Po emocjach związanych z rozgrywkami Ligi Mistrzów, przyszła pora na rozegranie rewanżowych spotkań 1/16 finału Ligi Europejskiej. Czołowe drużyny z najmocniejszych lig świata rywalizować będą o miejsce w kolejnej rundzie z zespołami tylko teoretycznie słabszymi. Jednak, jak wiadomo, mecz rozgrywa się na boisku, a nie na papierze.
Nikt przed pierwszym spotkaniem Clubu Brugge z Valencią nie miał wątpliwości, że do 1/8 awansuje zespół „Nietoperzy”. Tymczasem, ku zdziwieniu kibiców klubu z Mestalla, ich drużyna poległa w Belgii 1:0 i szansy awansu szukać musi na własnym stadionie, próbując odrobić jednobramkową stratę. Z pewnością Unai Emery będzie liczył na swojego najlepszego snajpera, Davida Villę, który – dzięki ostatnim kapitalnym występom na boiskach w Hiszpanii – wyprzedził Leo Messiego w klasyfikacji najlepszych strzelców La Liga. Równie nieciekawie wygląda sytuacja innych hiszpańskich drużyn. Villarreal zaledwie zremisował pierwsze spotkanie na własnym terenie z ekipą mistrza Niemiec, VfL Wolfsburg, 2:2. Obie drużyny prezentują w swoich rozgrywkach ligowych podobny poziom, lecz może lepiej po prostu powiedzieć, że zwyczajnie zawodzą. Atletico Madryt, podobnie jak drużyna „Żółtych Łodzi Podwodnych”,nie zdołało osiągnąć korzystnego wyniku na własnym obiekcie, remisując 1:1 z tureckim Galatasaray Stambuł. Aguero i spółka w ostatnim czasie grają ze zmiennym szczęście. W 22. kolejce La Liga pokonali FC Barcelonę, aby tydzień później uznać wyższość – słabo spisującej się w tym sezonie – Almerii.

W jednym z hitów 1/16 finału Ligi Europejskiej Juventus zmierzy się w Turynie z Ajaksem Amsterdam. Piłkarze „Starej Damy” osiągnęli niezwykle korzystny rezultat w spotkaniu w Holandii, gdzie pokonali rywali 2:1. Wraz z przyjściem nowego szkoleniowca, Alberto Zaccheroniego, włoska drużyna nieco poprawiła swoją postawę w krajowych rozgrywkach, awansując na czwarte miejsce. Na mistrzostwo Włoch, w tym sezonie, piłkarze „Juve” nie mają raczej szans, tak więc wszystkie swoje siły skupią najprawdopodobniej na rozgrywkach europejskich. AS Roma to kolejny z włoskich gigantów, który w tym sezonie nie liczy się w walce o Ligę Mistrzów. Rzymianie niespodziewanie ulegli w pierwszym spotkaniu greckiemu Panathinaikosowi Ateny w stosunku 3:2. Pocieszającym faktem dla fanów Romy jest fakt, że ich zespół spotkanie rewanżowe rozegra na własnym obiekcie.
Jeżeli już mowa o wielkich klubach, to nie sposób nie wymienić tutaj angielskiego Liverpoolu. Podopieczny Rafy Beniteza, którzy w ostatnim czasie liczyli się w walce o zwycięstwo w Champions League, tym razem muszą bić się o tryumf w rozgrywkach zdecydowanie mniej prestiżowych. Naprzeciw „The Reds” stanie drużyna Unirei, która podobnie jak Liverpool zajęła trzecie miejsce w swojej grupie w Lidze Mistrzów. W spotkaniu na Anfield Road o wiele bardziej utytułowani Anglicy długo męczyli się z rywalami, zdobywając bramkę na 1:0 w samej końcówce spotkania. Choć to Liverpool jest zdecydowanym faworytem, nie powinniśmy odbierać szans na awans drużynie Unirei.











