Jeśli ktoś ostrzył sobie na to starcie zęby, patrząc na lokaty obu drużyn w tabeli, mógł się srogo rozczarować. Śląsk Wrocław bowiem po bezbarwnym meczu remisuje z Górnikiem 0:0. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a zabrzanie, chociaż zdziesiątkowani przez koronawirusa, wyglądali lepiej od gospodarzy. Mamy nadzieję, że jutrzejszy hit nie będzie stał na takim samym poziomie.
Z podziału punktów może być więc bardziej zadowolony Górnik. Śląsk nie wykorzystał tego, że grał u siebie, oraz tego, że w drużynie gości zabrakło wielu ważnych graczy.
Śląsk niespodziewanie osłabiony
Kluczowa dla kibiców Śląska informacja spłynęła do nich niecałą godzinę przed meczem. Wojciech Golla, jeden z najważniejszych zawodników Vitezslava Lavicki, na treningu doznał kontuzji kolana. Badania potwierdziły najgorsze. Obrońca, który stracił sporą część zeszłego sezonu, zerwał więzadła krzyżowe, co oznacza kolejną wielomiesięczną przerwę. W związku z tym Mark Tamas oraz Isreal Puerto stworzyli duet środkowych obrońców. Nieobecny był również Dino Stiglec, który pauzował za kartki.
Pozytywem natomiast jest powrót Waldemara Soboty, który opuścił spotkanie z Jagiellonią Białystok. – W spotkaniu z Jagiellonią brakowało Waldka Soboty, nie trenował i nie mógł zagrać w meczu ze względu na przeziębienie. Wrócił już jednak do pracy, jest w pełnym treningu z drużyną i jeżeli tak pozostanie do soboty i będzie w pełni przygotowany, to znajdzie się w meczowej 20 – wytłumaczył Lavicka.
Górnik przetrzebiony przez COVID, Śląsk lubi grać u siebie
W jeszcze gorszej sytuacji kadrowej był Górnik Zabrze. Dwa dni przed pierwszym gwizdkiem u kilku zawodników stwierdzono zakażenie koronawirusem. Klub nie podał nazwisk, lecz w kadrze zabrakło między innymi Jesusa Jimeneza. Brak Hiszpana zdaje się największym osłabieniem Zabrzan. Napastnik ma na swoim koncie sześć bramek, co czyni go wiceliderem klasyfikacji strzelców. Sporym problemem mogła być nieobecność aż trzech podstawowych obrońców Gornika: Erika Janży, Michała Koja oraz Adriana Gryszkiewicza. Marcin Brosz musiał więc przemodelować drużynę, szczególnie w formacji defensywnej. W związku z tym szansę otrzymał 19-letni Aleksander Paluszek, były zawodnik młodzieżowej drużyny Śląska, który w obecnym sezonie zagrał tylko 45 minut.











