafił w długi słupek, chociaż optycznie wydawało się, że piłka wyląduje w siatce. Zza pola karnego próbował jeszcze dobić Klich, natomiast trafił prosto w ręce serbskiego bramkarza. Zagłębie natomiast zdecydowanie stawiało na dośrodkowania i strzały głową.
Krakowianie przeważali, kreowali sobie naprawdę mnóstwo okazji, jednak nie byli skuteczni. Brakowało im groźnych uderzeń. Zagłębie trochę się cofnęło i oparło się na kontratakach.
W okolicach 18. minuty Brahim Traoré faulował Marcela Regułę. Arbiter Tomasz Marciniak nie ukarał go kartką, natomiast sam reprezentant Polski zszedł z boiska, mocno łapiąc się za plecy. Finalnie kontynuował grę.
Niespodziewane objęcie prowadzenia
W 26. minucie David Colina wrzucał piłkę z autu bezpośrednio w pole karne. Tam, po zamieszaniu, próbie przewrotki w wykonaniu Marcela Reguły i nieudanym wybiciu Traoré, do piłki dopadł Aleks Ławniczak i bardzo mocnym uderzeniem skierował ją do siatki.
„Pasy” próbowały się odgryźć, natomiast Hasić finalnie o milimetry nie dotknął piłki głową po wrzutce od Burleta. Parę minut później Henriksson po dośrodkowaniu z drugiej strony boiska również czysto nie trafił piłki głową. Cały czas brakowało im skuteczności. W tamtym momencie podopieczni Bartosza Grzelaka mieli posiadanie piłki na poziomie 67%, a jednak nie byli w stanie tego wykorzystać.
Karny na pobudzenie!
W 52. minucie nastąpiło duże zamieszanie w polu karnym Zagłębia. Piłka później wyszła na aut, jednak arbiter wstrzymywał się ze wznowieniem akcji. Finalnie, po paru minutach konsternacji zarówno piłkarzy, jak i kibiców oraz konsultacji z systemem VAR, podczas której sprawdzany był zarówno faul na Traoré, jak i ręka piłkarza Zagłębia, Tomasz Marciniak wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł oczywiście niezawodny Ajdin Hasić. Jeszcze przed wykonaniem jedenastki za dyskusje został ukarany bramkarz Miedziowych, czyli Alomerović. Potem musiał jeszcze poradzić sobie z fąfarą, która leżała na linii pola karnego. Finalnie gierki serbskiego bramkarza z numerem 33 nic nie pomogły. Rzucił się on w lewą stronębramki, podczas gdy Hasić pewnie uderzył w prawo i doprowadził do wyrównania dla Cracovii.
W 67. minucie fenomenalnym uderzeniem popisał się Mateusz Klich. Były reprezentant Polski uderzył zza „16”, praktycznie w spojenie. Piłkę zebrał jeszcze Hasić, ale główka Nordåsa nie spowodowała już takiego zagrożenia. Było jasne, że Cracovia nie zamierza się zatrzymywać. Mimo wszystko Zagłębie też cały czas wyprowadzało groźne ataki. Mecz zdecydowanie był „na noże”.
Od 70. minuty to Zagłębie jednak przejęło inicjatywę. Marcel Reguła dwoił się i troił, aby przełamać defensywę Pasów, która coraz częściej zaczynała się gubić. Zagłębie cały czas zdecydowanie naciskało. Kibice Miedziowych natomiast dwukrotnie odpalili race, przez co trzeba było przerywać grę.
Drugi karny
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Hasić. Bośniak stanął przed ogromną szansą, by wyprowadzić swój klub na prowadzenie. Tym razem jednak Alomerović wyczuł jego intencje. Piłka i tak wpadła do siatki, po jego rękach.
NA PUSTĄ, NA 3:1!
Żeby odrobić wynik, w 108. minucie w pole karne Cracovii wszedł Alomerović. Jednak to Cracovia przejęła piłkę, a wypuszczony na pustą bramkę Mohamed Bérété, który wszedł z ławki, umieścił futbolówkę w siatce i przypieczętował wygraną klubu z Krakowa!
Niesamowite, to było odkupienie krakowskiego klubu! Pierwsza wygrana od sierpnia i meczu z Rakowem.
Genialny Hasić
Bośniak był zdecydowanie najlepszym piłkarzem na boisku. Nie chodzi tu tylko o karne, ale przede wszystkim o jego playmaking i nadawanie tempa gry. Był najjaśniejszą postacią Pasów i absolutnie zasłużył na tytuł zawodnika meczu. Warto dodać, że Hasić to świeżo upieczony reprezentant Bośni i Hercegowiny, który niedawno zadebiutował w seniorskiej kadrze.











