Neapol to specyficzne miejsce na mapie Włoch. Miasto wciąż ma silne powiązania z mafią, ponadto położone jest u stóp Wezuwiusza, który w każdej chwili może wybuchnąć. Mieszkańcy żyją więc ze świadomością, że jutra może nie być. Bez wątpienia odbija się to na ich niepowtarzalnej mentalności, którą trudno opisać – trzeba ją po prostu poznać. Jedną z cech charakterystycznych niemal każdego neapolitańczyka jest silne poczucie wspólnoty. Nie jest co prawda łatwo zdobyć zaufanie mieszkańców tego miasta, ale kiedy to się już powiedzie, to można być pewnym, że będzie się czuło jak w rodzinie. Przekonał się o tym na własnej skórze Dries Mertens.
Belg dołączył do SSC Napoli 1 lipca 2013 roku jako wyróżniający się gracz PSV Eindhoven. W 29 spotkaniach ligowych strzelił 16 goli i zanotował 17 asyst. Skrzydłowy kosztował klub spod Wezuwiusza 9,5 miliona euro. Już po kilku miesiącach okazało się, że Rafa Benitez podjął dobrą decyzję, sprowadzając Mertensa do Napoli. Premierowy sezon w Serie A zakończył on bowiem z 11 golami i 8 asystami.
Sarrismo mu służyło
Drugi sezon pod wodzą Beniteza był dużo gorszy – tak dla Mertensa, jak i całego Napoli. Dries zdobył dziewięć goli i zapisał na swoim koncie sześć asyst, natomiast jego klub finiszował na 5. lokacie ze stratą 24 punktów do pierwszego Juventusu. Podjęto więc decyzję o zakończeniu współpracy z Hiszpanem. Nowym szkoleniowcem „Azzurrich” został wówczas Maurizio Sarri.
Pierwsze chwile obecnego menedżera Chelsea pod Wezuwiuszem nie były łatwe. Zespół przegrał z Sassuolo, zremisował z Sampdorią i Empoli. Wtedy legenda Napoli, Diego Armando Maradona, wygłosiła słynne słowa, że Sarri nie nadaje się do prowadzenia tak wielkiego klubu. Mało brakowało, a sympatyczny Maurizio straciłby wtedy pracę. Co bowiem powie Maradona, to jest w Neapolu święte.
W meczu 4. kolejki „Partenopei” w końcu jednak wygrali. I to w jakim stylu! Pokonali przed własną publicznością Lazio aż 5:0 i kolejnej porażki w lidze zaznali dopiero w grudniu. Maradona musiał odszczekiwać swoje słowa, zwłaszcza że na koniec sezonu Napoli zajęło 2. miejsce. Strata do mistrzowskiego „Juve” wynosiła już tylko dziewięć „oczek”, co było dużą poprawą w porównaniu z poprzednim rokiem.
Przed kampanią 2016/2017 neapolitańczycy ostrzyli sobie zęby na jeszcze poważniejszą walkę z rywalem z Turynu. Na przestrzeni poprzedniego roku Sarri zdołał nauczyć swoją drużynę stylu gry, jakiego od niej oczekiwał. Sarrismo zaczęło podbijać Italię, a później całą Europę, ponieważ Napoli grało momentami wręcz zjawiskowo. Największym beneficjentem taktyki Sarriego był Dries Mertens, który w sezonie 2016/2017 zdobył w lidze aż 28 goli i dołożył do nich 11 asyst. Belg, przesunięty w obliczu kontuzji Arka Milika na środek napadu, okazał się rewelacją sezonu.
Altruista na boisku i poza nim
Tym, co cechuje Mertensa, jest fakt, że gra bardzo zespołowo. Rzadko zdarza mu się biec z głową zwieszoną w dół i nie zauważać partnerów. Doskonale świadczą o tym liczby, które przytoczyliśmy powyżej: w kampanii 2016/2017 zdobył aż 28 bramek, ale dołożył do nich 11 asyst, co jest kapitalnym wynikiem jak na (fałszywego) napastnika. Dries jest emocjonalnie związany ze swoją drużyną, co często demonstruje na boisku. Denerwuje się na samego siebie, jeśli popsuje dogodną okazję, niemal zawsze idzie po meczu podziękować kolegom za doping.











