W Afryce rozpoczęło się wielkie piłkarskie święto! W meczu otwarcia Pucharu Narodów Afryki na stadionie Soccer City zmierzyły się dzisiaj drużyny RPA i Republiki Zielonego Przylądka. Pierwszy mecz tych rozgrywek zakończył się remisem 0:0 i kibicom nie dane było cieszyć się z żadnej bramki.
Piłkarzy i sympatyków obu drużyn w pierwszym grupowym spotkaniu Pucharu Narodów Afryki przywitał ciepły deszcz. Ten mecz cieszył się jednak dużym zainteresowaniem i kibiców w Johannesburgu nie zabrakło. Po przepięknej ceremonii otwarcia nadszedł czas na rozpoczęcie pierwszej potyczki w grupie A. Podopieczni Igesunda od początku spotkania postawili na bardzo ofensywną grę. Już w 2. minucie gry, po wywalczeniu rzutu wolnego bardzo blisko szesnastego metra, RPA miała okazję otworzyć wynik meczu. Po dośrodkowaniu w pole karne Parker groźnie uderzał głową, ale futbolówka przeleciała obok prawego słupka.

W 12. minucie gry drużyna RPA znowu wywalczyła sobie stały fragment gry tuż za szesnastym metrem. Na bramkę Vozinhy niebezpiecznie strzelał Tschabalala, ale golkiper „Niebieskich Rekinów” poradził sobie z tym uderzeniem. Dwie minuty późnej reprezentanci Republiki Zielonego Przylądka byli już jednak w odpowiedzi. W bardzo dobrej sytuacji strzeleckiej znalazł się Platini. Pomocnik, mając przed sobą tylko bramkarza gospodarzy turnieju, silnie uderzył futbolówkę, ale niestety minęła ona prawy słupek.
Ku zaskoczeniu wszystkich spotkanie było dość wyrównane. Zawodnicy RPA stwarzali sobie więcej sytuacji bramkowych, ale „Niebieskie Rekiny” także często szukały swojej szansy na zmianę wyniku. W 34. minucie gry po raz kolejny Luis Soares Platini mógł pokonać Khunego. Silnie uderzona piłka trafiła jednak tylko w boczną siatkę bramki. Pod koniec tej części gry podopieczni Antunesa znowu mieli dobrą okazję. „Babanco” ładnie zgrał piłkę główką do Mendesa, ale ta po jego uderzeniu przeleciała tylko obok bramki. Po pierwszych 45 minutach gry wynik nie uległ już zmianie i do przerwy mieliśmy nieoczekiwany na Soccer City remis 0:0.
W drugiej połowie wszyscy oglądający ten mecz oczekiwali bardziej dynamicznej gry niż w pierwszej części spotkania. Po przerwie piłkarze RPA, którzy byli wskazywani jako faworyci tej potyczki, odważniej zaczęli atakować rywala, co od razu spotkało się z pozytywnym odzewem na trybunach. W 55. minucie gry mogliśmy oglądać ładną akcję stworzoną przez Parkera i Majoro. Po starciu pierwszego z nich z obrońcą „Niebieskich Rekinów” gospodarze rozgrywek domagali się rzutu karnego, ale arbiter słusznie nie wskazał na wapno.
Republika Zielonego Przylądka bardzo zaskoczyła w tym meczu. Podopieczni Antunesa nie dawali za wygraną w pojedynkach z graczami RPA i ciągle starali się zmienić rezultat tego meczu. Jedną z najlepszych okazji „Niebieskie Rekiny” stworzyły sobie w 73. minucie gry. Po pięknym dośrodkowaniu „Babanco” bardzo niebezpiecznie uderzał piłkę Heldon Ramos. Khune z wielkim trudem wybił futbolówkę na rzut rożny i „Bafana Bafana” cudem uchroniła się od utraty gola. Kilka minut później podopieczni Igesunda byli już w odpowiedzi, ale piłka po ładnym dośrodkowaniu Phali w pole karne rywala odbiła się tylko od nóg Parkera. Tym sposobem zawodnicy RPA nie wywalczyli sobie nawet rzutu rożnego.











