W sobotę rozpoczęta została 20. kolejka rosyjskiej Premier Ligi. Przebiegła ona pod znakiem rywalizacji potentatów z teoretycznie słabszymi ekipami. W najciekawszym starciu Spartak po strasznych męczarniach pokonał 2:1 Saturna. Po raz kolejny ogromną klasę potwierdził Brazylijczyk Welliton.
Bukmacherzy stawiali na Spartaka. Po kilku poważnych letnich wzmocnieniach forma „Miaso” regularnie szła w górę. Zespołowi prowadzonemu przez Walerego Karpina zdecydowanie pomagała znakomita forma Wellitona, króla strzelców ubiegłorocznych rozgrywek. Saturn jednak nigdy nie jest łatwym przeciwnikiem, a Andriej Gordiejew liczył, że jego ekipa będzie w stanie powstrzymać słynnego rywala.

Już w pierwszej minucie udaną akcją dał o sobie znać jeden z nabytków moskwian, Aiden MacGeady. Jednak z jego dobrego podania nie skorzystał lider klasyfikacji strzelców Premier Ligi. Sześć minut później Brazylijczyk był już nie do zatrzymania. Ponownie w roli zagrywającego piłkę wystąpił pozyskany z Celtiku Irlandczyk. Jego dośrodkowanie przejął najskuteczniejszy piłkarz ligi, minął Zelao i Gracziowa, wpadł w pole karne i w sytuacji sam na sam nie dał szans Antoninowi Kinsky’emu. Niedługo potem zawodnik z Ameryki Południowej mógł znaleźć się w podobnej sytuacji, lecz tym razem czeski bramkarz okazał się szybszy.
Z drugiej strony ochotę do gry przejawiał Dmitrij Kiriczenko. Były król strzelców w 16. minucie został złapany na spalony. Jednak po kolejnych pięciu okazji już nie zmarnował. Po błędzie w obronie Ibsona futbolówkę przejął Andriej Karjaka, zagrywając ją do Aleksieja Iwanowa. Do zawodnika rywali wyszedł sprowadzony z Tereka Grozny Andrij Dzikań. Ten jednak, zamiast strzelać, podał do Kiriczenki, który dopełnił formalności. Po kolejnych trzech niezłym uderzeniem z dystansu popisał się Karjaka. Z jego uderzeniem poradził sobie ukraiński bramkarz. Na tę sytuację Spartak odpowiedział strzałem z rzutu wolnego Nicolasa Parei.
Po kolejnej dobrej interwencji Dzikania szczęścia z rzutu wolnego próbował Alex. Brazylijski pomocnik trafił jednak w mur. Chwilę później ponownie do piłki zagranej przez partnerów nie zdążył Welliton. Pierwszy przy piłce zameldował się Kinsky. W końcówce pierwszej połowy przycisnął Saturn. Karjaka, zanim został zablokowany przez Pareję, minął aż czterech piłkarzy Spartaka. Nie zmieniło to wyniku i do przerwy tablica świetlna wskazywała rezultat 1:1.












