Aris Saloniki zremisował u siebie z Manchesterem City 0:0. Trzeba przyznać, że piłkarze obu drużyn nie stworzyli oszałamiającego widowiska. Choć przeważali goście to jednak remis jest wynikiem sprawiedliwym.

Od pierwszego gwizdka sędziego podopieczni Roberto Manciniego dążyli do zdobycia bramki. W 6. minucie meczu na strzał sprzed pola karnego zdecydował się David Silva. Uderzenie Hiszpana sparował jednak do boku bramkarz gospodarzy, Sifakis. Kolejną doskonałą sytuację Anglicy stworzyli sobie w 15. minucie. Piłkę na lewej stronie otrzymał Kolarov. Serb poczekał chwilę i zagrał do Edina Dzeko, ale Bośniak nie wykorzystał doskonałej sytuacji, ponieważ na jego drodze znów stanął golkiper Arisu. Wraz z upływającymi minutami Grecy wciąż nie mogli dojść do głosu. W pierwszej połowie nie stworzyli oni sobie żadnej dogodnej sytuacji. Wprawdzie goście z Manchesteru po kwadransie, w którym mogli objąć prowadzenie, również nie grali niczego oszałamiającego, to jednak pozostawili po sobie lepsze wrażenie niż rywale.
Druga część gry do złudzenia przypominała pierwszą. W tej również przewagę posiadali podopieczni Manciniego, ale niewiele z tego wynikało. Żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie stuprocentowej sytuacji. Strzałami z dystansu bramkarzy próbowali pokonać Wright-Philips oraz Neto, ale obaj golkiperzy spisywali się bez zarzutów. W 64. minucie Manchester City był niezwykle bliski strzelenia gola. Po wrzutce Barrego głową uderzał Dzeko, ale fenomenalną interwencją popisał się Sifakis. Gospodarze nie chcieli pozostać dłużni i po chwili Neto mógł zdobyć przepiękną bramkę. Zawodnik ten zdecydował się na strzał z prawej strony pola karnego, a piłkę wkręcającą się do bramki cudownie wybił na rzut rożny Joe Hart. Wraz z upływającym czasem sytuacja na boisku nie zmieniała się. Nadal to „The Citizens” atakowali, ale nie potrafili oddać żadnego groźnego strzału na bramkę Sifakisa. Grecy do końca meczu bronili się, próbując kontratakować. Oni również nie trudzili jednak poważniej bramkarza rywali. Ostatecznie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, który wydaje się wynikiem sprawiedliwym. Konsekwentna gra w obronie pozwoliła Arisowi podtrzymać szanse na awans. Przed rewanżem faworytem wydają się jednak Anglicy, którzy na własnym boisku są niezwykle groźni.











